Z pamiętnika Pluszowego Mnicha

Gienek, Fryderyk i roztropność

ILUSTRACJA MWM

Fryderyk i Gienek siedzieli wieczorem w pokoju. Adwent dobiegał końca, a tego dnia przyjaciele pomagali księdzu przy budowaniu szopki. Wokół żłóbka jak zawsze ustawione były figurki Matki Boskiej, Świętego Józefa, wołu, osła i pasterzy. Trzej królowie przez kilka dni jeszcze czekali w szafie, aż do uroczystości Objawienia Pańskiego, czyli 6 stycznia.
– Ale tak jakoś dziwnie jest bez króli – powiedział Freddy.
– No co ty! – oburzył się Pluszowy Mnich. – Przecież zawsze tak było. Trzej królowie pojawiają się dopiero na Trzech Króli.
– Ale chociaż tego wielbłąda mogliśmy postawić z boku.
– Wielbłąd przychodzi z królami. Przecież…
– …zawsze tak było – dokończył szop. – Wiem, ale może by coś zmienić? Ciągle jest tak samo. I to się robi nudne.
– A co byś na przykład chciał zmienić? – zapytał Gienek, patrząc uważnie na Fryderyka.
– Na przykład dlaczego zawsze ten osioł się pcha do żłóbka? Nie można by kiedyś postawić tam właśnie wielbłąda, a osiołek niech przyjdzie z królami?
– Osioł musi być przy żłóbku. To się wiąże z tekstem z proroka Izajasza: „Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela” (Iz 1, 3). Chodzi o to, że całe stworzenie, nawet zwierzęta w szopce, rozpoznało w małym Jezusie Syna Bożego, a ludzie niekoniecznie.
– No dobra, niech ci będzie – zgodził się szop. – Ale jak tak lubię tego wielbłąda…
– Poczekaj jeszcze kilka dni i wielbłąd się pojawi – obiecał Gienek.
– Czy to znaczy, że teraz to ten wielbłąd to byłby „wielki błąd”? – zażartował Fryderyk.
– Błąd to może i nie. Ale taka mała nieroztropność, bo mogłoby to zrobić więcej zamieszania niż przynieść pożytku.
– Że kto? Użyłeś słowa, którego nie znam.
– To przecież proste słowo: „roztropność”. Ktoś może być roztropny albo nieroztropny.
– Dalej nie rozumiem. – Freddy zaczynał się irytować. – Czy to ma coś z tropieniem? Bo jeśli tak, to jako szop pracz się trochę na tym znam.

– A i owszem! – roześmiał się mnich. – Samo słowo „roztropny” ma coś z tropienia, bo pierwotnie oznaczało osobę, która potrafi tropić. Teraz mówi się tak o osobie, która podejmuje przemyślane decyzje, unika niepotrzebnego niebezpieczeństwa i robi to właściwymi środkami.
– To jeszcze bardziej namieszałeś. – Freddy podrapał się po głowie. – Brzmi jak definicja z encyklopedii.
– Bo to jest definicja z encyklopedii – zaśmiał się ksiądz Piotr, który właśnie wszedł do pokoju. – Słyszałem koniec waszej rozmowy, więc pozwoliłem sobie się wtrącić.
– Proszę bardzo – zaprosił z uśmiechem szop. – Może ksiądz wytłumaczy to na lepszym przykładzie, bo z rozmowy o ustawianiu figurek w szopce zeszliśmy na jakieś tropienie encyklopedii.
– Roztropność to jedna z czterech cnót kardynalnych, czyli pozytywna cecha charakteru. Chodzi o to, że człowiek ciągle podejmuje jakieś decyzje. Roztropne decyzje to te, które są przemyślane i nie są niepotrzebnie ryzykowne. Pamiętacie naszą ostatnią wycieczkę? Nie było to roztropne, że tak późno wyszliśmy ze schroniska, ponieważ noc zastała nas na szlaku i zrobiło się niebezpiecznie. Mieliśmy odpowiednią wiedzę, bo wiedzieliśmy, ile nam zajmie wycieczka i o której zachodzi słońce, a mimo to zamiast szybko się zbierać, straciliśmy czas w schronisku. W końcu wszystko skończyło się dobrze, ale decyzja była nieroztropna. Postawienie wielbłąda w szopce obok wołu zamiast osła spowoduje, że wielu ludzi nie będzie rozumiało, o co chodzi, i będzie się niepotrzebnie denerwować. Więc będzie to nieroztropne.
– Aha! Rozumiem. To tak, jakbym zgubił trop na ścieżce i poszedł w krzaki. Niepotrzebne zamieszanie.
– Bardzo dobrze zrozumiałeś. A teraz proponuję się już rozejść do łóżek, bo już późno i dalsze rozmawianie będzie bardzo nieroztropne, ponieważ jutro trzeba rano wstać.
– I ustawić wielbłąda! – zawołał Freddy. – Żartowałem – dodał szybko, widząc gniewne spojrzenie Gienka.

KS. PIOTR NARKIEWICZ