Z pamiętnika Pluszowego Mnicha

Gienek, Fryderyk i przygotowania do festynu

ILUSTRACJA MWM

– Panowie, przygotowania do pikniku parafialnego pora zacząć – zakomenderował ksiądz Piotr.
Jak co roku w czasie wakacji w parafii naszych przyjaciół parafianie organizowali mały festyn. Wszyscy bardzo lubili to przedsięwzięcie, gdyż mieli okazję spotkać się przy zabawie i jedzeniu z tymi, których na co dzień widywali w czasie nabożeństw w kościele.
– Przede wszystkim trzeba zwołać ludzi, którzy chcieliby się włączyć w przygotowania! – powiedział szop Fryderyk.
– Nie. Przede wszystkim musimy ustalić, co ludzie mają przygotowywać – odpowiedział Gienek.
– A czemu niby my mamy im powiedzieć, co mają robić? – zaprotestował Freddy. – Może po prostu ogłosimy: zbliża się piknik, zapraszamy na spotkanie chętnych do włączenia się w przygotowania. Ludzie sobie pogadają i jakoś się ogarną.
– Słuszna uwaga. – Ksiądz włączył się do dyskusji. – Ale jako że nie organizujemy festynu po raz pierwszy, to mniej więcej już wiemy, co trzeba zrobić. Nie ma sensu zaczynać wszystkiego od początku. Możemy przypomnieć, jak było do tej pory, i potem ewentualnie pozmieniać to, co nie działało.
– Racja! – Szop pracz pokiwał głową. – No to jak było ostatnio?
– Już czytam notatki z zeszłego roku – odpowiedział ksiądz Piotr, wyjmując z szafy teczkę, na której widniał duży napis czerwonymi literami: „Piknik”. Po dłuższej chwili przyjaciele mieli ustalone pewne rzeczy.
– Po pierwsze, ogłaszamy spotkanie dla wszystkich, którzy chcą się zaangażować w pomoc – podsumował ksiądz. – Po drugie, przedstawiamy plan i dzielimy się na grupy. Jedna odpowiedzialna jest za jedzenie, druga – za gry i zabawy, trzecia – za muzykę i występy, a czwarta – za ustawianie stołów, krzeseł i tak dalej.
– Bardzo dobrze – ucieszył się Fryderyk. – Tylko ile osób musiałoby przyjść, żeby się udało nam zrobić wszystko tak, jak trzeba? Pamiętacie, jak na Boże Narodzenie chcieliśmy zrobić jasełka i zgłosiły się tylko dwie osoby? Wyszło strasznie kiepsko.
– Masz rację. Może się okazać, że jeśli będzie mało chętnych do pracy, to będziemy musieli odwołać piknik.
– Ile osób potrzebujemy? – zapytał Pluszowy Mnich.

Ksiądz Piotr policzył szybko, spoglądając na zapiski z poprzedniego roku.
– Myślę, że około pięćdziesięciu.
– A gdyby tak zabrakło pięciu i byłoby tylko czterdzieści pięć? – zapytał Freddy. – Przecież nie powiemy pozostałym: „Przykro nam, ale jest nas za mało, więc nic z tego nie będzie”.
– Masz rację – przytaknął ksiądz Piotr. – Jeśli będzie czterdzieści pięć osób, to też zrobimy.
– No, a jeśli byłoby tylko czterdzieści? – znów zagadnął szop.
– Będzie trudniej, bo każdy będzie musiał zrobić więcej, ale damy radę.
– A gdyby była tego dnia brzydka pogoda i na spotkanie przygotowujące przyszłoby tylko trzydzieści osób?
Po kolejnym pytaniu szopa pracza zapadła niezręczna cisza.
– Czyżbyś próbował ze mną negocjować jak Abraham z Panem Bogiem? – zapytał ksiądz z uśmiechem.
– Ja? Niecogojachcę? – Freddy próbował powtórzyć trudne słowo. – Nie, tak tylko pytam, bo mi zależy na festynie.
– Aha! – zawołał Gienek. – Już pamiętam! Jest taka historia w Księdze Rodzaju, jak Pan Bóg powiedział Abrahamowi, że zniszczy Sodomę i Gomorę, bo ludzie robili tam bardzo złe rzeczy. Abraham zaczął prosić, żeby Bóg nie niszczył całego miasta, jeśli będą tam dobrzy ludzie. I zaczął negocjacje od pięćdziesięciu, a w końcu Bóg mu obiecał, że jeśli znajdzie dziesięciu sprawiedliwych w tym mieście, to go nie zniszczy.
– Tak, wiem – zaśmiał się Freddy. – Oczywiście, że znam tę historię i tylko udawałem, że nie o to chodziło. Ale w tej Sodomie nawet dziesięciu sprawiedliwych nie było i Pan Bóg w końcu to miasto zniszczył. Ja bym jednak wolał, żeby choć dziesięć osób przyszło pomagać w pikniku.
– Na pewno będzie wystarczająco dużo chętnych – pocieszył przyjaciela mnich Gienek. – Musimy tylko dobrze zaprosić ludzi i pokazać im, że razem możemy zrobić fajne rzeczy. Na razie nie ma co się tym zamartwiać, bo może się okazać, że przyjdzie tyle osób, że zabraknie dla nich zadań.
– To by było bardzo fajne! – roześmiał się Fryderyk. I razem powrócili do ustalania planu festynu.

KS. PIOTR NARKIEWICZ