„Wolność i Pokój”. Historia ruchu, który uczył budowania wspólnoty ponad podziałami

W drugiej połowie lat 80. XX w. w Polsce narodził się wyjątkowy ruch obywatelski
o nazwie „Wolność i Pokój”, który połączył ludzi o skrajnie różnych poglądach wokół
wspólnej troski o prawa człowieka, pokój i odpowiedzialność za dobro wspólne. We
Wrocławiu stał się jednym z najważniejszych fenomenów społecznych schyłku PRL:
szkołą wolności, dialogu i działania bez przemocy.

PAWEŁ SKRZYWANEK

Wrocław

RUCH „WOLNOŚĆ I POKÓJ”, WARSZAWA/WIKIMEDIA COMMONS

Podczas wrocławskiego Marszu Wielkanocnego 22 marca 1989 r. nad uczestnikami unosił się ogromny transparent „Chcemy, żeby nasze dziecko urodziło się w kraju Pokoju i Wolności. Anneta i Wiesiek”. To życzeniowe hasło było wyrazem pragnienia młodych ludzi, wchodzących w dorosłość w pięknym i szczególnym czasie nie tylko w ich życiu, lecz także w historii Polski.
Żyć bez przemocy
Druga połowa lat 80. XX w. to czas tzw. nowej opozycji. Świadomość obywatelską uzyskały nowe pokolenia młodych Polek i Polaków, którzy w innym wymiarze definiowali swoją obecność w życiu społecznym. Organizacja „Wolność i Pokój” jest przykładem takiej działalności. Powstała w 1985 r. jako wyraz protestu po skazaniu działacza Niezależnego Zrzeszenia Studentów Marka Adamkiewicza za odmowę złożenia przysięgi wojskowej. Idee pacyfistyczne i prawo do zastępczej służby wojskowej były jednymi z podstawowych haseł ruchu. Stanowiły zagrożenie dla dyktatury komunistycznej, wszak przysięga wojskowa zawierała deklarację sojuszy z „bratnią armią radziecką i jej sojusznikami z militarnego Układu Warszawskiego”. Dla władz był to niespodziewany sygnał, że rodzi się zupełnie nowe pokolenie protestu.
Istotą ruchu była realna działalność w obronie podstawowych praw obywatelskich. W istotny sposób redefiniowano ich katalog i wprowadzano nowe postulaty m.in. zniesienia kary śmierci, działań proekologicznych i obrony mniejszości. Ruch działał zgodnie z zasadą braku przemocy. Ta forma oporu w istotny sposób nawiązywała do wezwania zamordowanego w 1984 r. ks. Jerzego Popiełuszki: „Zło dobrem zwyciężaj”.
Pod jednym sztandarem
Fenomen Ruchu „Wolność i Pokój” polegał na możliwości połączenia w działaniu różnych środowisk, osobowości i poglądów. Patronem organizacji był opozycyjny działacz socjalistyczny Jan Józef Lipski, zaś opiekunem działań w Krakowie – duszpasterz ludzi pracy w Nowej Hucie, ks. Kazimierz Jancarz. To on, obok Zbigniewa Romaszewskiego, szefa Komisji Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność”, oraz działaczy Ruchu „Wolność i Pokój” Jana Marii Rokity i Bartłomieja Sienkiewicza, był organizatorem legendarnej konferencji o prawach obywatelskich w sierpniu 1988 r. w Kościele św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach w Krakowie. Działaczami ruchu byli także socjalista Piotr Ikonowicz oraz współpracownik Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR” Jacek Czaputowicz. Warto podkreślić, że ruch nawiązywał też liczne kontakty ze środowiskami opozycyjnymi w innych krajach bloku komunistycznego, głównie

z dysydentami z Czechosłowacji, m.in. współpracując z Solidarnością Polsko-Czechosłowacką.
Ruch „Wolność i Pokój” był bardzo aktywny na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu. Jego działacze to legendy dolnośląskiej opozycji i działań obywatelskich w Polsce po 1989 r. Nie sposób wymienić wszystkich, ale warto wspomnieć m.in. Leszka Budrewicza – później pierwszego redaktora oddziału „Gazety Wyborczej” we Wrocławiu; Zuzannę Dąbrowską – dziś cenioną dziennikarkę; Radosława Gawlika – posła na Sejm RP, a także Grzegorza Francuza, Wacława Giermka, Marka Krukowskiego, Grzegorza Majewskiego, Wiesława Mielcarskiego, Tomasza Wackę czy Jerzego Żurkę.
Ekologia
W latach 80. ruch angażował się lokalnie w działania proekologiczne. Jego działacze żądali wyjaśnień i działań ochronnych po katastrofie nuklearnej w Czarnobylu i byli przeciwnikami budowy polskiej elektrowni atomowej w Żarnowcu. Postulowali likwidację zatruwającej powietrze w Wrocławiu huty Siechnice i upominali się o ochronę przed dewastacją przemysłową Karkonoszy. Pojawiały się również żądania likwidacji i utylizacji wszechobecnego w budownictwie rakotwórczego azbestu. Ruch nie godził się też na utworzenie w dawnym poniemieckim Międzyrzeckim Rejonie Umocnień centralnego składowiska odpadów radioaktywnych.
Mocne były również postulaty społeczne, np. protesty w obronie więzionych osób odmawiających służby wojskowej. To także działacze Ruchu „Wolność i Pokój” już pod koniec lat 80. XX w. sformułowali postulat: „Rasizm nie przejdzie”, historycznie upominając się o prawa Czarnych, rdzennych mieszkańców RPA i o wolność dla Nelsona Mandeli.
Budowanie wspólnoty?
Formalnie Ruch „Wolność i Pokój” przestał funkcjonować na początku lat 90. ubiegłego wieku. Rodząca się wolna Polska dała inne możliwości działań obywatelskich, choć postulaty wolnościowe ruchu nadal są istotnym elementem swobód obywatelskich. Niezaprzeczalnym fenomenem tej organizacji stało się to, że wolnościowe idee połączyły ludzi o diametralnie różnych poglądach politycznych. Prawa człowieka i obywatela dawały szansę pracy pod wspólnym sztandarem anarchistom i konserwatystom, osobom wierzącym i ateistom, socjalistom i chrześcijańskim demokratom. Dla pokolenia Ruchu „Wolność i Pokój” wartością była wspólnota. Dzisiaj poszukiwanie wartości jednoczących w działaniu dla dobra społeczeństwa powinno być obywatelskim obowiązkiem. Wspólnota Ruchu „Wolność i Pokój” może być dla nas pięknym tego wzorcem.