Słowo o siostrzeństwie

W dobie feminizmu i promowania feminatywów, które polszczyzna utraciła w okresie dominacji ustroju komunistycznego,
nie sposób zapominać również o kobiecych relacjach, które niekoniecznie muszą być odczytywane w podobnym duchu.

ANNA RAMBIERT-KWAŚNIEWSKA

Wrocław

Chrystus w domu Marty i Marii, Jan Vermeer, ok. 1654–1656,
olej na płótnie, Szkocka Galeria Narodowa w Edynburgu

WIKIMEDIA COMMONS

Jedną z form kobiecych relacji jest nadużywane w środowiskach feministycznych siostrzeństwo, które z rodzinnych relacji przerodziło się w zjawisko społeczne polegające na solidarności oraz wzajemnym wspieraniu w obliczu wspólnych doświadczeń. Termin ten wyparł odnotowywane w XIX w. „posiostrzenie”, ale niestety nabrał również cech ideologicznych za sprawą umieszczania go w lewicowych hasłach: „wolność, równość, siostrzeństwo”. Dlatego, pomimo niezwykłego potencjału szeroko rozumianego siostrzeństwa, warto przyjrzeć się w pierwszej kolejności temu, które jest punktem odniesienia również dla relacji sióstr we wspólnym charyzmacie – opartemu na więzach krwi.
Siostrzeństwo nieobecne
O relacjach rodzonych sióstr w świecie starożytnym wiemy niewiele. Nie powinno zatem dziwić również to, że pojęcie siostrzeństwa pozarodzinnego było konceptem zupełnie nieobecnym, ponieważ, po pierwsze, społecznie mało interesującym, a po drugie, dla mężczyzn nader abstrakcyjnym. Niedostępna dla szerszej publiczności, z uwagi na swoje zamknięcie w żeńskiej części domu (gynaikeion) – przynajmniej w kulturze greckiej – relacja sióstr nie przykuwała uwagi, a ich nieliczne literackie i mityczne reprezentantki trudno uznać za modelowe, by przywołać choćby greckie Antygonę i Ismenę, Helenę i Klitajmestrę czy budzące przestrach Mojry. Jedynie dwie pierwsze mogłyby stanowić jakikolwiek punkt odniesienia, ponieważ pozostawały ze sobą w intensywnej, ale i politycznie uwikłanej relacji. Ów brak zainteresowania wynikał z pewnością również z braku publicznej podmiotowości kobiet, których aktywność ograniczała się do przestrzeni domu (oikos), oraz z patriarchalnej struktury społecznej, którą przełamał w niewielkim stopniu dopiero nowy porządek zaprowadzany od IV w. przed Chr. najpierw przez Aleksandra Macedońskiego, a następnie jego diadochów (naczelnych wodzów i ostatecznie także spadkobierców imperium). Również porządki Rzymian nie pozostały bez wpływu na szerszy wgląd w życie kobiet. W republice i imperium nie izolowano kobiet w przestrzeni domowej (domus) na wzór grecki, choć wciąż nie wykazywano zainteresowania ich wzajemnymi relacjami. Chyba najsilniejsze przejawy siostrzeństwa dostrzega się w rzymskich inskrypcjach nagrobnych okresu cesarskiego (I–III w. po Chr.), które dają nam wgląd w emocjonalną bliskość i wzajemne oddanie rodzonych sióstr. W tak nakreślonej perspektywie Pismo Święte wydaje się niezwykłe w swojej treści, ponieważ, nawet jeśli w ograniczonym stopniu, interesuje się siostrami już w pierwszej ze starotestamentowych ksiąg.
Znamię nie tylko braterskie
Czytelnikom historii patriarchów (Rdz 12–52) z pewnością nieobca jest również wcześniejsza historia bratobójstwa, którego dopuścił się na swoim młodszym bracie Kain. Dlaczego wspominam o nim w kontekście patriarchów? Dlatego, że owo kainowe znamię noszone przez starsze z rodzeństwa stało się motywem przewodnim dla relacji braci: Izmaela i Izaaka, Ezawa i Jakuba oraz Józefa Egipskiego i jego braci. Czytając te teksty w kluczu kainowym, dochodzi się do wniosku, że to właśnie ta pierwotna zbrodnia zaburzyła porządek nie tylko dziedziczenia, lecz także wewnątrzrodzinnych relacji. Zamiast Izmaela i Ezawa spadkobiercami stają się Izaak i Jakub. Zamiast Izmaela i Rubena wyjątkową ojcowską miłością cieszą się Izaak i Józef. Okazuje się, że owo znamię odcisnęło się również na relacji dwóch niezwykle istotnych sióstr – matek protoplastów dwunastu pokoleń Izraela, Lei i Racheli (Rdz 29–30).
Na wzór Jakuba i Ezawa
Ich historia nie była łatwa, ponieważ relację sióstr napiętnowała intryga uknuta przez ich ojca, Labana, miłość do tego samego mężczyzny oraz, jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, walka na płodność. Lea i Rachela wydają się ofiarami presji społecznej, która wymusiła wydanie starszej za mąż w pierwszej kolejności oraz spłodzenie męskiego potomka. Pomimo ewidentnego tryumfu płodnej Lei, której linia przetrwała w osobie Judy, to Rachela wciąż cieszyła się miłością męża i z niej wyszedł ten, który zapewnił przetrwanie Izraela, Józef zwany Egipskim.

Nie zmienia to jednak faktu, że zamiast wzajemnego wsparcia i miłości wspomniane siostry trawiła zazdrość o miłość, której nie doświadczała starsza (29, 32-35), i potomstwo, o które zabiegała młodsza (30, 1). Toczyły walkę, którą Rachela uważała za wręcz nadludzką (30, 8). Ich relacja doskonale ukazuje, jak wielkie piętno odcisnęły również na siostrzeństwie rajski upadek i zbrodnia Kaina.
Jedna myśl i jeden czyn
W powyższym kontekście zaskakująco jawi się relacja sióstr mało znanych, córek Selofchada (Lb 27 i 36). Znamy je z imienia, choć wspomina się o nich niezwykle rzadko. Były to: Machla, Noa, Chogla, Mika i Tirsa. Autor natchniony nie przywołuje ich historii i nie opisuje wzajemnych stosunków szczegółowo, ale podkreśla ich niezwykłą siostrzaną solidarność w egzekwowaniu własnych praw. Gdy owe kobiety utraciły ojca, pojawił się problem dziedziczenia majątku, ponieważ Selofchad nie posiadał męskiego potomka. Siostry stają ramię w ramię i dociekają własnych praw do spadku po zmarłym. Podporządkowują się również bez słowa zarządzeniu Mojżesza, który zaaplikował do nich zasadę nazywaną przez Greków epikleratem – nakazał im wejście w związek małżeński z krewnymi, by majątek nie opuścił rodu. Córki Selofchada zostają żonami własnych kuzynów. Ich siostrzana relacja pozwala uporać się z zawiłościami legislacyjnymi, dociekać własnych praw – należy w niej upatrywać źródła ich siły w obliczu grożącej im niesprawiedliwości.
Siostrzany balans
Najbardziej znanymi spośród nielicznych biblijnych sióstr pozostają bezsprzecznie Maria i Marta z Betanii, rodzone siostry wskrzeszonego Łazarza. Choć często niesprawiedliwie oskarżane o obranie lepszej lub gorszej postawy, w rzeczywistości stanowią doskonały przykład siostrzanego balansu. Tak jak każde rodzeństwo różnią się osobowościami i charakterami – Marta jawi się jako kobieta czynu, dla której gościnność nie ogranicza się do przyjęcia przybysza, ale oznacza również zapewnienie mu wszelkich dóbr; Maria jest uważniejsza i bardziej skora do tworzenia przestrzeni słuchania oraz dialogu. Marta szuka sprawiedliwości, prosząc Jezusa o ingerencję, ale okazuje się, że i Maria wybrała dobrze, w zgodzie ze swoimi predyspozycjami. Niesłusznie wspomina się bowiem o „najlepszej cząstce” (Łk 10, 42), podczas gdy Łukasz nie stosuje w tym miejscu stopniowania, uznając obie postawy kobiet za „dobrą część”. Rywalizacja sióstr nie prowadzi w tym wypadku do rozpadu relacji, ale do jej uporządkowania – lecz i one potrzebują obecności Trzeciego, który pozwoli im właściwe rozeznać. Można zatem uznać Marię i Martę za siostry wzorcowe, które pomimo konfliktów pozostają w relacji – a ta pozwala im się mierzyć z doświadczeniami granicznymi, bo takim niewątpliwie była śmierć ich ukochanego brata (J 11, 1-44).
Zdrowe siostrzeństwo
Świat kobiecych relacji, również tych, które budują na więzach krwi, nie jest wolny od rywalizacji i napięć, czego dowodzi historia sióstr, które były żonami Jakuba. Wydaje się jednak, że dla kobiet skonfliktowanie rodzinne jest zdecydowanie bardziej destrukcyjne niż dla znajdujących się w podobnej sytuacji mężczyzn. Rachela w wyniku walki ze swoją siostrą ostatecznie traci życie – umiera z powodu komplikacji okołoporodowych, których źródeł można doszukiwać się nie tylko w jej biologii, ale nade wszystko w prokreacyjnej rywalizacji z Leą. Tymczasem nieskonfliktowane siostrzeństwo jest źródłem niezwykłej siły i solidarności, pozwala stawić czoła znanemu porządkowi świata, jak tego dowodzą córki Selofchada. Zdrowa relacja sióstr nie zakłada braku napięć, które w rodzeństwach, kobiecych przyjaźniach i wspólnotach są zjawiskiem powszechnym i naturalnym, ale jest przestrzenią kształtowania charakteru i odkrywania talentów, źródłem siły w obliczu trudności i straty. By jednak siostrzeństwo, czy to biologiczne, czy z wyboru, nie traciło na jakości, warto budować je nie na gruncie wątpliwych ideologii, ale z Bogiem.