Dać „coś więcej” w godzinie próby

Kiedy kończy się leczenie, nie kończy się człowiek. Właśnie wtedy zaczyna się
najtrudniejsza część opieki: obecność, czułość i towarzyszenie komuś, kto odchodzi.
Od 20 lat mieszkańcy Wrocławia uczą się tego podczas Wrocławskiej Niedzieli
Hospicyjnej – akcji, która stała się czymś znacznie większym niż tylko coroczną kwestą.

WOJCIECH IWANOWSKI

„Nowe Życie”

Nazwa: Fundacja Hospicyjna
Siedziba: ul. R. Traugutta 57/59, 50-417 Wrocław
Rejestracja: KRS 0000112338; NIP 8992186407
Kontakt: fundacja@hospicjum.wroclaw.pl
Konto bankowe: 63 1020 5242 0000 2802 0153 2605

ARCHIWUM FUNDACJI HOSPICYJNEJ

Współczesna medycyna potrafi dziś bardzo wiele. Są jednak momenty, gdy lekarz musi powiedzieć: „Nie możemy już zatrzymać choroby”. Dla hospicjów nie oznacza to końca troski o człowieka. Przeciwnie – właśnie wtedy zaczyna się najważniejszy etap opieki.
Idea nowoczesnego ruchu hospicyjnego narodziła się ze sprzeciwu wobec samotnego umierania. Jej twórczyni, Cicely Saunders, podkreślała, że chorego nie można traktować wyłącznie jako „przypadku medycznego”. Trzeba ulżyć nie tylko jego bólowi fizycznemu, lecz także lękowi, samotności i poczuciu bezradności.
Hospicjum nie jest więc miejscem „walki za wszelką cenę”. To przestrzeń, w której człowiek ma prawo zachować godność do ostatniej chwili życia. W świecie, który często spycha cierpienie i starość na margines, ruch hospicyjny pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych znaków chrześcijańskiej wrażliwości.
Nie chcieli, by ludzie umierali samotnie
Historia wrocławskiej Fundacji Hospicyjnej zaczęła się od osobistego bólu. W 1997 r. Elżbieta Gorayska-Mytych i Bożena Szaynok straciły bliskie osoby. Towarzyszyła im w tych doświadczeniach lekarka – Anna Orońska. Zobaczyły wtedy, jak wyglądało umieranie w polskich szpitalach końca lat 90.: wieloosobowe sale, brak intymności, rodziny pozostawione same sobie wobec cierpienia i śmierci. Tamte obrazy stały się impulsem do działania.
W marcu 1998 r. powstała wrocławska Fundacja Hospicyjna, która od początku związała się z Zakonem Bonifratrów i jego charyzmatem opieki nad chorymi. Dwa lata później przy ul. Poświęckiej otwarto pierwsze we Wrocławiu hospicjum stacjonarne.
Od chwili założenia Fundacja stawiała sobie cele wykraczające poza samą pomoc medyczną. Chodziło również o edukację społeczną i budowanie wrażliwości wobec ludzi terminalnie chorych. Ponieważ cierpienie nie dotyka wyłącznie ciała – obejmuje także rodzinę, relacje, psychikę i życie duchowe.
Niedziela, która zmieniła Wrocław
Początkowo Fundacja organizowała koncerty charytatywne i wydarzenia wolontariackie. Z czasem jednak narodziła się inicjatywa, która na trwałe wpisała się w krajobraz Wrocławia i archidiecezji: Wrocławska Niedziela Hospicyjna.
Dla wielu postronnych wiernych zaczyna się ona od krótkiej chwili po Mszy św. i widoku wolontariusza z puszką; od ulotki i kilku zdań rozmowy. Ale właśnie w tych paru minutach dzieje się coś więcej niż tylko zbiórka pieniędzy.
Wrocławska Niedziela Hospicyjna od 20 lat oswaja temat, którego współczesna kultura często nie chce widzieć: cierpienia, starości i odchodzenia. Organizowana w czasie Wielkiego Postu akcja bardzo mocno wpisuje się w duchowość tego okresu: wezwanie do jałmużny, solidarności i towarzyszenia człowiekowi niosącemu swój krzyż.
Inicjatywa rozwija się dzięki życzliwości i błogosławieństwu kolejnych arcybiskupów wrocławskich. Z biegiem lat stała się jednak nie tylko wydarzeniem charytatywnym, lecz także ważnym narzędziem formacji społecznej i duszpasterskiej. 

Wielu kapłanów właśnie dzięki współpracy z Fundacją lepiej poznaje realia opieki paliatywnej. Kiedy więc parafianie stają wobec diagnozy nowotworowej czy terminalnej choroby bliskiej osoby, księża potrafią wskazać konkretne miejsca pomocy i wsparcia.
W hospicjum robi się najwięcej!
Sercem Fundacji są wolontariusze. To ponad 200 osób zaangażowanych w akcje społeczne i zbiórki oraz grupa wolontariuszy medycznych odwiedzających chorych w domach.
W Fundacji spotykają się ludzie o bardzo różnych poglądach i życiowych historiach. Jedni przychodzą z motywacji religijnej, inni dlatego, że sami kiedyś doświadczyli pomocy hospicjum. Łączy ich przekonanie, że człowiek nie może zostać sam w chwili cierpienia. Co ważne, całość działań opiera się na pracy społecznej. Nikt w Fundacji nie pobiera wynagrodzenia, dzięki czemu wszystkie zebrane środki trafiają bezpośrednio do potrzebujących.
Każdego roku podczas Wrocławskiej Niedzieli Hospicyjnej udaje się zebrać ponad 200 tys. złotych. Za tymi liczbami kryją się jednak konkretne historie: zakup specjalistycznych łóżek, koncentratorów tlenu i leków czy pomoc socjalna dla najuboższych pacjentów. Czasem jest to także opłacenie opału na zimę albo wsparcie rodzin, które po miesiącach opieki nad chorym znalazły się w dramatycznej sytuacji finansowej.
Miłość, która przekracza granice
Z czasem działalność Fundacji zaczęła wykraczać poza Dolny Śląsk. Wrocławskie środowisko hospicyjne wspiera dziś także placówki za granicą. Pomoc trafiała między innymi do hospicjum w Wilnie prowadzonego przez s. Michaelę Rak, do placówek na Ukrainie oraz do hospicjum prowadzonego przez polskie siostry zakonne w Rwandzie. Dzięki wsparciu z Wrocławia udało się tam wyposażyć sale dla pacjentów. To pokazuje, że idea hospicjum nie kończy się na opiece medycznej. Jest przede wszystkim szkołą solidarności i wrażliwości.
Największe marzenie: żeby nikt nie odchodził sam
Choć Fundacja działa już niemal trzy dekady, wyzwań nie ubywa. Liczba zachorowań onkologicznych stale rośnie, a potrzeby hospicjów są coraz większe. Najważniejszym celem pozostaje likwidacja kolejek do opieki hospicyjnej. Chodzi o to, by nikt w ostatnich chwilach życia nie pozostawał bez pomocy i bez obecności drugiego człowieka.
Fundacja chciałaby także rozwijać wolontariat parafialny inspirowany działalnością bł. Hanny Chrzanowskiej, pionierki pielęgniarstwa parafialnego. Jej przekonanie było proste: troska o chorego nie jest dodatkiem do życia wspólnoty, ale jednym z najważniejszych sprawdzianów żywej wiary. Hospicjum bowiem nie jest miejscem „czekania na śmierć”. To miejsce, w którym człowiek do końca pozostaje kimś ważnym.
Wspierając wrocławską Fundację Hospicyjną, wrzucając datek do puszki albo ofiarując swój czas, pomagamy nie tylko finansowo. Budujemy świat, w którym cierpienie nie oznacza samotności, i przypominamy sobie nawzajem, że czasem największą pomocą nie jest „zrobienie czegoś”, ale po prostu pozostanie przy drugim człowieku.