KS. RAFAŁ CYFKA

Wrocław

Tam, gdzie płacze dziecko

Święty Wincenty a Paulo mawiał, że jeśli zakonnik opuszcza modlitwę wspólną (brewiarzową), ponieważ idzie odwiedzić chorego czy potrzebującego pomocy, to nie dopuszcza się zaniedbania wobec wspólnoty, a nawet Pana. Jeśli bowiem nawet opuścił Boga na modlitwie, to odnalazł Go w potrzebującym. To piękna i bardzo ewangeliczna myśl. Można by tę zasadę przenieść na życie rodzinne.
Nie jest Pani osamotniona w swoim przeżywaniu macierzyństwa pierwszych lat życia dziecka. To doświadczenie wielu matek i ojców, którzy chcą być na Mszy św. nie tylko fizycznie jako opiekunowie dzieci, lecz także jako świadomi uczestnicy ofiary, którą się w jej czasie składa. I nie chodzi mi o to, aby nie przychodzić do kościoła, ponieważ z dziećmi nie jest łatwo, wręcz przeciwnie – chcę zachęcić, aby spróbować tej wincentyńskiej zasady. Jeśli podczas kazania trzeba wyjść, ponieważ dziecko płacze, jeżeli w czasie podniesienia wymaga ono szczególnej uwagi, bo dźwięk dzwonków skupił jego uwagę, to warto zobaczyć oblicze Pana w twarzy swojego dziecka, które przecież jest dla rodziców na tym etapie życia pierwszym powołaniem. Tłumaczenie, że dzwonki ogłaszają przyjście Boga, jest głoszeniem dobrej nowiny, uczeniem rozpoznawania Jego przyjścia. Przychodzi mi na myśl scena z Pasji Mela Gibsona, w której Maryja, biegnąc do Jezusa upadającego pod krzyżem, widzi Go we wspomnieniach przewracającego się w dzieciństwie. W tej scenie jest tyle matczynej miłości. W przypadku rodziców należy postąpić odwrotnie: w swoim dziecku dostrzec dorosłego i obecnego Jezusa.
Drodzy Rodzice! Będąc dla Waszych dzieci, jesteście dla Pana i doświadczacie Jego bliskości, mimo iż czasami nic z Mszy św. nie pamiętacie. On jest blisko i jesteście Jego, ponieważ powiedział: „kto pełni wolę Ojca mojego, […] ten jest Mi bratem, siostrą i matką” (Mt 12, 50). Niech więc czas wielkopostnego nawrócenia stanie się odkrywaniem duchowości w szukaniu oblicza Pana w twarzy Waszego dziecka.