Droga odważnych

Być chrześcijaninem zawsze oznaczało, oznacza i będzie oznaczać to samo – naśladowanie Chrystusa. Dlatego chrześcijanin powinien być pokorny, wybaczać nawet wrogom, nie może być przywiązany do dóbr materialnych, powinien pomagać potrzebującym i – jeśli trzeba – dźwigać swój krzyż. Do tego potrzeba nie tylko wiary, lecz także odwagi.

MARIA WANKE-JERIE

Wrocław

Grupa mieszkańców Łodzi modląca się za swoje miasto, 9 lipca 2010 r.

HENRYK PRZONDZIONO/FOTO GOŚĆ

Chrystus to miłość. „Miejcie odwagę żyć dla miłości” – mówił Jan Paweł II. Odwaga jest najwspanialszą z ludzkich cnót, najpełniej odzwierciedla człowieczy los. W niej zawiera się niemal wszystko, czego w życiu doświadczamy – wiara, nadzieja, miłość, marzenia, radość, lęki, porażki, upadki, rozpacz, upokorzenie i ryzyko. Miłość często rodzi odwagę, potrafi sprawić, że człowiek nieśmiały, lękliwy odkrywa w sobie męstwo.
„Miłość ujawnia swą pełną siłę, gdy dwoje zwykłych, słabych ludzi, przemienia w istoty, które nie boją się ani zmian, ani nieszczęść, ani rozstań, ani chorób, ani życia, ani śmierci” – stwierdził Ivo Andrić, jugosłowiański nowelista i poeta, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury z roku 1961.
Współczesny świat jest pełen nowych wyzwań i zagrożeń, którym chrześcijanie muszą sprostać. Należą do nich szerzenie się sekularyzacji i promocja ateizmu, które coraz bardziej oddzielają ludzi od Boga. Dlatego dziś bycie chrześcijaninem oznacza gotowość do obrony chrześcijańskich wartości w sytuacji, gdy są one coraz bardziej niepopularne i niezrozumiane przez innych, oznacza bycie świadkiem wiary w świecie, który coraz bardziej oddala się od Boga.
Właśnie z tego powodu szczególnie ważna jest odwaga cywilna.

Polega ona na obronie swoich racji bez względu na opinię otoczenia, zwłaszcza gdy wiąże się to z kosztami społecznymi czy sankcjami, jak zwolnienie z pracy bądź przesunięcie na gorsze stanowisko. Wielu jeszcze bardziej boi się środowiskowego ostracyzmu. Zwłaszcza dla młodych bycie czarną owcą w rówieśniczym środowisku jest poważnym problemem. Pokonanie lęku przed tym wymaga sporej odwagi.
Jak wychowujemy dzisiaj dzieci? Czego ich uczymy: odwagi cywilnej czy postaw asekuracyjnych? To ważne pytanie do rodziców i wychowawców. Należy pamiętać, że nikt nie rodzi się tchórzem ani bohaterem, cech tych nabieramy w procesie wychowania. Możemy się nauczyć podejmowania odważnych czynów nawet mimo wrodzonej nieśmiałości, ponieważ, jak mawiał Karol Bunsch, krakowski pisarz historyczny i tłumacz literatury angielskiej i niemieckiej, „odwaga nie jest przeciwieństwem strachu lecz jego przezwyciężeniem”.
W dzisiejszych czasach, kiedy coraz więcej osób traci sens życia albo poszukuje go w hedonizmie, chrześcijaństwo oferuje inną drogę. Wymaga ona pójścia pod prąd, ale nadaje życiu sens i cel. Jest źródłem radości i daje siłę, gdy przychodzi mierzyć się z przeciwnościami. W mojej parafii działa wspólnota Droga Odważnych, gromadząca mężczyzn, ojców rodzin, którzy odważnie wyznają swoją wiarę. To może być droga dla każdego.