Kapłan na dzisiejsze czasy

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9, 35) – te słowa Jezusa wydają
się być dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej. Drastycznie spada liczba
powołań, ubywa księży, seminaria pustoszeją…

MAŁGORZATA WANKE-JAKUBOWSKA

Wrocław

W 2016 r. święcenia prezbiteratu w katedrze
wrocławskiej przyjęło 10 diakonów

KAROL BIAŁKOWSKI/FOTO GOŚĆ

Po raz pierwszy od II wojny światowej w archidiecezji wrocławskiej nie było święceń kapłańskich – tę sensacyjną wiadomość powielały media w nagłówkach, choć to nie pierwsza diecezja, w której nie wyświęcono ani jednego prezbitera. Coraz częściej zdarza się, że do święceń przystępuje tylko jeden diakon, w ubiegłym roku w Polsce było aż dziesięć takich diecezji. Nie ma się co dziwić, ubywa kleryków, ich liczba od 2000 r. spadła niemal czterokrotnie i nic nie wskazuje na to, że tendencja spadkowa się zatrzyma. Dodatkowo corocznie z kapłaństwa rezygnuje około stu księży diecezjalnych i zakonnych. Sytuację w parafiach niejednokrotnie ratują sędziwi rezydenci emeryci, którzy sprawują Eucharystię i siadają do konfesjonału.
Nie jest łatwo dziś być księdzem. Czasy, gdy osoba duchowna otaczana była szacunkiem i to nie tylko przez wierzących, lecz także agnostyków i ateistów, a Kościół cieszył się powszechnym autorytetem, dawno już minęły. Dziś krytyka płynie ze wszystkich stron, księża są hejtowani w internecie, a klerycy w sutannach niejednokrotnie wyzywani w miejscach publicznych. Społeczeństwo się laicyzuje, spada religijność, zwłaszcza najmłodszego pokolenia, wiele jest rodzin rozbitych, wiele przechodzi kryzys. Media propagują hedonistyczny styl życia, w którym nie ma miejsca na poświęcenie, liczy się tylko sukces i maksymalizacja przyjemności. W takich warunkach muszą funkcjonować dziś księża. Jaki więc ma być współczesny kapłan?

Powinien być przede wszystkim świadkiem wiary. Nie wspaniałym kaznodzieją, choć nie zaszkodzi, by mówił dobre kazania, nie świetnym wokalistą, choć miło posłuchać pięknego śpiewu liturgicznego, ani nie musi być wybitnym teologiem czy filozofem. Powinien natomiast żyć tymi wartościami, które sam głosi i być w tym autentyczny. Sto razy bardziej pociąga osobiste świadectwo niż najwspanialsze oratorskie popisy.
Z miłości Boga i bliźniego zrodzi się empatia i umiejętność komunikowania się z różnymi wiernymi: wykształconymi i prostymi, z ludźmi starszymi i chorymi czy też dziećmi lub młodzieżą. Jeden z moich znajomych księży, od niedawna proboszcz, mówił mi, że traktuje swoich parafian jak najbliższą rodzinę, kocha ich i troszczy się o nich. Ksiądz powinien umieć każdego z uwagą wysłuchać i mieć dla wiernych czas. Posługa kapłańska to nie praca na etacie w określonym przedziale godzin. Nawet naukowcy mają nienormowany czas pracy, a kapłan – choć i jemu należy się odpoczynek – powinien być w razie potrzeby dostępny dla wiernych.
Mój proboszcz mówił mi też, że ksiądz ma być „przezroczysty”, tzn. nie zasłaniać sobą Jezusa. Ludzie nie powinni przychodzić do Kościoła dla lubianego księdza, tylko po modlitwę i sakramenty.
Skąd brać dziś takich kandydatów do kapłaństwa? Odpowiedzią niech będzie druga część słów Jezusa z Ewangelii św. Mateusza: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9, 38). Musimy się więc modlić o dobre i święte powołania kapłańskie.