Warto…
przeczytać
Miłosierdzie bez dystansu
Książka ks. Andrzeja Draguły Ekstaza miłosiernego Samarytanina wraz z dwiema wcześniejszymi publikacjami tego autora – Emaus. Tajemnice dnia ósmego oraz Syn marnotrawny – tworzy tryptyk monografii poświęconych jednemu z najbardziej znanych i zarazem najczęściej interpretowanych zespołów przypowieści Nowego Testamentu. Ich powszechna rozpoznawalność paradoksalnie sprawia, że zatraca się ich właściwy sens. To właśnie z tej świadomości rodzi się motywacja ks. Andrzeja Draguły do napisania Ekstazy miłosiernego Samarytanina.
Autor nie godzi się na uproszczoną, oczywistą lekturę przypowieści. Krok po kroku, słowo po słowie, odsłania przed czytelnikiem jej sens, zapraszając do zajrzenia we wnętrze Pisma. W dzisiejszych czasach takie podejście może wydawać się anachroniczne. Przecież wszyscy znają tę historię. Po co po raz kolejny analizować ten sam tekst, skoro wokół tyle się dzieje, tyle jest do zobaczenia, przeżycia i skomentowania? Pomaganie innym wydaje się oczywiste.
A jednak współczesny człowiek, pochłonięty logiką „tu i teraz”, często nie potrafi dostrzec na drodze własnego życia człowieka leżącego na jej poboczu i potrzebującego pomocy. Chyba że stanie się on jedynie rekwizytem do zrobienia selfie i kolejnym odhaczonym punktem na życiowej liście. Tymczasem prawdziwy sens przypowieści jest zupełnie inny. Pomoc wymaga bliskości, zaangażowania, ryzyka, pobrudzenia się, a czasem także – jak pisze cytowany Leon XIV – swoistego skalania się. To właśnie te słowa stanowią oś narracyjną książki.
O uniwersalności i aktualności tej historii świadczą także liczne odwołania do literatury oraz motywów współczesnej kultury, sięgające daleko poza świat katolicki. Pokazują one nie tylko żywotność przypowieści, lecz także imponującą erudycję ks. Andrzeja Draguły, która stanowi jedną z największych wartości tej książki.
JAN NEPOMUCEN WIERUSZEWSKI
obejrzeć
Wspólna gra
Muzyka, choroba oraz skomplikowane życie rodzinne to fundamenty, na których opiera się poruszająca fabuła filmu Wysokie i niskie tony. Choć diagnoza nowotworu zazwyczaj kojarzy się z końcem planów, w przypadku głównego bohatera staje się paradoksalnie początkiem jednej z największych i najważniejszych przygód jego życia. Białaczka, wymuszająca desperackie poszukiwania dawcy szpiku, okazuje się katalizatorem zmian i prowadzi do odnalezienia dawno zapomnianego biologicznego brata.
Początkowo relacja między rodzeństwem jest niezwykle trudna i pełna napięć. Bohaterów dzieli niemal wszystko: styl życia, światopogląd oraz bagaż życiowych doświadczeń. Wydaje się, że przepaść między nimi jest zbyt głęboka, by mogło narodzić się tam jakiekolwiek porozumienie. Jednak ponad wszystkimi różnicami i uprzedzeniami pojawia się muzyka. To właśnie wspólna pasja staje się pomostem łączącym historie obu mężczyzn. Dzięki niej bohaterowie budują doświadczenie niesamowitej bliskości, której nie da się wyrazić samymi słowami.
Mimo trudnej tematyki twórcy zdecydowali się ubrać tę opowieść w ramy komedii. Ten odważny zabieg sprawia że całość nie przytłacza widza, lecz daje nadzieję. Film w reżyserii Emmanuela Courcola to wzruszająca historia o mozolnym budowaniu relacji pomiędzy braćmi, którzy nie mieli szansy dorastać razem. Pokazuje, że na naprawienie zerwanych więzi nigdy nie jest za późno.
Seans stanowi doskonały punkt wyjścia do głębokiej refleksji nad naszymi relacjami, zwłaszcza rodzinnymi, które często traktujemy jako oczywistość. Film zmusza nas do zadania sobie pytania: Jakie są nasze więzi z najbliższymi? To wezwanie, by mądrze wykorzystać czas dany nam przez Boga do pogłębiania bliskości z tymi, z którymi łączą nas więzy krwi. Historia ta przypomina, że każdy dzień jest okazją do pojednania i okazania miłości.
MICHAŁ ŻÓŁKIEWSKI
zwiedzić
Granitowi strażnicy Karkonoszy
Rezerwat Przyrody „Puszcza Śnieżnej Białki”, Kowadło w Górach Złotych
FOT. MIKOŁAJ GOSPODAREK
Karkonosze, najwyższe pasmo Sudetów, skrywają wiele formacji skalnych, które od wieków pobudzają wyobraźnię wędrowców. Jedną z najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych grup skalnych są Trzy Świnki. Z oddali ich sylwetki, wyłaniające się z kosodrzewiny, przypominają ruiny potężnych, skalnych zamczysk, strzegących dostępu do wyższych partii gór.
Trzy Świnki położone są na południowym stoku Szrenicy, na wysokości około 1290 m n.p.m. Są one doskonałym punktem orientacyjnym dla każdego, kto rozpoczyna wędrówkę ze Szklarskiej Poręby w stronę głównych partii Karkonoszy.
Skały te, osiągające wysokość do 8 m, zbudowane są z charakterystycznego dla tego regionu granitu karkonoskiego. Ich obecny kształt jest efektem milionów lat procesów erozyjnych. To właśnie surowy klimat – wiatr, mróz i woda – wyrzeźbił w twardej skale te unikatowe formy, nadając im zaokrąglone kształty, które przy odpowiedniej dozie wyobraźni mogą przypominać sylwetki zwierząt. Co ciekawe, proces ten, zwany wietrzeniem mrozowym, doprowadził do powstania wyraźnych pęknięć i spoin, co sprawia wrażenie, jakby skały były ułożone z ogromnych, kamiennych bloków.
Przystanek przy Trzech Świnkach to nie tylko okazja do odpoczynku, lecz także szansa na zobaczenie wyjątkowej roślinności wysokogórskiej. Wokół skał rośnie gęsta kosodrzewina oraz rzadkie gatunki mchów i porostów, które przystosowały się do życia w trudnych, niemal alpejskich warunkach.
Z nazwą Trzy Świnki wiąże się jedna z najpopularniejszych karkonoskich legend, której bohaterem jest potężny i nieobliczalny Duch Gór, czyli Liczyrzepa (zwany też Karkonoszem). Chcąc sprawdzić ludzką uczciwość, zatrudnił on się jako pastuch u chciwego gospodarza. Gdy nadszedł czas zapłaty, rolnik ukrył trzy świnie i oskarżył parobka o ich zgubienie, by uniknąć zapłaty. Rozgniewany podstępem Duch Gór ukazał swoją prawdziwą postać i rzucił potężne zaklęcie. W jednej chwili ukryte zwierzęta zamieniły się w granitowe bloki, które do dziś stoją na zboczu Szrenicy jako przestroga przed chciwością.
Wizyta przy Trzech Świnkach nie jest przypadkowa, to obowiązkowy punkt programu dla każdego turysty przebywającego w okolicy, nie tylko ze względu na ich legendarną przeszłość, ale przede wszystkim na wyjątkowe walory krajobrazowe i łatwą dostępność. Do formacji można dotrzeć w niezwykle komfortowy sposób, korzystając z wyciągu na Szrenicę, skąd czeka nas jedynie krótki spacer w dół, choć bardziej ambitni wędrowcy mogą wybrać malownicze podejście bezpośrednio ze Szklarskiej Poręby. Skały te stanowią wymarzone tło dla fotografów – ich surowa, granitowa tekstura w połączeniu z grą świateł, szczególnie podczas złotych godzin o wschodzie i zachodzie słońca, nadaje otoczeniu niemal magicznego blasku. Poza walorami estetycznymi jest to również doskonałe miejsce do edukacji przyrodniczej, pozwalające na własne oczy zaobserwować potęgę procesów geologicznych, które przez miliony lat cierpliwie rzeźbiły dzisiejsze oblicze Karkonoszy.


