ŚWIĘCI NIE PRZEMIJAJĄ. ŚWIĘCI WOŁAJĄ O ŚWIĘTOŚĆ
Św. Jadwiga Królowa
Jesienią 1384 r. przybywa z Węgier do Krakowa 10-letnia Jagienka i już 16 października
zostaje Jadwigą, królem Polski. Czy to historia prosto z bajki?
To na pewno historia i na pewno nie bajka.
MAŁGORZATA TRAWKA
Wrocław
Przysięga królowej Jadwigi, Józef Simmler, 1867 r.,
olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie
WIKIMEDIA COMMONS
Dolnoślązakom blisko w sercu i dosłownie do księżnej Jadwigi, żony Henryka Brodatego, którą tak wiernie czcimy w Trzebnicy. Jej wspomnienie przypada 16 października, w dzień wyboru Karola Wojtyły na papieża. Ale to ten sam dzień, w którym młodziutkiej Jadwidze Andegaweńskiej arcybiskup gnieźnieński Bodzęta nakładał na głowę koronę – tylko prawie 600 lat wcześniej. Tak to październik splótł życiorysy trójki wielkich polskich świętych. I trudno uznać to za przypadek, tym bardziej że Andegawenka zdaniem niektórych miała otrzymać swoje imię właśnie po kanonizowanej w 1267 r. księżnej śląskiej.
Ale skierujmy uwagę na Jadwinię. Zamiast Węgier – Polska, zamiast młodego Wilhelma Habsburga – sporo starszy Władysław Jagiełło na męża. Oj, to się mogło panience nie podobać! Na słynnym obrazie Wojciecha Gersona stoi z toporem gotowa wyrąbać sobie drogę do Wilhelma. Jej królewska krew burzyła się z powodu silnego temperamentu. Zdawała sobie jednak sprawę, że została powołana i wychowana do wielkich ról społecznych, i może dzięki tej świadomości przyjęła nowy scenariusz życia. Ile Jadwigę i Wilhelma kosztowała zmiana planów – Bóg raczy wiedzieć. Dość, że Wilhelm ożenił się dopiero po śmierci Jadwigi. Królowa natomiast, modląc się przed słynnym czarnym krucyfiksem, miała usłyszeć słowa: „Czyń, co widzisz”, a widziała przed sobą posłuszeństwo w służbie miłości oraz zbawcze owoce cierpienia. I tą drogą poszła.
Jeszcze przed ślubem z Jagiełłą wykazywała się nadzwyczajnymi walorami intelektu, kierując krajem zarówno sercem, jak i rozumem. Unia dwóch państw, Polski i Litwy, uosobiona w małżeństwie Jadwigi i Władysława, wymagała od młodej pary elastyczności i wyrozumiałości. Na ile było stać oboje małżonków, pewnie do końca się nie dowiemy. Na pewno niejeden raz trzeba było zaprzeć się siebie, zgodzić na nieobecność ciągle wyjeżdżającego męża i na trudności w stworzeniu pełnej rodziny. Dla rozwoju wiary na Litwie, dla integracji Korony polskiej, dla poszanowania praw i interesu państwa, dla ubogich, na których serce Jadwigi było szczególnie wrażliwe – królowa była gotowa do wielu poświęceń. Jadwiga hołdowała również zasadzie: sprawiedliwość – tak, wojna – nie. Wobec konfliktu z Krzyżakami wyznała proroczo, że dopóki żyje, powstrzyma wojnę, ale po jej śmierci zakon poniesie karę z wyroku Bożego. I tak z dojrzałą dyplomacją, godnością i zaufaniem Opatrzności Bożej przez 15 lat rządziła jako najpiękniejszy król w Europie, uroda bowiem również stanowiła jeden z jej atutów.
Królewscy małżonkowie byli fundatorami klasztorów i kolegiów. Jadwiga zatroszczyła się o to, by na Wawelu przez cały dzień i noc rozbrzmiewały psalmy i pieśni wykonywane przez 16 psałterzystów. Karmelici, kanonicy, benedyktyni, paulini i inni – zakony rozszerzały swoją działalność dzięki parze królewskiej. Królowa interesowała się też stanem duchowieństwa, np. w sprawie reformy poznańskiego konwentu dominikanów kontaktowała się z ich generałem Rajmundem z Kapui, spowiednikiem św. Katarzyny Sieneńskiej. Wokół Jadwigi i Władysława skupiali się duchowni i świeccy, którym na sercu leżała troska o odnowę Kościoła w Polsce. Jednocześnie Jadwiga wykazywała się tolerancją i brała pod opiekę również wyznawców innych religii.
Królewscy małżonkowie byli fundatorami klasztorów i kolegiów. Jadwiga zatroszczyła się o to, by na Wawelu przez cały dzień i noc rozbrzmiewały psalmy i pieśni wykonywane przez 16 psałterzystów.
Karmelici, kanonicy, benedyktyni, paulini i inni – zakony rozszerzały swoją działalność dzięki parze królewskiej. Królowa interesowała się też stanem duchowieństwa, np. w sprawie reformy poznańskiego konwentu dominikanów kontaktowała się z ich generałem Rajmundem z Kapui, spowiednikiem św. Katarzyny Sieneńskiej. Wokół Jadwigi i Władysława skupiali się duchowni i świeccy, którym na sercu leżała troska o odnowę Kościoła w Polsce. Jednocześnie Jadwiga wykazywała się tolerancją i brała pod opiekę również wyznawców innych religii.
Dwie Jadwigi, Śląską i Andegaweńską, łączyła duchowość pasyjna. Wyrzeźbiony Chrystus z krucyfiksu ożywał i prowadził je drogą miłości ukrzyżowanej. Jadwiga Śląska miała zostać pobłogosławiona z krzyża i zapewniona o wysłuchaniu modlitwy. „Głęboka mądrość i szeroka aktywność” Jadwigi Andegaweńskiej płynęły, jak zauważył w homilii beatyfikacyjnej papież Jan Paweł II, „z kontemplacji – z osobistej więzi z Ukrzyżowanym”.
Szczęście macierzyńskie uśmiechnęło się do królowej Jadwigi tylko na chwilę. Po ciężkim porodzie zarówno matka, jak i córka Elżbieta Bonifacja (to drugie imię po papieżu Bonifacym IX, który był proszony na ojca chrzestnego dziecka) odeszły w odstępie kilku dni. Na łożu śmierci królowa dokonywała jeszcze rozporządzeń, mających zmniejszyć polityczne trzęsienie ziemi, które powodowała jej śmierć w wieku raptem 25 lat. Ratowała również przed upadkiem założony przez Kazimierza Wielkiego uniwersytet w Krakowie. Przekazała na ten cel wszystkie swoje klejnoty, przewidując nieocenione znaczenie szkoły wyższej dla prestiżu kraju. Dzięki temu gestowi i zaangażowaniu Jagiełły uniwersytet odzyskał świetność, kształcąc wybitnych Polaków i wielkich świętych.
Dla uczczenia długo wyczekiwanego dnia kanonizacji św. Jadwigi (1997 r.) jej wspomnienie przypada 8 czerwca.
Królowa Jadwiga i Dymitr z Goraja, Wojciech Gerson, 1869 r.,
olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Lublinie
WIKIMEDIA COMMONS

