Ziarno, które musi obumrzeć

Żyjemy w świecie, który każe za wszelką cenę zachowywać to, co już mamy.
Tymczasem Ewangelia przypomina, że ziarno zamknięte w bezpiecznej łupinie nigdy
nie wyda owocu. Czasem jedyną drogą do nowego życia jest odwaga obumierania.

ANNA RAMBIERT-KWAŚNIEWSKA

Wrocław

Pejzaż z przypowieścią o siewcy,
Pieter Bruegel, 1557, olej na desce,
Timken Museum of Art, San Diego

WIKIMEDIA COMMONS

Każdy wprawniejszy czytelnik Biblii dostrzec może niezwykłą prawidłowość Świętych Ksiąg – choć napisane są one językiem dość prostym (niektórzy filologowie twierdzą, że niekiedy wręcz prostackim), kryją w sobie treści bardzo misterne, zawiłe, wielowymiarowe, wymagające nieustannego zgłębiania barwne metafory, treściwe parabole, zachwycające poematy etc. Dlatego o Biblii nie sposób napisać wszystkiego i wyczerpać temat, ponieważ każde odkrycie tekstualne, a nawet zawirowania we współczesnej historii świata otwierają nowe przestrzenie do odkrycia Boga w pulsującym życiem słowie.
Ta niewyczerpalność sensów sprawia, że lektura Pisma Świętego nie jest jednorazowym aktem interpretacji, lecz nieustannym procesem dojrzewania – niczym ziarno zasiane w ziemi – zarówno tekstu w odbiorze czytelnika, jak i samego czytelnika wobec tekstu.
Treściwe ziarno
Jedną z takich wielowymiarowych rzeczywistości, w których prostota języka Biblii spotyka się z teologiczną czy może wręcz kosmiczną głębią, jest właśnie motyw ziarna. Semantyka hebrajskiego pojęcia zera‘ czy greckich sperma i kokkos wykracza daleko poza ramy starożytnej wiedzy botanicznej bądź codzienności rolników Bliskiego Wschodu. Biblijne ziarno jest niezwykłym nośnikiem podstawowych prawd o stworzeniu, o dynamice wiary, a nade wszystko – o nieuchronności przemijania, bez którego nie ma mowy o zaistnieniu nowej formy czy sposobu życia.
Ożywiająca destrukcja
Najbardziej chyba niezwykłą realizację tego motywu odnaleźć można w Ewangelii Janowej. Autor przywołuje w niej na wskroś egzystencjalne słowa Jezusa, które zaaplikować można nie tylko do człowieka, lecz także do całego stworzenia: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity” (J 12, 24). Metafora ta ma solidne podstawy w przyrodzie. Nawet początkujący ogrodnik bowiem wie, że twarda skorupa nasion pod wpływem podlewania musi zgnić, rozpaść się, by uwolnić swój życiodajny potencjał. Kompetencje ogrodnicze Jezusa wykraczają jednak poza to, co przyziemne i stworzone z materii. Dlatego całe piękno obrazu wydobywa dopiero kontekst paschalny. Pozostawienie nienaruszonej struktury ziarna, odrzucenie perspektywy transformacji równałoby się ze stagnacją, samotnością, ze stanem śmierci z wyboru. Przecież nawet sam Jezus przeszedł drogę ziarna, dając nam doskonały przykład umierania i powracania do życia oraz zasiewając nadzieję.
Etap przejściowy
Ten niezwykły paschalno-biologiczny proces św. Paweł w korespondencji z gminą koryncką przenosi również na grunt antropologii. Odpowiadając na wątpliwości mieszkańców stolicy prowincji Achaja, które dotyczyły natury zmartwychwstania, Apostoł Narodów posłużył się surową retoryką: „Ignorancie! To, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wcześniej nie umrze. A to, co siejesz, nie jest przecież ciałem, którym stanie się potem, lecz gołym ziarnem” [tłum. ARK] (1 Kor 15, 36-37). Paweł odnotowuje szczególnie ważną rzecz: forma, którą znamy i do której przywykliśmy, jest swego rodzaju stadium przejściowym. Pomiędzy twardym ziarnem a okazałym, zielonym kłosem istnieje absurdalna wręcz nieciągłość formy przy jednoczesnej ciągłości tożsamości całej „rośliny”. To jest nadal to samo stworzenie, ale ukazujące się w pełnej chwale.

Teo-biologia
Dynamika rozwoju rośliny zasiewać powinna zaufanie tam, gdzie człowiek dostrzega jedynie kryzys, rozpad lub bolesny koniec. Nie bez powodu królestwo Boże przyrównywane jest także do ziarna gorczycy (Mt 13, 31-32) – nasionka wyjątkowo małego, którego potencjał wydaje się nikły, a ostatecznie przekracza granice wyobraźni. Okazuje się, że prawdziwa żywotność idei, instytucji i wielu innych ludzkich przedsięwzięć nie tkwi w konserwowaniu przyzwyczajeń czy formuły, lecz w gotowości na zmianę. To samo odnieść można do utraty zdrowia, która wymusza radykalne zmiany w sposobie funkcjonowania. Tam więc, gdzie z ludzkiej perspektywy dostrzegamy porażkę, utratę, koniec czy upadek, Bóg sieje potencjał. Należy zapytać jednak, jakie zapewnimy mu podłoże. Czy obfite w życiodajną próchnicę, która uaktywni wzrost, czy gliniane klepisko nieprzyjmujące życia, a może suchy, konserwujący obecną formę piach (por. Łk 8, 5-15)?
Cykl nieunikniony
Rzeczą normalną jest towarzysząca zmianie niepewność, a nawet lęk przed utratą tego, co sprawdzone i przez lata wypracowane, należące do rutyny. Jezus, zostawiając nam przykład ziarna dowodzi jednak, że zmiana nie jest aktem destrukcji, lecz – z perspektywy wegetacji – koniecznością. Każda transformacja wymaga odwagi wyjścia z bezpiecznej łupiny, porzucenia tego, co było odpowiedzią na dany czas, aby zebrać plon dostosowany do nowych potrzeb i czasów. W tej drodze transformacji przez obumieranie najważniejszą sprawą jest zachowanie tożsamości, a więc wierność temu, co zasiał w nas Bóg. On sam zresztą tę ciągłość w kontekście zmartwychwstania nam obiecuje. Z kolei nasze ziemskie trudy, nieustanne zasiewanie, obumieranie i ożywanie, zapowiedział już po potopie słowami: „Póki ziemia istnieć będzie, siew i żniwo nie ustaną” [tłum. ARK] (Rdz 8, 22), a więc i my doświadczać będziemy zmian.
Zmiany powierzone Siewcy
W napięciu pomiędzy tym, co widzialne, a tym, co dopiero ma się objawić, rodzi się przestrzeń dla zaufania Bożej Opatrzności. Człowiek, który widzi jedynie fazę obumierania, łatwo ulega pokusie interpretowania rzeczywistości w kategoriach straty i nieodwracalnego końca. Tymczasem wiara podpowiada, że żadna z tych faz nie jest ostateczna, a to, co wydaje się zamknięciem, może być jedynie głębszym wejściem w proces wzrostu, którego sens odsłania się stopniowo. Zaufanie Opatrzności nie jest tu naiwnym optymizmem, lecz zgodą na to, że logika Bożego działania przekracza rytm ludzkiej natychmiastowości i potrzebę pełnej kontroli. To postawa ucznia Ewangelii, który słyszy: „Nie troszczcie się o jutro”, i odkrywa, że Ojciec troszczy się o każdy wymiar jego życia (por. Mt 6, 25-34). Jest to również doświadczenie tego, kto wie, że nawet włosy na głowach ludzi „wszystkie są policzone” (Łk 12, 7), a więc żadna, nawet najmniejsza cząstka ludzkiej egzystencji nie wymyka się Bożej uwadze. Pismo Święte konsekwentnie prowadzi ku pewności, że historia świata i historia człowieka nie są zbiorem przypadków, lecz przestrzenią działania Boga, ponieważ „z tymi, którzy Go miłują, [On] współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28). Warto więc z ufnością powierzyć czas zmian Stwórcy. Przyjmujmy je z radością i otwartością na nowe, a zasiane ziarno pozwólmy podlewać najlepszemu z Ogrodników.