Odbijać blask
Dziewięć godzin pod sercem Maryi
O szukaniu pokoju
i ukojenia pod sercem
Maryi oraz życiu
doświadczeniem
zawierzenia się Jej miłości
z Malwiną Furtan,
współorganizatorką Dnia
Skupienia „Pod Sercem
Maryi”, współtworzącą
Fundację PO NIEBIE
PO ZIEMI, żoną, mamą,
architektką i graficzką,
rozmawia
EWELINA GŁADYSZ
„Nowe Życie”
Organizatorzy Dnia Skupienia „Pod Sercem Maryi” z ks. Wojciechem Jaśkiewiczem
z Parafii pw. NMP Bolesnej na wrocławskim Strachocinie
FOT. ARCHIWUM PRYWATNE MALWINY FURTAN
Ewelina Gładysz: Choć tegoroczny dzień skupienia to dopiero druga edycja w tak otwartej formule, jego historia sięga kilku lat wstecz.
Malwina Furtan: W pewnym sensie to już nasze piąte spotkanie. Pierwszy dzień skupienia zorganizowaliśmy przed trzema laty jako wydarzenie parafialne w Kościele pw. NMP na Piasku. Z czasem zaczęły dołączać kolejne osoby, które mają podobną duchowość i pobożność maryjną. Wtedy zobaczyliśmy, że jest w nas potrzeba, by mówić o Maryi i dzielić się doświadczeniem życia w bliskości z Nią. W tym roku dzień skupienia odbędzie się 9 maja w Parafii pw. NMP Bolesnej na wrocławskim Strachocinie, a w jego organizację zaangażowanych jest już kilkanaście osób z proboszczem ks. Wojciechem Jaśkiewiczem na czele. W przygotowaniu wydarzenia pomaga również młodzież ze wspólnoty Kompania Jonatana.
Samo spotkanie potrwa dziewięć godzin. Od południa do godziny dwudziestej pierwszej. Ta liczba nie jest przypadkowa.
Dziewięć godzin symbolizuje dziewięć miesięcy wzrastania dziecka pod sercem mamy. Tak jak Jezus wzrastał pod sercem Maryi, tak i my chcemy wzrastać duchowo przy Niej. Pan Bóg powierzył się Maryi. Powierzył się Mamie i wzrastał pod Jej sercem. My również chcemy naśladować tę drogę, budować relację z Maryją i także się Jej powierzać.
Dzień został podzielony na cztery części inspirowane tajemnicami różańca: radosnymi, bolesnymi, światła i chwalebnymi. W programie zaplanowaliśmy: konferencję, modlitwę różańcową, adorację, Eucharystię, czas wspólnoty i uwielbienia, a także świadectwa. Chcemy przejść przez tajemnice życia Jezusa i Maryi, ponieważ ufamy, że każdy z nas odnajduje w nich swoje doświadczenia – radość, cierpienie, światło i nadzieję.
Maryja jako duchowa matka chce, byśmy tak jak Ona i Jezus całkowicie oddawali się woli Ojca. Uczy nas wybierać Boga i w zupełności Mu ufać. Chcielibyśmy mieć serca tak czyste, pokorne, ofiarne i kochające jak serce Jezusa. Niestety jesteśmy zranieni: grzechem, słabościami. Mamy ograniczoną perspektywę. Nie widzimy wszystkiego tak, jak widzi to Pan Bóg. Maryja uczy nas otwierać serca na Boże słowo, na Boże światło, patrzeć na wszystko przez pryzmat Jezusa. Pomaga nam wejść w tę Bożą perspektywę.
W tym roku poprowadzą nas słowa z Ewangelii: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45). Skoncentrujemy się więc na wierze Maryi i na błogosławieństwie.
Czy to wydarzenie pomyślane jest jako spotkanie dla całych rodzin?
Podczas gdy dorośli będą uczestniczyć w konferencjach i modlitwie, dla młodszych dzieci przygotowaliśmy zajęcia warsztatowe i ruchowe, a dla starszych grę terenową Skarby Królowej. Młodzież z opiekunami podczas niej będzie odkrywać wartości, które są duchowymi „perłami” Maryi: pokorę, wierność, roztropność czy miłosierdzie. Ponadto, w tym roku, odpowiadając na duże zainteresowanie zeszłorocznymi warsztatami muzycznymi, zdecydowaliśmy się przedłużyć je w dwudniową formę.
Poprowadzi je Jakub Tomalak. Uczestnicy przygotują pieśni, które później wybrzmią podczas modlitwy uwielbienia. Chcemy uwielbiać Jezusa przez Maryję.
Jednym z najważniejszych punktów programu Dnia Skupienia „Pod Sercem Maryi” są świadectwa. To one poruszyły wielu uczestników poprzedniej edycji.
Świadectwa pokazują realną obecność Maryi w życiu ludzi. Pokazują, że nasza relacja z Nią to nie jest tylko piękna idea, lecz konkretna rzeczywistość. W ubiegłym roku sama dzieliłam się jednym z takich doświadczeń. Dotyczyło ono dramatycznego momentu w życiu naszej rodziny – pożaru, w którym ucierpiała nasza córka. Zawierzyliśmy wtedy Juliankę Maryi i widzieliśmy, jak szybko wracała do zdrowia. Nie tylko fizycznie, lecz także psychicznie. To było dla nas bardzo mocne doświadczenie.
Drugie świadectwo dotyczyło drogi kobiety, która jako nastolatka przeżywała poważny kryzys. Zawierzyła się Maryi i wyszła ze swojego doświadczenia obronną ręką. Na przestrzeni kolejnych lat odkrywała w Matce Bożej kogoś bardzo bliskiego, kogoś, komu może powierzyć swoje życie, dom i rodzinę. Zresztą jest z tym związana pewna historia. Przed dwoma laty spotkałyśmy się z Kasią na kawie z okazji naszych wspólnych urodzin. To było w okolicach 8 września, święta Narodzenia NMP. Nie wiedziałyśmy jeszcze wtedy, że będziemy wspólnie tworzyć dzień skupienia. Kasia przyniosła mi wówczas figurkę Matki Bożej Brzemiennej, taką samą kupiła też dla siebie. W rozmowie powiedziała, że czuje się duchowo jak niemowlę pod sercem Maryi. Te słowa bardzo mnie poruszyły, ponieważ sama często mówię, że najbliższa jest mi tajemnica zwiastowania – mogłabym ją kontemplować bez końca. Pod sercem Maryi czuję się bezpieczna i wolna. Czuję, że mam duchową Mamę, która zna mnie lepiej niż ja sama siebie i potrafi poprowadzić przez wszystkie zawirowania życia. Również wtedy, gdy przychodzą trudne sytuacje, które emocjonalnie mnie wyczerpują lub przerastają. Mam świadomość, że Ona nigdy nie zostawia mnie bez opieki, jeśli tylko Ją poproszę. Kilka dni później, dokładnie 12 września, we wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi (czyli w Jej imieniny), Kasia dowiedziała się, że pod jej sercem rozwija się nowe życie. To była poruszająca wiadomość i czytelny dla nas znak podążania drogą duchowego niemowlęctwa pod sercem Maryi.
W tym roku uczestnicy również usłyszą niezwykłe świadectwa. Czy możesz nam opowiedzieć, kto je wygłosi?
To historia bardzo trudnej ciąży, poważnego kryzysu małżeńskiego i wydarzenia, które wszystko zmieniło. Nie chcę opowiadać za kogoś. Maryja przyszła do tej rodziny niespodziewanie. To, co wydarzyło się później w życiu tego małżeństwa, w życiu ich dziecka, jest naprawdę niezwykłe. Co ciekawe, osoba, która będzie o tym opowiadać, pojawiła się w naszej wspólnocie zupełnie niespodziewanie. Przyszła do kościoła, nie wiedząc, że w tym czasie mamy spotkanie organizacyjne. Dołączyła do nas. W trakcie rozmowy okazało się, że nie mamy jeszcze świadectwa na ten rok. Wtedy powiedziała: „To już wiem, po co tu przyszłam”.
Dlaczego dziś tak bardzo potrzebujemy świadectw?
Świadectwa, które są wygłaszane podczas dnia skupienia, pokazują realną obecność Maryi i Jej oddziaływanie na nasze życie. To obecność subtelna, ale bardzo mocna, przemieniająca nasze serca. Pomaga zwyciężać nasze walki nie siłą, ale pokorą, prawdą, miłością i zaufaniem. Wiele osób nie zna dziś Matki Bożej, a jako ludzie jesteśmy istotami relacyjnymi. Jeśli kogoś nie znamy, trudno nam z nim budować więź. Tak samo jest z Maryją. Kiedy zaczynamy Ją poznawać, odkrywamy, że jest fascynująca. Zaczynamy doświadczać Jej bliskości. Nasze myśli się rozjaśniają, upraszczają, ponieważ szukamy nie swojej, ale Bożej woli. Słowo Boże zaczyna być czytelne, odkrywamy Boże obietnice, zachowujemy pokój pośród burz.
Tak jak jutrzenka poprzedza wschód słońca, tak wiara Maryi przeniosła Kościół do poranka zmartwychwstania. Trwając przy Niej, doświadczamy Jej macierzyńskiego wsparcia, a nasza wiara staje się silniejsza.
Moja relacja z Maryją zaczęła się bardzo prosto: od ciszy, od modlitwy. To Jezus na modlitwie wskazał mi moją duchową Mamę i zaczęłam „przyjmować Ją do siebie”. Kontempluję oblicze Maryi i Jej ewangeliczne postawy. Czasem pytam: „Mamo, jak Ty byś się zachowała w tej sytuacji?”. Dla mnie relacja z Nią daje też głęboki kontakt z własnym sercem. Nazywam to, co czuję i co myślę w danej sprawie. Później słucham. Maryja mówi: „Otwórz serce, nie zostawaj w swojej perspektywie, zrób miejsce dla słowa Bożego”. Duchowa Mama zaprasza mnie, żebym robiła w sobie przestrzeń dla Boga. Każdego dnia z Maryją zapalam lampę słowa Bożego, które rzuca światło i prowadzi. Na tej drodze odnajduję głęboki pokój, który jest potwierdzeniem pójścia za wolą Bożą.
Wspominałaś, że w Twojej duchowości ważne miejsce zajmuje modlitwa do Maryi. Jakie formy modlitwy są Ci szczególnie bliskie? Różaniec często kojarzy się z modlitwą prostą, ale w praktyce bywa wymagający. Jak Ty przeżywasz tę modlitwę?
Nie mogę powiedzieć, że różaniec to dla mnie łatwa modlitwa. Czasem bywa monotonna, pojawia się podczas niej zmęczenie czy rozproszenia, ale właśnie w wiernej obecności, w ufnym trwaniu tkwi jej siła. W różańcu powtarzamy słowa, które pochodzą bezpośrednio z Ewangelii – słowa samego Boga skierowane do Maryi przez Archanioła Gabriela. Kiedy je wypowiadamy, wchodzimy w historię zbawienia.
Staram się codziennie modlić różańcem, choć nie zawsze udaje mi się odmówić cały. Wiele lat temu, gdy zaczęłam chodzić na pieszą pielgrzymkę w wieku 15 lat, jeszcze nie miałam świadomości budowania relacji z Maryją. Do różańca wróciłam po latach, już bardziej świadomie. To modlitwa wymagająca. Często pojawia się senność, rozproszenia. Czasem muszę klęczeć i modlić się na głos, żeby ją dokończyć, ale przyznam, że odkryłam ją na nowo dopiero wtedy, gdy poznałam bliżej Maryję, gdy zaczęłam budować z Nią relację. Różaniec jest dla mnie przede wszystkim modlitwą zaufania. Wypowiadamy w nim pozdrowienie: „Zdrowaś, Maryjo, łaski pełna…”. Powtarzając te słowa, w pewien sposób składamy siebie w ofierze Bogu – rezygnujemy z własnej wygody czy zmęczenia i wybieramy zaufanie. Bardzo często widzę owoce tej modlitwy – doświadczam więcej pokoju, mam więcej siły do pracy, skupienia, cierpliwości. Kocham też litanię loretańską i godzinki o Niepokalanym Poczęciu.
Co jest dla Was ważne podczas organizacji tego wydarzenia? Czym pragniecie podzielić się z uczestnikami Dnia Skupienia „Pod Sercem Maryi”?
Chciałabym, żeby ludzie poczuli, że nie są sami. Że mają duchową Mamę. Tak, jak ziemska mama chce być w bliskiej relacji ze swoim dzieckiem, tak Maryja chce z nami budować bliską relację. Nasza duchowa Mama w swojej mądrości nie usuwa wszystkich trudności z życia dziecka, ale pozwala się zmagać, dojrzewać. Maryja chce, byśmy wzrastali duchowo.
Każda ziemska mama chce jak najlepiej wychować swoje dziecko. Nasza duchowa Mama również. Chce, byśmy jak najwierniej upodobnili nasze serca do serca Jej Syna.
Jednocześnie Maryja nie zatrzymuje na sobie uwagi. Uczy nas, byśmy i my naszą koncentrację przenosili na Chrystusa. Tak, jak księżyc odbija światło słońca, tak Maryja nie świeci własnym światłem, ale odbija blask Chrystusa. I my też jesteśmy do tego powołani: żeby coraz bardziej odbijać Jego światło. Święty Paweł mówi: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Maryja jest tego najpiękniejszym przykładem. Chce, aby w nas wzrastał Chrystus.
To właśnie jest istota świadectwa: pokazać, że Bóg naprawdę działa w naszym życiu, działa w nas. Jesteśmy Jego świadkami. Naszym powołaniem jest odbijać Jego blask.

