Cztery dekady świadectwa

Przez 43 lata „Nowe Życie” wchodziło między ludzi cicho i regularnie – jak ktoś
bliski. Towarzyszyło Kościołowi na Dolnym Śląsku w codzienności, było świadectwem
wiary i nadziei. Numer 605. jest ostatnim papierowym wydaniem. Żegnamy pismo
z wdzięcznością.

MAGDALENA ORAŃSKA

Nowe Życie

Dziesiątki komentarzy, setki poprawek, jeden numer.
Tak przez ponad 40 lat wyglądała codzienna
praca nad „Nowym Życiem”

FOT. MAŁGORZATA KRAWIEC

Gazeta jest świadectwem swoich czasów. Zapisuje wydarzenia, utrwala twarze ludzi, zachowuje słowa, które inaczej przeminęłyby wraz z chwilą. Katolickie pismo ma jednak jeszcze jedno zadanie: być świadectwem wiary, nadziei i obecności Kościoła pośród codzienności.
605. numer Dolnośląskiego Pisma Katolickiego „Nowe Życie” jest numerem szczególnym. Nie tylko zamyka kolejny rok wydawniczy i otwiera wakacje 2026 r. Jest przede wszystkim ostatnim papierowym wydaniem pisma, które od 1983 r. towarzyszyło mieszkańcom archidiecezji wrocławskiej.
Przez ponad cztery dekady „Nowe Życie” było świadkiem i świadectwem. Świadkiem najważniejszych wydarzeń Kościoła, przemian społecznych i historii Dolnego Śląska, a także świadectwem zwyczajnej wiary tysięcy ludzi: kapłanów, osób konsekrowanych i świeckich, którzy każdego dnia budowali wspólnotę. Na jego łamach opowiadaliśmy nie tylko o tym, co się wydarzyło, ale przede wszystkim o tym, dlaczego warto żyć Ewangelią.
Dzisiaj zamyka się pewien rozdział tej historii. Papierowa forma pisma odchodzi do historii, ale pozostaje misja, którą ono pełni.
Narodziny pisma
Historia „Nowego Życia” rozpoczęła się 19 czerwca 1983 r., w przededniu wizyty św. Jana Pawła II we Wrocławiu. Powstanie miesięcznika stanowiło odpowiedź na potrzebę stworzenia medium, które będzie głosem Kościoła lokalnego, a także będzie towarzyszyć mieszkańcom Dolnego Śląska w ich duchowym i społecznym rozwoju. Inicjatorami przedsięwzięcia byli ks. prof. Józef Majka i ks. prof. Jan Krucina, a pierwszym redaktorem naczelnym został ks. Henryk Szareyko. 

Już w pierwszym numerze podkreślano, że zadaniem pisma jest ukazywanie bogactwa historii i współczesności Kościoła lokalnego oraz formacja religijna i społeczna człowieka w duchu Ewangelii. Trudno o bardziej aktualny program redakcyjny. To właśnie on przyświecał kolejnym pokoleniom twórców „Nowego Życia”.
Nazwę „Nowe Życie” zaproponował ks. Józef Majka. Była ona niezwykle symboliczna. Po II wojnie światowej Dolny Śląsk stał się miejscem spotkania ludzi przybyłych z różnych stron Polski i dawnych Kresów. Budowali tutaj nowe domy, nowe parafie i nowe wspólnoty. Rozpoczynali nowe życie na ziemi, która sama tworzyła swoją tożsamość. Pismo miało pomagać w tym procesie. Miało być miejscem budowania wspólnoty i zakorzeniania mieszkańców w historii oraz tradycji Kościoła na Dolnym Śląsku. Patrząc z perspektywy ponad 40 lat, można powiedzieć, że historia miesięcznika jest historią świadectwa. Zmieniały się okładki, redaktorzy, technologie i sposoby komunikacji, ale nie zmieniało się przekonanie, że słowo może budować wspólnotę i prowadzić człowieka ku prawdzie.
Jedna maszyna do pisania i wielka misja
Pierwsza redakcja mieściła się w dwóch niewielkich pomieszczeniach Kurii Metropolitalnej we Wrocławiu. Tworzyli ją ks. Henryk Szareyko oraz dwie siostry elżbietanki: s. Michaela i s. Karolina. Do dyspozycji mieli jedną maszynę do pisania. Dzisiaj, w epoce komputerów, smartfonów i sztucznej inteligencji, trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie redakcji w takich warunkach. A jednak pismo ukazywało się regularnie jako dwutygodnik w nakładzie około 20 tys. egzemplarzy. Za tym sukcesem stała nie technologia, lecz przekonanie, że Kościół potrzebuje własnego medium i własnego języka dialogu z wiernymi.

Pierwszy numer „Nowego Życia” przywitał na okładce Jana Pawła II w dniu
jego pielgrzymki do Wrocławia

ARCHIWUM PRYWATNE A. CHROBAK

Lata 80. były czasem cenzury. Każdy numer musiał zostać przedstawiony urzędowi kontroli publikacji. Usuwano fragmenty artykułów, a niekiedy odrzucano całe teksty. Najwięcej zastrzeżeń budziły publikacje historyczne przygotowywane przez naukowców związanych z Uniwersytetem Wrocławskim, m.in. Adolfa Juzwenkę, Leona Smołkę, Michała Kaczmarka, Włodzimierza Suleję i Stanisława Dąbrowskiego. Cenzura ingerowała również w teksty Czesława Miłosza, Stefana Kisielewskiego czy Jana Miodka. Redakcja starała się zaznaczać takie ingerencje, aby czytelnik wiedział, że otrzymuje tekst niepełny. O znaczeniu miesięcznika świadczył fakt, że jego publikacje były cytowane przez Radio Wolna Europa. Problemy nie kończyły się jednak na cenzurze. W gospodarce PRL-u brakowało także papieru. Każdy numer wymagał zdobycia przydziałów i ogromnego wysiłku organizacyjnego. Paradoksalnie zdarzało się, że pomoc przychodziła z Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa–Książka–Ruch”, która użyczała papieru lub kredytowała druk kolejnych wydań.
Nowe wyzwania
Transformacja ustrojowa oznaczała nie tylko wolność słowa, lecz także trudną rzeczywistość ekonomiczną. Pojawiły się nowe media, rosły koszty druku, a rynek prasowy zmieniał się bardzo dynamicznie. W końcu 1991 r., z przyczyn finansowych, wydawanie „Nowego Życia” zostało zawieszone. Na szczęście była to jedynie przerwa. Już w 1993 r. miesięcznik powrócił do czytelników w nowej formule. Zmieniły się format, szata graficzna i rytm wydawania, ale nie zmieniła się jego misja.
Funkcję redaktora naczelnego po ks. Henryku Szareyce objął ks. Roman Drozd, a następnie przez wiele lat pismem kierował ks. prof. Piotr Nitecki, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. 

Pod jego kierownictwem „Nowe Życie” stało się miejscem pogłębionej refleksji nad życiem Kościoła, kulturą i sprawami społecznymi.
Po jego nagłej śmierci w 2011 r. odpowiedzialność za redakcję przejął ks. Zbigniew Stokłosa. Za jego kadencji odnowiono szatę graficzną miesięcznika i rozwinięto jego obecność w internecie. Przez krótki czas obowiązki redaktora naczelnego pełnił również ks. Aleksander Radecki – legenda archidiecezji wrocławskiej, wieloletni ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu i ceniony spowiednik. Swoją posługą wychował pokolenia kapłanów, a doświadczenie duszpasterskie wniósł również do pracy redakcyjnej. Od 2015 r. redaktorem naczelnym został ks. Grzegorz Sokołowski. Za jego kadencji miesięcznik przeszedł gruntowną modernizację. Odświeżono szatę graficzną, poszerzono grono autorów i rozwinięto działalność internetową, tworząc Dolnośląski Portal Katolicki „Nowe Życie”.
Następnie funkcję redaktora naczelnego objął ks. Łukasz Romańczuk, redaktor wrocławskiej edycji tygodnika „Niedziela”. Dzięki jego doświadczeniu dziennikarskiemu portal internetowy oraz media społecznościowe „Nowego Życia” rozwijały się jeszcze bardziej dynamicznie, docierając do nowych odbiorców.
Obecnie funkcję redaktora naczelnego pełni Wojciech Iwanowski, który przez wiele lat pracował jako sekretarz redakcji, współtworząc kolejne wydania miesięcznika i organizując codzienną pracę zespołu. Doskonale znając historię oraz charakter pisma, stanął na jego czele w momencie szczególnym, przypadającym na czas II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej. Teraz, po ponad czterech dekadach ukazuje się ostatni papierowy numer „Nowego Życia”. Jest to zamknięcie pewnej epoki.

Okładka numeru 261. z czerwca 1996 r. – przez dekady „Nowe Życie” łączyło
wymiar religijny z ludzkim konkretem codzienności

BC.JELENIA-GORA.PL

Gazeta to ludzie
Historia „Nowego Życia” nie jest wyłącznie historią redaktorów naczelnych. To historia całego zespołu ludzi, których nazwiska często pozostawały niewidoczne dla czytelników. Tworzyli go m.in. Lucyna Jachym czy Małgorzata i Witold Morawscy. To dzięki nim „Nowe Życie” zyskało nowoczesny i rozpoznawalny charakter. W ostatnich latach za korektę i opracowanie wydawnicze odpowiada Wydawnictwo TUM z redaktorkami Magdaleną Orańską oraz Renatą Lewandowską, które czuwają nad jakością kolejnych numerów. Stroną graficzną miesięcznika zajmuje się Małgorzata Krawiec. Na przestrzeni ponad 40 lat z pismem współpracowały setki autorów, fotografów, grafików, redaktorów i współpracowników. Każdy z nich pozostawił na jego łamach cząstkę swojej pracy, talentu i serca.
Cztery dekady świadectwa
Historia „Nowego Życia” to nie tylko 605 numerów, tysiące stron i setki autorów. To przede wszystkim cztery dekady świadectwa wiary, odpowiedzialności za słowo i troski o Kościół na Dolnym Śląsku. Tworzyli je kolejni redaktorzy, autorzy, fotografowie, graficy, korektorzy i wydawcy. Tworzyli je również Czytelnicy, którzy przez lata sięgali po miesięcznik, dyskutowali o jego treściach, przekazywali kolejne numery rodzinie i znajomym oraz współtworzyli jego historię swoją obecnością.
Oddajemy w Państwa ręce ostatnie papierowe wydanie „Nowego Życia”, ale świadectwo czasopisma nie kończy się wraz z ostatnią stroną tego numeru. Zmieniają się narzędzia i media, lecz pozostaje to samo zadanie: opowiadać o Kościele, który żyje, służy i ewangelizuje.
Dlatego 605. numer jest świadectwem w jeszcze jednym rozumieniu tego słowa. Świadectwem wdzięczności za ponad cztery dekady wspólnej drogi i zaproszeniem do jej kontynuowania już w nowej, cyfrowej przestrzeni, wskazanej przez Kościół w jego synodalnym wymiarze.
Zakończony niedawno proces synodalny stał się dla wielu wspólnot znakiem czasu: otwarciem na głębsze słuchanie, współodpowiedzialność i odważniejsze rozeznawanie dróg głoszenia Ewangelii. W tym sensie również dla „Nowego Życia” jest on symbolem przemiany, w której tradycja nie zostaje unieważniona, lecz przeniesiona w nowe formy komunikacji.

W tym doświadczeniu ujawnia się także istota zaufania, które od początku towarzyszyło temu dziełu: zaufania do Kościoła, do Czytelników i do samej logiki dobra, która nigdy nie traci swojej mocy. Świadectwo nie jest bowiem jedynie zapisem przeszłości, która domaga się kontynuacji. Jest próbą odnalezienia się w nowych warunkach. Dlatego zamknięcie edycji papierowej nie jest zerwaniem, lecz przejściem. Krokiem w stronę innego sposobu obecności, w którym słowo nadal może być nośnikiem wiary, nadziei i miłości. Stanowi wyraz odpowiedzialności za wspólnotę. To także świadectwo.

Wojciech Iwanowski, obecny
redaktor naczelny „Nowego Życia”

FOT. MACIEJ RAJFUR