Doradca na miarę

O dolnośląskim rolnictwie,
o tym, kto potrzebuje
doradcy, wyzwaniach
środowiskowych oraz
różnicach między
rolnictwem 4.0 i 5.0
z Katarzyną Jarczewską,
dyrektor Dolnośląskiego
Ośrodka Doradztwa
Rolniczego, rozmawia

AGNIESZKA SIEGEL

Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Agnieszka Siegel: Kto potrzebuje doradcy rolniczego?
Katarzyna Jarczewska: Doradca to ktoś, kto ma stały kontakt z rolnikiem, doradza mu, wspiera go w różnych decyzjach dotyczących gospodarstwa, prowadzonej w nim produkcji, finansowania i innych kwestii.
Wielu naszych klientów kojarzy doradców jako osoby, które wypełniają wnioski o dopłaty bezpośrednie oraz plany nawozowe. Rolą ośrodka jest zmiana sposobu myślenia rolników i ich przeświadczenia, że doradcy zajmują się tylko wnioskami. I nad tym cały czas pracujemy. Ośrodek organizuje szkolenia, wyjazdy edukacyjne, studyjne, konferencje, wspiera koła gospodyń wiejskich (KGW), rozwój wsi i lokalnych społeczności. Jest wiele możliwości współpracy rolników z doradcami rolniczymi.
Co jest największym wyzwaniem dla rolników w naszym regionie?
Największe wyzwanie dla rolników na terenie Dolnego Śląska stanowi dostosowanie się do wymagań, które stawia rynek. Dla licznych gospodarstw oznacza to konieczność zmiany profilu działalności. Z jednej strony idziemy w kierunku dużych, wyspecjalizowanych gospodarstw, a z drugiej – wiele osób kupuje gospodarstwa małe i stawia na przykład na ekologiczną produkcję czy coraz bardziej popularne rolnictwo regeneratywne. Rolnicy tworzą też zagrody edukacyjne – jest to oferta, która umożliwia zdobycie dodatkowych dochodów. Z jednej strony mamy duże, dochodowe, często rodzinne firmy. Z drugiej – małe gospodarstwa, które wytwarzają produkty wysokiej jakości na niewielką skalę. Najczęściej dla tych osób jest to nie tylko praca, lecz także hobby.
Jakie jest dolnośląskie rolnictwo?
Mamy gleby dobrej jakości, wykształconych rolników, dominują uprawy zbożowe, natomiast Dolny Śląsk jest ubogi w produkcję zwierzęcą. Coraz większa grupa rolników uprawia warzywa, ale też przetwarza płody rolne. Widać tu zupełnie inny model działania niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu.
Rolnictwo coraz bardziej bierze pod uwagę środowisko. Czy rolnicy widzą takie wymogi jako szansę czy obowiązek?
Zdania są podzielone. Część rolników traktuje wymagania związane z ochroną środowiska jako utrudnienie rozwoju gospodarstw. Dla tych osób są to trudne kwestie, szczególnie że wymagają dodatkowej wiedzy, ciągłego kształcenia, ale też dodatkowych nakładów finansowych. Z kolei młodzi rolnicy, często bardzo dobrze wykształceni, wiedzą, że ten kierunek pozwoli im nie tylko zwiększyć dochody, lecz także zapewnić bezpieczeństwo dzieciom, wnukom i przyszłym pokoleniom.
Rozwiązania ekologiczne są teraz modne. Jest to również kierunek działania doradców, którzy organizują wiele szkoleń o tej tematyce. Mamy dział ekologii, który jest jednym z najlepszych w kraju. W tym roku nasza doradczyni Monika Miniewska zajęła trzecie miejsce w ogólnopolskim konkursie na najlepszego doradcę rolniczego, rok wcześniej – drugie miejsce w konkursie na najlepszego doradcę ekologicznego.

Nasi pracownicy są wysoko oceniani także przez rolników i myślę, że wpływa to na wzrost liczby gospodarstw ekologicznych na terenie Dolnego Śląska. W czerwcu przygotowujemy także wyjazd do takich gospodarstw na Podlasiu. Wezmą w nim udział przede wszystkim prowadzący gospodarstwa ekologiczne i osoby, które dopiero planują taką działalność.
Rolnictwo precyzyjne jest równie modne, co kosztowne. W jaki sposób doradcy wspierają rolnictwo cyfrowe na Dolnym Śląsku?
Nasi doradcy intensywnie szkolą się w tym kierunku, mają coraz większą wiedzę i w najbliższym czasie będą szkolić także producentów rolnych. Rolnictwo 4.0 jest dla nas nowością, a przecież świadomi rolnicy wchodzą już w erę rolnictwa 5.0. Główna różnica polega na zmianie priorytetów. Rolnictwo 4.0 skupia się na automatyzacji i precyzji. Polega na zbieraniu danych z całego gospodarstwa i ich analizie, mającej wspomóc rolnika w podejmowaniu decyzji. Rolnik wykorzystuje specjalistyczne oprogramowanie, satelity monitorujące stan upraw oraz kombajny tworzące mapy plonów. Informacje trafiają potem do rozsiewaczy nawozów czy siewników, a to umożliwia aplikację dostosowaną do danego fragmentu pola. Rolnictwo 5.0 idzie krok dalej – dodaje sztuczną inteligencję, robotykę, a jednocześnie kładzie nacisk na zrównoważony rozwój i ekologię. W tym systemie algorytm sam rozpoznaje gatunek rośliny i decyduje na przykład, czy jest on chwastem. Człowiek pełni tu funkcję menedżera, a nie operatora.
DODR finalizuje teraz projekt polegający na zakupie maszyn rolniczych i takiego sprzętu, jak drony, ciągniki i opryskiwacze, zgodne z nowoczesnymi technologiami. Największą dotację w historii Ośrodka, prawie 2 miliony złotych, dostaliśmy właśnie z rolnictwa 4.0. Dzięki tym działaniom na naszych poletkach demonstracyjnych zorganizujemy szereg szkoleń i warsztatów dla rolników. Producenci chcą mieć nowoczesne maszyny, które ułatwią im pracę w gospodarstwie, mimo że muszą przejść liczne szkolenia obowiązkowe dla beneficjentów tych programów.
Dolnośląska wieś kojarzy się nie tylko z produkcją rolną, lecz także z aktywnością społeczną i turystyką. W jaki sposób biorą w tym udział doradcy?
Wspierają mieszkańców terenów wiejskich. Przede wszystkim koła gospodyń wiejskich, sołtysów, ale również strażaków i mieszkańców wsi. Wieś cały czas się zmienia, coraz więcej osób przeprowadza się z miast na tereny wiejskie. Ta dynamika sprawia, że pojawia się konieczność zachowania tradycji, pokazywania ludziom, jak żyło się dawniej i jak wyglądały gospodarstwa. Dlatego tak istotne jest wsparcie doradców.
W każdym Powiatowym Zespole Doradztwa Rolniczego mamy pełnomocniczki ds. kół gospodyń wiejskich. Współpracują one z członkiniami (i członkami) KGW, a także z sołtysami i organizacjami pozarządowymi w dolnośląskich powiatach. 

DEPOSITPHOTOS

Przygotowują powiatowe spotkania kół, szkolenia i biorą udział w wydarzeniach przygotowywanych przez organizacje pozarządowe, w tym przez koła gospodyń w swoich miejscowościach.
Z jakimi problemami koła gospodyń wiejskich zwracają się do doradców?
W ośrodkach doradztwa są pracownicy, którzy wspierają koła. Najczęściej dotyczy to pisania wniosków o dotację statutową z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dziś przepisy pozwalają, aby w jednej miejscowości funkcjonowało więcej niż jedno koło, więc powstaje ich wiele. Każdego dnia ktoś pyta o to, jak założyć koło, ile osób musi do niego należeć oraz jakie dokumenty trzeba przygotować. Jako wojewódzka koordynatorka ds. kół gospodyń wiejskich najczęściej udzielam informacji na temat tego, z jakich źródeł można pozyskać środki zewnętrzne, koła bowiem są ambitne i nie czekają na działania gminy czy powiatu. Same starają się wyposażyć place zabaw czy świetlice. Pozyskują na to środki zewnętrzne, ale potrzebują wiedzy, jak je zdobyć. Dlatego DODR organizuje liczne szkolenia w tej kwestii. Wydajemy kompendium wiedzy na temat pozyskiwania środków zewnętrznych, nawiązaliśmy też współpracę z lokalnymi grupami działania, które ogłaszają nabory i wspierają KGW.
Czy członkinie kół gospodyń wiejskich to dzisiaj bardziej społeczniczki czy przedsiębiorczynie?
Ustawa i cele statutowe wskazują, że działalność kół gospodyń obejmuje działania statutowe, a nie zarobkowe. Są koła gospodyń wiejskich, które stawiają na zarabianie pieniędzy i to jest dobra tendencja, ponieważ w ten sposób wspierają takie instytucje, jak DODR. Na przykład oferują catering, przygotowywany z produktów regionalnych na nasze wydarzenia i szkolenia. Dzięki temu możemy spróbować pysznych, tradycyjnych dań, których nie kupimy w restauracjach.
Jakie dobre praktyki i przykłady aktywnych kół warto pokazywać?
Współpracujemy z wieloma KGW. Zdarza się, że nasi doradcy tworzą własne koła. „Ale Lipa” z Grodziszcza albo „Stara Góra” ze Starej Góry, które sprzedają swoje produkty na naszych wydarzeniach, przygotowują poczęstunki na szkolenia, które organizujemy we Wrocławiu.
Warto też wspomnieć, że od ubiegłego roku pięć kół gospodyń wiejskich ma swoje stałe stoiska na Dolnośląskim Targu Rolnym, organizowanym przez nas co dwa tygodnie we Wrocławiu. To jest godny polecenia przykład aktywności kół. Poza tym KGW wygrywają różne konkursy – kulinarne czy artystyczne. Wiele osób, które uczestniczy w działalności kół gospodyń wiejskich, pełni ważne funkcje w swoich społecznościach. Są sołtysami, radnymi czy dyrektorami szkół.
Zagrody edukacyjne to dodatkowe źródło dochodów na wsi. Jak to wygląda na Dolnym Śląsku?
W innych województwach jest po kilka, kilkanaście takich zagród. My mamy ich 50. Świadczy to o tym, że jest duże zapotrzebowanie na ofertę edukacyjną w gospodarstwach rolnych. Każdy obiekt tego typu powinien mieć zwierzęta gospodarskie albo uprawy rolnicze, prezentowane grupom dzieci i młodzieży przyjmowanym w ramach programów szkolnych lub udostępniane jako atrakcje turystyczne dla rodzin z dziećmi i dorosłych podróżujących indywidualnie. W ten sposób korzysta szkolnictwo, które wzbogaca programy nauczania, zyskuje alternatywne miejsca edukacji i umożliwia poznanie wiejskiej kultury. Dla rolników z kolei istotne jest spotkanie z przyszłymi konsumentami, ale też dodatkowy dochód.

W ubiegłym roku podpisaliśmy umowę partnerską z Dolnośląskim Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli w celu przekazania informacji o ofercie turystycznej zagród edukacyjnych nauczycielom ze szkół i przedszkoli. To porozumienie zaowocowało między innymi Dniem Otwartym Zagród Edukacyjnych w województwie dolnośląskim. W tym roku organizujemy drugą edycję tego wydarzenia. 5 września każdy będzie mógł przyjechać i zobaczyć, jak wygląda taki obiekt, co można w nim zwiedzić i jaka jest oferta zagrody. Oprócz tego wydaliśmy też paszport z ofertą zagród, które biorą udział w projekcie. Można tam znaleźć zdjęcia i adresy, a także rodzaje aktywności proponowane w danym miejscu. Ma to zachęcić nie tylko uczniów, lecz także całe rodziny do całorocznej aktywności turystycznej na wsi jako sposobu na zwiedzanie Dolnego Śląska, weekendowo albo w ramach jednodniowych wycieczek.
W tym roku organizujemy także konkurs na najlepsze gospodarstwo agroturystyczne. Dzięki temu zaktualizujemy bazę takich gospodarstw w regionie. Najwięcej zagród edukacyjnych i gospodarstw agroturystycznych znajduje się w południowej, górzystej części województwa. Cały czas trwają szkolenia i spotkania, które mają zachęcić kolejne osoby do zakładania takich podmiotów. Lokalne grupy działania uruchomiły dotacje na zakładanie gospodarstw edukacyjnych i gospodarstw agroturystycznych. Dolny Śląsk stoi turystyką wiejską i jest to na pewno trend, który powinien się rozwijać.
Doradztwo polega także na współpracy z samorządami, lokalnymi organizacjami, instytucjami rolniczymi. Czego dotyczy ta współpraca?
Tylko wspólne, uzupełniające się działania dają możliwość kompleksowego wspierania rolnictwa i rolników. Na co dzień współpracujemy z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Instytucje rolnicze wspierają nas również przy organizacji wydarzeń. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa przekazał nam ziemię, na której zakładamy sad, łąki i poletka demonstracyjne. Współpracujemy przy różnych inicjatywach na rzecz dolnośląskiej wsi z Dolnośląską Izbą Rolniczą, a w sprawach bezpieczeństwa w gospodarstwach – z Kasą Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Założyliśmy również profile facebookowe wszystkich jednostek terenowych DODR, czyli Powiatowych Zespołów Doradztwa Rolniczego. W ten sposób chcemy dotrzeć do jak największej liczby rolników z informacją na temat naszych działań, szkoleń czy możliwości uzyskania dotacji na rozwój gospodarstw.
Współpracujemy też z lokalnymi samorządami na terenie całego Dolnego Śląska, z Dolnośląskim Urzędem Wojewódzkim oraz Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego. Dzięki współpracy z tymi podmiotami uzyskujemy dodatkowe wsparcie finansowe i merytoryczne.
Co by Pani powiedziała rolnikom, którzy jeszcze nie korzystają z usług DODR?
Zachęcam wszystkich rolników do korzystania z usług publicznego doradztwa. Nasi doradcy cały czas się szkolą, są też sprawdzani. Ich wiedza jest na bieżąco weryfikowana. Mają najświeższe informacje na temat możliwości dofinansowania gospodarstw, zmieniających się przepisów czy wniosków o dopłaty. Jako Ośrodek mamy również ubezpieczenie od błędów. Jeśli doradca prywatny zrobi błąd, rolnik traci dofinansowanie. W przypadku DODR otrzymuje zwrot dotacji. Rolnicy zawsze utrzymywali z doradcami bardzo bliskie relacje. Ufają nam i są z nami w stałym kontakcie. Zapraszamy do współpracy wszystkich, którzy chcą rozwijać swoje gospodarstwa.