Warto…
przeczytać
Boży migrant
ktoś, kto potrafi natchnąć innych do działania i zmieniania świata. Historia uczy jednak, że ludzkie wizje, nawet najwspanialsze, często odchodzą w zapomnienie. Z chrześcijaństwem jest inaczej. Ono przetrwało i nadal się rozwija, ponieważ jego prawdziwym Autorem jest Duch Święty, który nieustannie działa pośród nas i wyznacza nowe kierunki. Czy jednym z nich było wybranie Szawła z Tarsu? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Tomasz Terlikowski w książce Szaweł. Historia prawdziwa.
Większości z nas św. Paweł kojarzy się z dramatycznym wydarzeniem w drodze do Damaszku i radykalną przemianą. Z zaciekłego prześladowcy Kościoła Szaweł stał się spiritus movens chrześcijaństwa. Terlikowski idzie jednak o krok dalej i wykonuje fascynującą pracę biograficzną oraz psychologiczną. Pokazuje, kim naprawdę był Szaweł, zanim dotknęło go Boże światło.
Autor portretuje Szawła jako obywatela Rzymu i Żyda pochodzącego z bogatej, wpływowej rodziny. Genialnie obnaża też jego wewnętrzne pęknięcie: człowieka o splątanych korzeniach, szukającego w religijnym radykalizmie silnej tożsamości, której nie dawało mu wielokulturowe pochodzenie. Jednym z najciekawszych wątków tego eseju jest perspektywa ahistoryczna. Odwołując się do współczesnych kategorii socjologicznych, Terlikowski stawia odważną tezę: Szaweł ukształtował się w warunkach, które dziś uznalibyśmy za drugie, a może nawet trzecie pokolenie rodziny migranckiej. Rozdarty między ortodoksyjną tradycją żydowskiego domu a hellenistyczną kulturą Tarsu, młody Szaweł musiał stale udowadniać, kim jest.
Książka Terlikowskiego to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, że Duch Święty nie wybiera ludzi idealnych, ale potrafi posłużyć się ludzkim skomplikowaniem, by uczynić z nich narzędzie zbawienia.
JAN NEPOMUCEN WIERUSZEWSKI
obejrzeć
Intymny pomnik prostego człowieka
Przeniesienie na ekran skondensowanej, wręcz ascetycznej opowieści Sny o pociągach Denisa Johnsona wydawało się zadaniem karkołomnym. Reżyser Clint Bentley podjął je jednak z powodzeniem.
Robert Grainier to prosty drwal i robotnik kolejowy żyjący w Idaho na początku XX w. Jego codzienność – morderczy trud przy karczowaniu lasów i kładzeniu torów – osadzona jest w świecie sprzed epoki powszechnej technologii, gdzie człowiek był bezpośrednio zależny od natury. A jednak losy Grainiera, granego przez Joela Edgertona, okazują się uderzająco uniwersalne. Miłość, tęsknota, budowanie własnego bezpiecznego azylu, konieczność zmierzenia się z nagłą stratą – to doświadczenia ponadczasowe. Grainier staje się figurą każdego z nas, kto pośród monumentalnych zmian świata i osobistych tragedii próbuje ocalić swoje człowieczeństwo. Jak pada w filmie: „Martwe drzewo jest tak samo ważne jak żywe”. Nasza przeszłość, rany i bliscy, którzy odeszli, współtworzą nas na równi z tym, co aktualne.
Największą zaletą ekranizacji jest sposób prowadzenia narracji. Twórcy zrezygnowali z melodramatyzmu na rzecz opowieści życzliwej i czułej. Duża w tym zasługa głosu Willa Pattona, który jako narrator snuje historię w sposób kojący, a jednocześnie pełen wewnętrznej mocy. To powód, dla którego warto obejrzeć ten film z napisami.
Kamera nie podgląda bohatera z dystansu. Każde dotknięcie kory drzewa, chropowatość dłoni, ciepło rodzinnego domu, budowanego na brzegu rzeki z żoną Gladys, i momenty głębokiej żałoby podane są z ogromnym szacunkiem i delikatnością. Ta bliskość sprawia, że seans przestaje być jedynie bierną obserwacją; staje się intymnym doświadczeniem. To film cichy, który zamiast krzyku wybiera szept, a mimo to uderza w widza z siłą emocjonalnego taranu.
WOJCIECH IWANOWSKI
zwiedzić
Kamienne serce Rudaw Janowickich
Krzyżna Góra
FOT. MIKOŁAJ GOSPODAREK
Rudawy Janowickie należą do tych miejsc na Dolnym Śląsku, które potrafią zachwycić o każdej porze roku. Nie są tak monumentalne jak Karkonosze, ale właśnie w tym tkwi ich wyjątkowy urok. Łagodne grzbiety, granitowe skały, leśne ścieżki i rozległe panoramy tworzą przestrzeń idealną zarówno dla doświadczonych turystów, jak i osób szukających jednodniowej wyprawy na łono natury. Symbolami Rudaw są bez wątpienia Krzyżna Góra i Sokolik, dwa charakterystyczne szczyty Gór Sokolich, które od lat przyciągają miłośników górskich widoków, fotografii i wspinaczki.
Krzyżna Góra, wznosząca się na wysokość 654 m n.p.m., to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w regionie. Szczyt zbudowany z granitu karkonoskiego oferuje niezwykłą panoramę Kotliny Jeleniogórskiej i Karkonoszy. Przy dobrej pogodzie można godzinami podziwiać rozciągające się na horyzoncie pasma górskie oraz zielone doliny Dolnego Śląska. Charakterystycznym elementem szczytu jest siedmiometrowy metalowy krzyż z 1. połowy XIX w. Ufundowała go w 1830 r. księżna Maria Anna Amalie z Hesji-Homburga, aby uczcić urodziny swojego męża Fryderyka Wilhelma von Hohenzollerna. Dziś krzyż stał się jednym z symboli całych Rudaw Janowickich.
Samo wejście na Krzyżną Górę dostarcza wielu emocji. Ostatni fragment trasy prowadzi po wykutych w skale schodach, zabezpieczonych metalowymi barierkami. Dzięki temu nawet mniej doświadczeni turyści mogą bezpiecznie dotrzeć na szczytowe skalne gniazdo, z którego roztacza się wspaniały widok.
To również miejsce szczególnie cenione przez wspinaczy skałkowych – granitowe formacje Gór Sokolich od lat uchodzą za jedną z najważniejszych aren wspinaczkowych w Polsce.
Tuż obok znajduje się Sokolik, drugi z charakterystycznych szczytów przypominających swoim kształtem słynne „cycuchy” widoczne z grani Karkonoszy. Na szczycie skały umieszczono platformę widokową, na którą prowadzą metalowe i wykute w skale schody. Z wysokości 642 m n.p.m. można podziwiać nie tylko Karkonosze i Rudawy Janowickie, lecz także Góry Kaczawskie i Dolinę Bobru.
Szczególnie magiczne bywają tutaj wschody słońca. Wiosną i jesienią wielu turystów pojawia się na Sokoliku jeszcze przed świtem, by zobaczyć pierwsze promienie światła przebijające się ponad karkonoskimi szczytami.
Wędrówka na Krzyżną Górę i Sokolik nie wymaga wielogodzinnego wysiłku. Z parkingu na Przełęczy Karpnickiej wejście zajmuje około godziny, dlatego jest to doskonała propozycja także dla rodzin z dziećmi czy osób rozpoczynających swoją przygodę z górami. Rudawy Janowickie pokazują, że piękno Dolnego Śląska nie kryje się wyłącznie w najwyższych pasmach, ale również w miejscach bardziej kameralnych – pełnych historii, niezwykłych krajobrazów i ciszy, której coraz bardziej potrzebujemy.


