MAŁŻEŃSTWO (NIE)DOSKONAŁE
Gody
Małżonkowie są tak bliscy sobie w człowieczeństwie, jak brat i siostra,
a kluczem do udanego wspólnego życia w małżeństwie i w rodzinie jest wdzięczność.
ANNA I OLGIERD UNOLDOWIE
Wrocław
DEPOSITPHOTOS
Pod koniec sierpnia byliśmy na ślubie, a następnie na weselu dzieci naszych przyjaciół jeszcze z czasów studiów. Ślub odbył się w przepięknej oprawie liturgicznej, Eucharystię w intencji młodych sprawowało wielu księży, schola wraz z zespołem muzyków pozwoliła unieść się wyżej na skrzydłach wspólnej modlitwy, ale to, co wywarło na nas największe wrażenie, to olbrzymi kościół pełen młodych ludzi. Nowożeńcy mają raptem po 24 lata, a już udało im się stworzyć wokół siebie olbrzymią sieć społeczną i co najważniejsze, a dzisiaj już powoli budzi (niestety) zdumienie, sieć prawdziwą, opartą na relacjach budowanych w tzw. realu, a nie w wirtualnym świecie. Obydwoje zaangażowani mocno w skauting, pomimo młodego przecież wieku wychowujący już w duchu wartości chrześcijańskich młodszych od siebie. Równocześnie kształtujący się w jednym z duszpasterstw akademickich Wrocławia i to nie tylko jako bierni odbiorcy, lecz także aktywnie zaangażowani i odpowiedzialni za przydzielone im zadania. A po ślubie zabawa do samego rana, pełna radości i przyjaźni. Z przyjemnością obserwowaliśmy młodą parę otoczoną gronem przyjaciół, wspólnie tańczących i śpiewających teksty piosenek ważnych dla tego pokolenia. Niezwykłe świadectwo, które napawa nadzieją na przyszłość i naszej Ojczyzny, i naszego Kościoła. Wbrew wszelkim współczesnym trendom, alarmującym statystykom, narzekaniu naszego (starszego już przecież) pokolenia na to młodsze. To są dzisiaj enklawy zdrowych wartości i zdrowego wychowania, to za takimi ludźmi, żyjącymi z pasją i oddaniem, kochającymi bez „ale”, pójdą inni, którzy może nie mieli takich wzorców albo może nie umieli wykorzystać szans w młodym życiu.
Te gody były znamienne jeszcze w jednym aspekcie. Nowożeńcy wybrali na jedno z czytań mszalnych fragment z Księgi Tobiasza. Ten mówiący o wspólnej modlitwie małżonków Sary i Tobiasza przed ich nocą poślubną.
Chyba nie jest to najczęściej czytany fragment Biblii podczas Mszy ślubnych. Fragment przepiękny, zwłaszcza w kontekście historii Sary, którą dręczył zły duch i w noc poślubną zabił już wcześniej siedmiu jej mężów. Kaznodzieja zwrócił przede wszystkim uwagę, że Tobiasz, wiedzący o tym fakcie i na pewno mogący się obawiać konsekwencji, które wkrótce mógł ponieść, poprosił Sarę o wspólną modlitwę. Nie przychodzi nam prosto, mimo że jesteśmy ludźmi wierzącymi, zapraszać innych do modlitwy. Dotyczy to również małżonków oraz rodziców i dzieci. Choć być może w tej drugiej relacji jest nam łatwiej klęknąć razem. Modlitwa bowiem jest intymna ze swojej natury i wymaga przekraczania własnych barier. Ze swojego doświadczenia możemy powiedzieć, że modlitwy małżeńskiej trzeba się uczyć, krok po kroku, zaczynając być może od wytrwałego odmawiania Ojcze nasz. Modlitwa małżeńska to potężny egzorcyzm, który odstrasza złego ducha od modlących się wspólnie małżonków. I nasi nowożeńcy chyba mają taką intuicję, wskazując właśnie na ten fragment Pisma Świętego.
Drugi akcent, który został położony podczas kazania ślubnego, zwrócił naszą uwagę na dziękczynny charakter modlitwy Sary i Tobiasza. Dopiero bowiem na samym końcu biblijni młodzi formułują prośbę o zmiłowanie i aby mogli wespół zestarzeć się w zdrowiu. Ich modlitwa jest przede wszystkim błogosławieństwem Pana, jest wyrazem wdzięczności. Właśnie wdzięczność jest kluczem do udanego wspólnego życia w małżeństwie i w rodzinie. I jeszcze to niezwykłe sformułowanie, którego użył Tobiasz, mówiąc „nie dla rozpusty biorę tę siostrę moją za żonę” (Tb 8, 7). Małżonkowie tak bliscy sobie w człowieczeństwie, jak brat i siostra.
Gody, podczas których nowożeńcy mogą nas, „starych małżonków”, jeszcze wiele nauczyć i coś ważnego przypomnieć.

