Świadek płynącego czasu

W tym roku miesięcznik „Odra” obchodzi jubileusz 65-lecia istnienia. Dla czytelnika prasy katolickiej
ta rocznica to nie tylko okazja do gratulacji, lecz także do refleksji nad etyką słowa oraz rolą kultury
w budowaniu mostów między ludźmi różnych wrażliwości.

WOJCIECH IWANOWSKI

„Nowe Życie”

Zygmunt Bauman, Mieczysław Orski i Urszula Kozioł
na dziedzińcu Ossolineum we Wrocławiu

ARCHIWUM „ODRY”

W świecie zdominowanym przez krzykliwe nagłówki, informacyjny szum i ulotność mediów społecznościowych istnieją miejsca, które przypominają nam o wadze namysłu i rzetelnego dialogu. Jednym z takich punktów orientacyjnych na mapie polskiej kultury jest wrocławski miesięcznik „Odra”.
Wrocławskie źródło, ogólnopolski nurt
Choć pierwszy numer pod znanym nam dziś tytułem ukazał się w marcu 1961 r., korzenie pisma sięgają powojennej historii Wrocławia. „Odra” powstała z połączenia kilku inicjatyw i szybko stała się pismem o randze ogólnopolskiej i europejskiej. Z miasta o skomplikowanej, wielowarstwowej tożsamości pismo uczyniło centrum debaty, w której głos zabierali najwybitniejsi intelektualiści.
Dla środowisk chrześcijańskich „Odra” od zawsze była interesującym partnerem. Choć jest pismem świeckim, jej autorzy od dekad dotykają kwestii aksjologicznych i metafizycznych. Na tych łamach kultura nigdy nie była jedynie dekoracją; była i pozostaje sposobem poszukiwania prawdy o człowieku – jego upadkach, ale i niezbywalnej godności.
Panteon polskiej myśli
Siłą „Odry” są ludzie, którzy na jej łamach kładli na szali swój talent i autorytet. Autorzy, którzy publikowali tu swoje wiersze, opowiadania i teksty filozoficzne, zapisali się w kanonie polskiej literatury powojennej. To tutaj swoje miejsce znaleźli wrocławianie: Tadeusz Różewicz, Urszula Kozioł czy wizjoner teatru Jerzy Grotowski.
Przez dziesięciolecia pismo gościło gigantów ducha i słowa: Stanisława Lema, Wisławę Szymborską, Czesława Miłosza, Zbigniewa Herberta, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego czy Ryszarda Kapuścińskiego. Obecność tak różnorodnych, a jednocześnie wybitnych postaci sprawiła, że „Odra” stała się przestrzenią wolności i wysokich wymagań intelektualnych, co dla formacji katolickiej, ceniącej rzetelność i prawdę, zawsze stanowiło ogromną wartość.
Struktura dialogu
Tym, co wyróżnia „Odrę”, jest jej unikatowa struktura, pozwalająca czytelnikowi na wielowymiarowe obcowanie z kulturą.

Pierwszy numer miesięcznika
„Odra” ukazał się w marcu 1961 r.

ARCHIWUM „ODRY”

Miesięcznik pozostaje bacznym obserwatorem zmieniającej się rzeczywistości społecznej Polski, Europy i świata. Towarzyszy trendom w socjologii, filozofii i polityce, nie tracąc przy tym z oczu spraw ostatecznych.
Każdy numer przynosi zestawy wierszy autorów polskich i zagranicznych oraz najnowszą prozę. Stałymi współpracownikami są dziś m.in. Jerzy Surdykowski, Marek Zybura czy Henryk Grynberg. Szczególną wagę mają felietony – teatralne, filmowe i literackie – które regularnie przygotowują takie osobowości, jak Jan Miodek, Jacek Sieradzki, Karol Maliszewski czy Hubert Klimko-Dobrzaniecki. Ich głosy tworzą mozaikę opinii, która uczy czytelnika krytycznego myślenia i szacunku do odmiennego punktu widzenia.
W obszernym dziale recenzji „Odra” co miesiąc ocenia najnowszą krajową i zagraniczną twórczość literacką oraz wydarzenia z zakresu sztuk wizualnych i muzyki. To swoisty „przewodnik po dobru i pięknie”, pomagający poruszać się w gąszczu współczesnej oferty kulturalnej.
Głos młodego pokolenia
Niezwykle cenną inicjatywą jest „8 Arkusz” – autonomiczny dodatek do każdego numeru, redagowany przez najmłodsze pokolenie współpracowników. To przestrzeń promocji pisarzy i artystów dopiero wstępujących na drogę twórczą. Fakt, że pismo o tak długiej tradycji oddaje głos młodym, jest dowodem jego żywotności i braku skostnienia. To piękny przykład międzypokoleniowej sztafety, w której doświadczenie spotyka się z nową wrażliwością.
Nagroda „Odry” – znak jakości
Mówiąc o jubileuszu, nie sposób pominąć Nagrody „Odry”, przyznawanej od 1961 r. To jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień w polskim świecie kultury. Na liście laureatów obok wybitnych literatów (jak Mieczysław Jastrun, Stanisław Lem czy Olga Tokarczuk) znajdują się historycy i myśliciele (np. Leszek Kołakowski, Karol Modzelewski czy Jerzy Topolski), co pokazuje, że redakcja postrzega kulturę szeroko – jako fundament życia społecznego. Nagroda ta stała się przez lata symbolem niezależności i najwyższej próby rzemiosła literackiego.
Misja w czasach przełomu
Przez lata pismo prowadził redaktor Mieczysław Orski, tworząc z niego bastion rzetelności. Obecnie funkcję redaktora naczelnego pełni Mariusz Urbanek – wybitny biograf i publicysta, który kontynuuje tę misję w nowych, niełatwych czasach. Pod jego kierownictwem „Odra” pozostaje wierna zasadzie, że wysoka kultura wymaga wysiłku, ale jest to wysiłek, który uszlachetnia.
Z perspektywy chrześcijańskiej „Odra” realizuje postulat kultury spotkania. Nie ucieka od trudnych tematów: polsko-niemieckiego sąsiedztwa, bolesnej historii czy dylematów współczesnej etyki. Robi to jednak bez zacietrzewienia, z intelektualną pokorą. W dobie narastających podziałów i kultury wykluczania wrocławski miesięcznik pozostaje płaszczyzną porozumienia, gdzie siła argumentu jest ważniejsza niż argument siły.
Jubileuszowe życzenia
65 lat to wiek dojrzały, budzący respekt. Jubileusz ten przypomina nam, że istnieją wartości niezmienne: szacunek do słowa, potrzeba piękna i dążenie do prawdy. Życzymy redakcji i wszystkim twórcom „Odry”, by pismo nadal było jak rzeka, od której wzięło nazwę – by płynęło pewnie, niosąc ożywczą myśl i łącząc brzegi, które czasem wydają się zbyt odległe.
Dla nas, czytelników, „Odra” niech pozostanie lekcją uważności. W świecie, który chce nas sprowadzić do roli konsumentów, miesięcznik ten przypomina, że jesteśmy powołani do czegoś więcej – do bycia twórcami i odbiorcami kultury, która szuka śladów transcendencji w codzienności. Niech kolejne dekady będą dla „Odry” czasem obfitego połowu w świecie idei, a dla nas – nieustającą inspiracją do szukania tego, co w człowieku dobre, mądre i godne ocalenia.