Codzienne powołanie
W zmieniającym się w zawrotnym tempie świecie, w którym zanika szacunek dla wiedzy eksperckiej,
a prawda staje się tylko jedną z opinii; gdzie intelektualna uczciwość wymaga odwagi, a indywidualizm
przysłania wspólnotę, warto zatrzymać się nad pojęciem odpowiedzialności.
MARIA WANKE-JERIE
Wrocław
DEPOSITPHOTOS
Odpowiedzialność to nie jest abstrakcyjne pojęcie z podręczników etyki, ale konkretne wezwanie płynące z serca Ewangelii. Odpowiedzialność za świat, za życie, za bliźniego, za Kościół.
Zacznijmy od odpowiedzialności za świat. Bóg powierzył nam ziemię, byśmy czynili ją sobie poddaną, ale jak ogród, który się pielęgnuje, a nie jako wysypisko śmieci. W encyklice Laudato si’ papież Franciszek przypomniał, że „wszystko jest ze sobą powiązane i że autentyczna troska o nasze życie i naszą relację z naturą jest nierozerwalnie związana z wymiarem sprawiedliwości i braterstwa oraz wierności wobec innych” (nr 70). Nasze codzienne wybory – od segregacji odpadów po wybór transportu – wpływają na przyszłe pokolenia. Kryzys klimatyczny – susze i powodzie – dotyka dziś przede wszystkim najbiedniejszych. Nie możemy udawać, że to nie nasza sprawa. Odpowiedzialność to pozytywna odpowiedź na pytanie: Czy w moim życiu jest miejsce na prostotę, na ograniczenie konsumpcji, a większą wdzięczność za dary Stwórcy?
Odpowiedzialność za życie to temat szczególnie ważny. Świętość życia od poczęcia do naturalnej śmierci dla każdego katolika powinna być oczywistością. Lecz czy wystarczy werbalizowanie sprzeciwu wobec aborcji czy eutanazji? Papież Franciszek przypominał, że powinniśmy stać się głosem bezbronnych. Odpowiedzialność to także codzienne wybory, na przykład wsparcie dla ciężarnych matek w trudnej sytuacji życiowej. Nie wystarczą słowa potępienia, jeśli kobiety rozważają aborcję. Może nie zdecydują się na zabicie swojego poczętego dziecka, gdy zostaną otoczone opieką i doświadczą pomocy i życzliwości?
Pokażmy, na ile nas stać. Odpowiedzialność to także opieka nad osobami starszymi, zwłaszcza samotnymi i chorymi. To pomoc udręczonej sąsiadce, która już nie daje rady opiekować się swoim chorym mężem, zorganizowanie jej chwil na wytchnienie.
A co z odpowiedzialnością za bliźniego? W erze mediów społecznościowych, kiedy algorytmy wzmacniają polaryzację, nie tylko gubi się prawda, lecz także zanika miłość bliźniego. Wezwania Jezusa, żeby kochać bliźniego jak siebie samego (Mk 12, 31), nie są respektowane nawet przez aktywnych w internecie księży. Wszak bliźni to nie tylko sąsiad czy kolega z pracy, lecz także ten, z którym się nie zgadzamy. Odpowiedzialność oznacza budowanie mostów, nie murów. Nie znam przypadku, aby ktokolwiek publicznie potępiony i upokorzony pod wpływem tych słów zmienił swoje postępowanie na lepsze. Dlatego powtarzam: nie potępiajmy kultury śmierci, ale promujmy kulturę szacunku dla życia; nie potępiajmy zła, tylko promujmy dobro.
Wreszcie, odpowiedzialność za Kościół, traktowany nie tylko jako instytucja, ale przede wszystkim wspólnota wiernych. W obliczu skandali i sekularyzacji łatwo wpaść w skrajne postawy: krytykanctwo lub obojętność. Obie są złe, a niewykluczone, że ta druga jest nawet gorsza. Nasza odpowiedzialność za Kościół powinna oznaczać zarówno aktywny udział w życiu parafii oraz modlitwę za kapłanów, jak i ewangelizację w codzienności. Wrażliwością na potrzeby innych, łagodnością, gotowością do wybaczania czy uczciwością w pracy i środowisku sąsiedzkim możemy dawać świadectwo. Codziennie.

