Wrocław, Cieszyn i wspólna wolność
Od konspiracyjnych spotkań na górskich szlakach, przez wrocławskie preludium
aksamitnej rewolucji, aż po dzisiejsze festiwale i turystyczne oblężenie. Historia
Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej to dowód na to, że kultura potrafi skutecznie
wymazać granice, których nie potrafiła usunąć polityka.
PAWEŁ SKRZYWANEK
Wrocław
Gośćmi festiwalu Kino na Granicy byli m.in. premier Jerzy Buzek, burmistrz Cieszyna Gabriela Staszkiewicz (po
prawej od premiera), poeta Jerzy Kronhold (pierwszy z prawej), Paweł Skrzywanek (drugi z prawej) oraz Maja
Wodecka, aktorka i tłumaczka (po lewej od premiera), z mężem Adamem Zagajewskim, poetą, prozaikiem i eseistą;
Cieszyn, maj 2019
ARCHIWUM P. SKRZYWANKA
Na turystycznych szlakach Sudetów, w Górach Złotych na Dolnym Śląsku i w Beskidach na trójstyku granicznym niedaleko Żywca i Wisły turyści odnajdą tablice przypominające historię Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej (SPCzS). Ta organizacja powstała z potrzeby serca oraz wspólnej tęsknoty za wolnością, łączącej narody uciśnione dyktaturą komunizmu. Historycy, opisując jej działania w latach 80. XX w., skupiają się na znaczeniu politycznym, ale warto pokazać inicjatywy, które są pokłosiem tamtych historycznych kontaktów.
Duch Solidarności ponad granicami
Od przeszło dwóch dekad jeżdżę na Śląsk Cieszyński. W polskim i czeskim Cieszynie od lat 90. ubiegłego wieku organizowane są pod szyldem SPCzS dwa ważne festiwale. Pierwszy z nich – teatralny festiwal Bez Granic – narodził się w 1990 r. z inicjatywy Jerzego Kronholda i Jakuba Matla, a jego pierwszą edycję otwierał przegląd sztuk Václava Havla. Z rodzicielskiej powinności odnotuję, że w 2024 r. spektakl wrocławskiego Teatru Polskiego w Podziemiu pt. Zbrodnia i kara. Z powodu zbrodni Rosjan, których nie potrafimy zrozumieć w reżyserii Jakuba Skrzywanka otrzymał tam liczne nagrody.
Drugim filarem jest festiwal filmowy Kino na Granicy, organizowany od 1999 r. przez zespół kierowany przez Jolantę Dygoś. Od kilku lat jego edycje są wzbogacane o spotkania literackie prowadzone przez wybitnego tłumacza literatury czeskiej, Andrzeja Jagodzińskiego.
Idea tych spotkań nawiązywała do legendarnego Festiwalu Niezależnej Kultury Czeskiej i Słowackiej z międzynarodowym seminarium pod proroczym tytułem: „Europa Środkowa. Kultura na rozdrożu – pomiędzy totalitaryzmem a komercjalizmem”, które odbyło się we Wrocławiu w listopadzie 1989 r. Václav Havel wielokrotnie podkreślał, że ówczesne wydarzenia w stolicy Dolnego Śląska były „preludium aksamitnej rewolucji” w Czechosłowacji. To właśnie liderzy SPCzS byli ich organizatorami. Nazwiska Mirosława Jasińskiego, Aleksandra Brody, Jolanty Piątek, Anny Morawieckiej, a przede wszystkim Mieczysława „Ducina” Piotrowskiego są nierozerwalnie związane z historią tej organizacji, będącej fenomenem niezależnej „dyplomacji obywatelskiej”.
Cieszyńskie i wrocławskie mosty kultury
Dzisiaj na Dolnym Śląsku istnieje wiele inicjatyw, które poprzez kulturę budują mosty nad granicami państwowymi. Igor Wójcik, który w 1989 r. był współorganizatorem festiwalu i został wtedy zatrzymany przez czechosłowacką służbę bezpieczeństwa razem z dziełami czeskich twórców, dziś jako
dyrektor Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu organizuje liczne plenery i wystawy prezentujące twórczość artystów z obu stron granicy.
Na pograniczu, na ziemi kłodzkiej, od lat odbywa się festiwal Polsko-Czeskie Dni Kultury Chrześcijańskiej, którego animatorem jest Julian Golak. W ostatnich latach zainicjował on także powstanie szlaku turystycznego św. Wojciecha, który ma połączyć Pragę z Gdańskiem i będzie wiódł przez miasta kluczowe dla dziejów obu narodów, w tym Wrocław i Gniezno.
Nowe pokolenie transgranicznej współpracy
Warto wspomnieć także o innych działaniach. Kilka lat temu z inicjatywy dzisiejszego dyrektora Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Piotra Oszczanowskiego, prezentowana była wystawa Wrocław – perła w koronie Czech, ukazująca dokonania i historię panowania czeskiego w stolicy Dolnego Śląska.
Od lat prowadzone są również prace konserwatorskie w Kościele pw. św. św. Stanisława, Doroty i Wacława. Ta blisko 700-letnia, gigantyczna gotycka budowla jest fundacją Karola IV – cesarza rzymskiego i króla Czech – oraz Kazimierza Wielkiego. Kościół, nazywany Świątynią Trzech Narodów, ocalał z dramatu II wojny światowej i jest dziś symbolem wielokulturowości miasta. W ostatnich latach odwiedzali go prezydenci Czech: Václav Havel i Václav Klaus. Sam Havel, wielki przyjaciel Polski, właśnie z inicjatywy SPCzS został uhonorowany licznymi wyróżnieniami. Jest Honorowym Obywatelem Wrocławia, doktorem honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego i laureatem Nagrody im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
Na kulturalnej mapie miasta warto także dostrzec pracę wrocławskiej bohemistyki, o której utworzenie na Uniwersytecie Wrocławskim upominali się działacze SPCzS. Liczne tłumaczenia literatury czeskiej to dziś zasługa m.in. Julii Różewicz i Tomasza Grabińskiego, a w IX Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu istnieją klasy z językiem czeskim, które przez lata prowadziła Anna Chruścielska.
Od dyplomacji obywatelskiej do turystycznej pasji
Z wielką satysfakcją śledzę wpisy Pavla Trojana – dyrektora oddziału Polskiej Organizacji Turystycznej w Pradze – który z pasją relacjonuje obecne zafascynowanie Polską wśród Czechów. Setki tysięcy turystów odwiedzających nasze kraje to najlepszy dowód na sukces tej narodowej przyjaźni. Cieszę się, że wraz z przyjaciółmi z SPCzS mamy swoją cegiełkę w tej symbolicznej budowli.

