O. OSKAR MACIACZYK OFM

Wrocław

Poszukiwanie sensu

W codzienności chrześcijanina poznanie intelektualne i wiara to dwie odrębne, lecz nierozerwalne sfery. Trudno badać je w oderwaniu od siebie: autentyczne spotkanie z Bogiem domaga się rozumowego oparcia, a rzetelne zgłębianie prawd Pisma Świętego i Tradycji naturalnie stymuluje wewnętrzny wzrost. Święty Paweł w Liście do Rzymian stawia pytania, które do dziś pozostają aktualne: „Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? […] Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 14.17). Jako ludzie czujemy głód wiedzy w sprawach, które nas dotykają. Dziś dostęp do teologii jest nieograniczony – od portali internetowych po kontakt z ekspertami. Te zasoby realnie pomagają wzmacniać fundamenty naszej więzi z Panem.
Trzeba jednak wyznaczyć jasną granicę: wiara to coś więcej niż zbiór religijnych informacji. Historia zna uczonych o zdumiewająco wątłej wierze. Intelekt ma bowiem swoje kresy, które zmuszają nas do wyjścia poza schemat gromadzenia danych. Karl Rahner, wybitny teolog, pisał celnie: „Wiara oznacza, że przez całe życie znosi się niepojmowalność Boga”. Podobnie John Henry Newman wskazywał, że istotą wiary jest przyjęcie prawd przerastających ludzki umysł. Znamienne, że apostołowie nigdy nie prosili Mistrza o „wykłady” z prawd wiary, lecz wołali: „Dodaj nam wiary” (Łk 17, 5). Jezus, wskazując na ziarno gorczycy, odrzekł im, że nawet jej najmniejsza, ale szczera iskra wystarczy, by w życiu działy się rzeczy wielkie.
Prawdziwy rozwój wiary następuje zatem nie tylko przez edukację, ale przede wszystkim dzięki aktowi całkowitego zaufania. Kontakt ze słowem Bożym nie może kończyć się na teorii; ono musi przenikać naszą codzienność. Chodzi o przejście od słuchania Ewangelii do życia nią – czyli żywym Chrystusem. To oddanie się Bogu jako źródłu i celowi wszystkiego, co nas spotyka. Psalmista zachęca: „Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37, 5). Tam, gdzie ludzka niemoc spotyka się z Bożą mocą, rodzi się wiara żywa – taka, która przemienia serce i staje się dla świata czytelnym znakiem.
Ostatecznie więc wiedza i wiara nie rywalizują ze sobą, lecz wzajemnie się dopełniają. Wiedza pozwala nam Boga szukać i o Nim mówić, ale to wiara pozwala Go spotkać i przy Nim trwać. Wobec tego nie wyobrażam sobie sieci uczelni w naszym kraju czy w Europie bez uniwersytetów i akademii katolickich. Tu nie chodzi tylko o nauki teologiczne. Chodzi o przestrzeń do studiowania, w której prócz transferu wiedzy będzie odbywała się formacja całego człowieka. Prócz zaliczenia poszczególnych semestrów będzie zaspokajany głód zdrowych i potrzebnych relacji rozwijanych we wspólnocie. Prócz zdobywania kolejnych umiejętności będzie poszukiwanie sensu.