ŚWIĘCI NIE PRZEMIJAJĄ. ŚWIĘCI WOŁAJĄ O ŚWIĘTOŚĆ
Bł. Karol I Habsburg
Austria miała żenić się, nie wojować. Ale w tej historii jest i miłość, i wojna.
I małżeństwo, które na pewno wojny nie kochało.
MAŁGORZATA TRAWKA
Wrocław
Zdjęcie portretowe Karola I, ostatniego cesarza Austrii
i króla Węgier, w mundurze polowym marszałka polowego, 1917 r.
WENZL WEIS /WIKIMEDIA COMMONS
Jest rok 1911. Księżniczka Zyta Burbon-Parmeńska zostaje przyjęta w Rzymie przez papieża Piusa X – w przyszłości świętego. Za kilka miesięcy poślubi arcyksięcia Karola Habsburga, choć jeszcze niedawno myślała o życiu zakonnym. Na szczęście przyszły mąż trafił się pierwszorzędny i to nie tylko ze względu na tytuł arcyksięcia, który nosi. Pius X na audiencji wyrazi to Zycie w proroczych słowach: „Karol jest nagrodą, jaką Bóg zesłał Austrii za wszystko, co uczyniła dla Kościoła. Błogosławię arcyksięcia Karola, przyszłego cesarza Austrii, który będzie dany swoim krajom i ludom ku największej chwale i błogosławieństwu. Objawi się to jednak dopiero po jego śmierci”.
Cesarz Ludu
21 października tego samego roku ma miejsce ślub Zyty i Karola, po którym nowożeńcy udają się do sanktuarium maryjnego Mariazell, największego w Austrii. „Teraz musimy pomagać sobie nawzajem w pójściu do nieba” – w tych słowach świeżo upieczony małżonek kreśli swój cel wobec wybranki.
Cesarz Franciszek Józef żył w dobrym zdrowiu tak długo, że przeżył kandydatów do tronu, którzy czekali w kolejce. Karol chyba nie czekał, na liście był co najwyżej piąty jako syn bratanka cesarza. Ale proroctwa się spełniają. Pod koniec 1916 r., w 30. roku życia, w samym środku trwającej wielkiej wojny, Karol zostaje cesarzem Austrii.
Nowy władca wszelkimi sposobami dąży do wprowadzenia pokoju. Wstrzymuje strategiczne bombardowanie obiektów cywilnych, ogranicza użycie broni chemicznej, niespodziewanie pojawia się na froncie i w szpitalach, zaskakując żołnierzy i dodając im motywacji. W pełni popiera pokojowe postulaty papieża.
Jako „Cesarz Ludu” Karol I wprowadza ustawodawstwo socjalne zgodne z katolicką nauką społeczną. Powołane przez niego Ministerstwo Opieki Społecznej ma za zadanie objąć opieką dzieci, młodzież, sieroty, wdowy, inwalidów, emerytów, pracowników i bezrobotnych, wprowadzając prawa pracownicze i ubezpieczenia społeczne.
Zesłanie
Jednak po zakończeniu I wojny światowej kraj przekształcony w republikę nie potrzebuje już cesarza. Karol musi zrezygnować z rządów, by nie dopuścić do kolejnego konfliktu, ale nie abdykuje. Majątek Habsburgów zostaje skonfiskowany. Żeby chronić siebie i rodzinę przed antymonarchistami, udaje się do Szwajcarii. Próbuje jeszcze odzyskać tron na Węgrzech, ale w ostateczności kończy się to zesłaniem na Maderę. W wilgotnym klimacie Karol nabawia się zapalenia płuc i umiera w wieku 35 lat z imieniem Jezus na ustach. Nie zdąży powitać na świecie swojego ósmego dziecka.
Polskie akcenty
Jest rok 1988. Cesarzowa Zyta Habsburg zostaje przyjęta w Rzymie przez papieża Jana Pawła II – w przyszłości świętego. Jak odnotowuje jej syn Rudolf, Ojciec Święty miał na tej audiencji powitać ją jako „cesarzową swojego ojca” i wskazać, że imię Karol otrzymał na cześć jej męża. Znaczący jest fakt, że to właśnie Karol I Habsburg okaże się ostatnim błogosławionym wyniesionym na ołtarze przez papieża Polaka…
Polskim akcentem jest też cud, który posłużył do beatyfikacji. Dotyczył on zakonnicy polskiego pochodzenia Marii Zyty Gradowskiej, która w połowie ubiegłego wieku posługiwała w Brazylii i cierpiała na dotkliwe dolegliwości nóg, aż w końcu z powodu bólu od ran i żylaków nie była w stanie chodzić. Siostra, urodzona w czasach zaborów, czuła opór, żeby modlić się za wstawiennictwem austriackiego cesarza, ale nasilające się dolegliwości skruszyły blokadę. I pewnego ranka obudziła się ze zdrowymi nogami. Ból i rany zniknęły.
Nie zniknął jednak opór przed beatyfikacją środowisk zarówno z kręgów politycznych, jak i kościelnych, którym nie po drodze była wizja społeczno- -polityczna Karola i którzy podważali słuszność podejmowanych przez niego decyzji. Jednak beatyfikacja Karola pokazuje inną optykę:
KRÓLESTWA BOŻEGO NA ZIEMI
NIE BUDUJE SIĘ, HOŁDUJĄC IMPERIALIZMOWI,
ALE Z WIERNOŚCIĄ SŁUŻĄC
SPRAWIE POKOJU I DOBROBYTU JEDNOSTKI.
Razem do nieba
Wspomnienie bł. Karola przypada 21 października, w dzień jego zaślubin z Zytą, której w tej chwili przysługuje tytuł służebnicy Bożej. Niewykluczone, że kiedyś pod tą datą będziemy wspominali kolejne błogosławione, a może i święte małżeństwo.
Na koniec przytoczmy małżeńską anegdotę z udziałem cesarzowej. Uchodziła zresztą za bardzo mądrą kobietę i osobę bardziej zdecydowaną od swojego męża. Pewna młoda dama o imieniu Kathleen modliła się do sł. Bożej Zyty o dobrego męża. Niedługo potem poznała jej prawnuka arcyksięcia Irme (który modlił się o dobrą żonę za wstawiennictwem swego pradziadka bł. Karola) i została jego żoną (a co za tym idzie – arcyksiężniczką). Nic nie sugeruję, ale widać, że Zycie i Karolowi, tym oddanym Bogu małżonkom, pozostał hojny, cesarski gest. Nawet, a może tym bardziej, z nieba.

