Wierność Jezusowi kosztuje

Być chrześcijaninem dzisiaj to – jak od wieków – iść za Chrystusem. Świadczyć o Nim swoim życiem, kierować się Jego nauką w życiowych wyborach i być gotowym do ponoszenia konsekwencji, ponieważ wierność Jezusowi często kosztuje.

MAŁGORZATA WANKE-JAKUBOWSKA

Wrocław

Grupa mieszkańców Łodzi modląca się za swoje miasto, 9 lipca 2010 r.

HENRYK PRZONDZIONO/FOTO GOŚĆ

Jezus zapowiedział: „Podniosą na was ręce i będą was prześladować” (Łk 21, 12-19). W innym miejscu czytamy: „Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was” (Mt 5, 11). Zatem najbardziej czytelnym znakiem bycia uczniem Jezusa jest właśnie prześladowanie. Doświadczyli tego sami apostołowie, a w ciągu wieków chrześcijanie. Dziś na świecie także najbardziej prześladowaną grupą religijną są wyznawcy Chrystusa. Fundacja Open Doors szacuje, że ok. 100 mln chrześcijan jest ofiarami prześladowań, zaś fundacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie podaje, że co roku z powodu prześladowań ginie ponad 170 tys. chrześcijan.
Polski i Europy to nie dotyczy, prawo gwarantuje wolność sumienia i wyznania, ale w gwałtownie laicyzującym się otoczeniu, przy potężnym oddziaływaniu kultury masowej bez Boga, w postchrześcijańskim imaginarium, w którym dominuje lewicowa wizja człowieka, coraz trudniej odważnie świadczyć o Chrystusie.
Czego należy dziś wymagać od chrześcijanina? Po pierwsze, wierności nauce Jezusa w podejmowanych życiowych wyborach dotyczących małżeństwa, rodziny, nakazów moralnych. Nie zawsze jest łatwo, ale przecież wiara bez uczynków jest martwa.
Po drugie, odwagi w wyznawaniu wiary. Często środowisko wymusza określone zachowania i odpowiada ostracyzmem wobec wierzącego i praktykującego katolika.

Zamiast prześladowań pojawia się społeczne odrzucenie, czy to ucznia niewypisującego się z lekcji religii i przestrzegającego piątkowego postu, czy pracownika niegodzącego się na korupcyjne propozycje ani huczne imprezy integracyjne w Wielkim Poście. Jest wiele sytuacji, gdy potrzeba stanowczo powiedzieć: „nie”. W jeszcze trudniejszej sytuacji bywają politycy, urzędnicy państwowi, osoby publiczne, gdy nie chcą swoich przekonań pozostawiać za drzwiami gabinetu i zapowiadają swój sprzeciw, np. wobec partyjnej dyscypliny w głosowaniu dotyczącym spraw światopoglądowych. Jakże często odważne non possumus skutkuje odwołaniem ze stanowiska i załamaniem kariery. Cóż, wierność Jezusowi kosztuje.
Po trzecie, praktykowania miłość bliźniego. „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35) – mówił Jezus. Chrześcijanin powinien dążyć do zgody, pierwszy wyciągać rękę do pojednania, wybaczać tym, którzy skrzywdzili, nie obmawiać, nie plotkować i nie oceniać innych. Potępiać czyn, a nie człowieka, gdyż tylko Bóg zna wszystkie okoliczności. Mamy obowiązek upominania – gdy ktoś źle postępuje, należy mu zwrócić uwagę w rozmowie w cztery oczy, ale nie po to, by go upokorzyć czy poniżyć, lecz skłonić do zmiany postępowania. Nie zawsze się udaje, ale warto próbować.