ŚWIĘCI NIE PRZEMIJAJĄ. ŚWIĘCI WOŁAJĄ O ŚWIĘTOŚĆ

Bł. Celina Borzęcka

Czy siostry zakonne muszą „zapomnieć o domu swojego ojca” (por. Ps 45, 11)?
Ta Błogosławiona prowadziła „podwójne życie”. I to z woli Ojca w niebie.

MAŁGORZATA TRAWKA

Wrocław

Portret bł. Celiny Borzęckiej znajdujący się w Mocarzewie
w domu prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Zmartwychwstanek

REPRODUKCJA MARCIN KOWALIK /FOTO GOŚĆ

Kochający się małżonkowie Klementyna i Ignacy Chludzińscy mieli troje dzieci, do których wychowania i edukacji przykładali wielką wagę. Jedna z ich córek, Celina (ur. 1833, zm. 1913), czas spędzony wraz z rodziną w Antowilu i Laskowiczach (obecnie Białoruś) wspominała jako złote lata dzieciństwa. Nauczyła się w tym czasie kilku języków, gry na fortepianie, rachunkowości oraz gospodarowania, poznała historię i literaturę. W patriotycznym i religijnym domu mogła dojrzewać jej myśl o wyłącznym poświęceniu życia Bogu. Ale rodzice chcieli inaczej… To był dramat!
Celina po konsultacji ze swoim spowiednikiem uznała w tym wolę Bożą i powołanie na ten okres życia. Na szczęście troszczący się rodzice wybrali dla córki mężczyznę, który potrafił kochać – Józefa Borzęckiego. Tak oto Celina poznała, czym jest szczęście rodzinne i czym są rodzinne tragedie. Dwoje ich dzieci zmarło w niemowlęctwie. Pozostały dwie córki: starsza Celka i młodsza Jadwinia, która przyszła na świat zaraz po wybuchu powstania styczniowego, a kilka tygodni później znalazła się wraz z matką w rosyjskim więzieniu! Powodem było udzielanie przez Borzęcką pomocy powstańcom. Czy w więzieniu Celina przeczuwała, że kiedyś znów znajdzie się z córką za kratami, ale nie będzie to już znak niewoli, lecz powołania, do którego w młodości wzdychała?
Troski doskonałej wychowawczyni
Po zakończeniu kary, skróconej dzięki staraniom męża, Celina włożyła całe serce w wychowanie córek, wzorując się na własnych rodzicach, choć może z większą uwagą stosując indywidualne podejście do każdej z nich. Dziewczynki wzrastały w cnotach i rozwijały zdolności lingwistyczne.
Cios spadł na rodzinę, gdy Józef uległ paraliżowi i stracił władzę w nogach. Szukając dla niego odpowiedniej kuracji, rodzina przeprowadziła się do Wiednia. Celina z oddaniem opiekowała się chorym mężem, w którym widziała swojego „anioła opiekuńczego”. W tym też czasie zaczęła pisać Pamiętnik dla mych córek. Choć dedykowany dziewczynkom, obecnie jest niezastąpionym źródłem wiedzy o pedagogice i wychowaniu w domu Borzęckich. Edukacja domowa czy jednak szkoła? – okazuje się, że jest to również dylemat świętych. Celina, zwolenniczka wychowania domowego, rozpoznając w swojej starszej córce niezależny charakter, z ogromnym bólem zdecydowała się oddać ją na pensję siostrom Sacré Coeur. Kierowała się w tym myślą wyrażoną w słowach do Celinki, że: „ktoś trafniej na twój charakter podziała, że większe wrażenie uczynią na tobie przykład i napomnienia obcych, że uczyć się będziesz z większą korzyścią”.

Po jakimś czasie matka z ulgą utwierdziła się w słuszności tego wyboru. Celka odczuwała tęsknotę, niemniej czuła się szczęśliwa u sióstr. Jednocześnie mama Celina sama uczyła i wychowywała Jadwigę, w której dostrzegała podobne do swojego usposobienie i nie szczędziła jej zachęt do walki z „małymi wybuchami” zbyt żywego temperamentu.
Znowu powołana
Nadszedł rok 1874 r. Celina straciła swojego męża i anioła w jednym. Po jego śmierci przeniosła się z córkami do Rzymu. Tam poznała przełożonego Zgromadzenia Księży Zmartwychwstańców, o. Piotra Semenenko, który został kierownikiem duchowym jej i Jadwigi. Córka Celina wyszła za mąż za Józefa Hallera, brata stryjecznego generała o tym samym imieniu. A matka i córka Borzęckie? Stanęły na czele nowego Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek. Matce Celinie nie brakowało trudnych doświadczeń i cierpień duchowych. Wielkim ciosem była dla niej w 1906 r. niespodziewana śmierć ukochanej córki i towarzyszki Jadwigi, która miała kontynuować dzieło matki.
Gdzie w tych trudach zmartwychwstanie i nadzieja odrodzenia, które siostry miały radośnie głosić światu?

NARODZENIE NOWEGO CZŁOWIEKA
PRZYOBLECZONEGO W CHRYSTUSA
DOKONUJE SIĘ PO BÓLACH
OBUMIERANIA STAREGO.

Trzeba przejść tę drogę, żeby być przykładem dla sióstr w ich duchowych trudnościach. Matka Celina ma przecież wiele duchowych córek w różnych krajach, ponieważ zgromadzenie rozwija się dynamicznie. Ma też swoje własne wnuki, które urodziła – również ukochana – córka Celina.
I wiecie co? Nigdy o nich nie zapomina, co udowodniła nawet po swojej śmierci, gdy jej piętnastoletni prawnuk w piątym pokoleniu, trenujący wspinaczkę sportową i przygotowujący się do mistrzostw świata we Włoszech, spadł z wysokości kilku metrów na ziemię. Chłopak w stanie śpiączki przebywał w szpitalu ze stwierdzonym obrzękiem mózgu, złamaniem w obrębie czaszki i krwiakiem w ośrodku słuchowym, gdy gorące modlitwy zanosiły za niego siostry zmartwychwstanki. Nim skończyły nowennę do matki Celiny, Andrzej obudził się ze śpiączki i wrócił do domu – bez żadnych negatywnych konsekwencji upadku. Później został jeszcze wielokrotnym mistrzem Polski w różnych dyscyplinach wspinaczki sportowej, a cud ten posłużył do beatyfikacji jego prababci w 2007 r.
Matko Celino, zwycięstwo

Jadwiga Borzęcka (córka bł. Celiny)
jest czcigodną służebnicą Bożą