
EWELINA GŁADYSZ
Trzebnica
Bywać i Księciem, i Różą
Gdyby moja odpowiedzialność miała kształt i kolor, to jak by wyglądała? Próbuję sobie ją wyobrazić. Odsyła mnie to zarówno do idealnej wizji, w której odpowiedzialność jest cnotą, jak i do codzienności, w której nabiera ona nieidealnych kształtów.
Mój obraz mógłby składać się z linii, które wyrażałyby ciężkość. Byłyby grube i poskręcane. Plątałyby się na mapie mojego życia. Przecinałyby się z innymi życiami. Ludzie odpowiedzialni za mnie, moje wychowanie, mój rozwój. Ja odpowiedzialna za siebie, za innych. Plątanina nici. Wśród nich dostrzegam jednak światło. Wkrada się w mój obraz. Otula tak wiele swoim blaskiem. Światło Chrystusa, który uczy mnie, że odpowiedzialność, bez względu na to, jak bardzo chcielibyśmy się jej czasami pozbyć, to naprawdę miłość. W odpowiedzialności jest cierpliwość i ufność, i codzienna nadzieja, że tak wiele ma sens. Moja dotychczasowa droga, moje teraz. Małżeństwo. Rodzicielstwo. Przyjaźnie. Wszelkie więzi, w których oswajam innych i jestem przez nich oswajana. Podobnie jak to robił Mały Książę wobec Róży – ponieważ bywam i Księciem, i Różą. Mój rysunek odpowiedzialności mógłby więc przedstawiać żywe doświadczenie, od którego mam ochotę czasami wziąć wolne, ale które – wiem to dobrze – umacnia mnie i kształtuje.
Gdyby ktoś chciał zgłębić swoją osobistą odpowiedzialność, nie tę z mądrych książek, opisaną i zdefiniowaną, to serdecznie zapraszam do kreatywnego ćwiczenia. Jaki kształt i kolor ma twoja odpowiedzialność? Jakie są jej granice? Jacy ludzie mieszkają w ich ramach? Gdzie są twoje niepokoje i lęki? A gdzie, myśląc o odpowiedzialności, oddychasz głęboko i spokojnie?
Odpowiedzialna. Odpowiedzialny. Odpowiedzialni. Dobrze wiemy, że współczesny świat boi się tych słów. Boi się tego, co mogą zabrać. Ale ani wolność bez odpowiedzialności się nie uda, ani miłość. Udać się może rzeczywiście samotność. Miewa oblicza piękne i własne, często nieutulone tęsknoty.

