Codzienna współpraca
Postawa życzliwości, otwartości wobec drugiego człowieka bez względu na jego wiek,
płeć, stan życia czy pełnioną przez niego funkcję jest głęboko ewangeliczna i stanowi
fundament współpracy między kapłanami i osobami zakonnymi.
EWELINA ŁUCKA CHR
Kraków
Spotkanie autorskie z s. Benedyktą Karoliną Baumann OP, autorką książki Zakonnica bez przebrania,
które poprowadził ks. Adam Pawlaszczyk, Katowice, 17 września 2022 r.
ROMAN KOSZOWSKI/FOTO GOŚĆ
Kościół katolicki poprzez osoby do niego należące wnosi w życie społeczne misję i obecność Jezusa. Od strony ludzkiej patrząc, to olbrzymi zespół osób posiadających rozmaite zdolności, temperamenty czy obowiązki. Tworzą się w nim różnego rodzaju zależności, współpracują ze sobą na wielu płaszczyznach różne osoby. Święty Paweł, przybliżając tajemnicę Kościoła, mówi, że tworzymy w sposób mistyczny jedno ciało razem i każda część tego organizmu pełni właściwą sobie funkcję, konieczną dla dobrego działania reszty. Tym, który spaja i nadaje kierunek, jest Chrystus. Obraz przedstawiony przez św. Pawła mówi nam o różnorodności osób, a jednocześnie o takiej samej ich godności, bez względu na urzędy, funkcje, zasługi czy ich brak.
Różnice są dobre
Różnorodność jest dobra i jednocześnie wymagająca. To, co nas różni, stanowi bogactwo, a nie zagrożenie, prowadzi raczej do rozwoju poszczególnych osób czy grup. W tej różnorodności: płci, posług, powołań i zależności, często spotykana jest współpraca między zakonami a duchowieństwem diecezjalnym. Współpraca ta ma swoją tradycję i jest regulowana przez dokumenty urzędowe Kościoła, także przez umowy zawierane między ordynariuszami diecezji powierzającymi konkretne dzieła zakonom żeńskim czy męskim.
Współpraca między żeńskimi zakonami a księżmi diecezjalnymi zawiera ciekawy rys historyczny. Zakony żeńskie w pewien sposób zawdzięczają przetrwanie czasu komunizmu duchowieństwu diecezjalnemu. Wtedy to władza wywłaszczała siostry z własności, fundacji i dzieł, nie pozwalając im prowadzić działalności charyzmatycznej. Księża, pomagając siostrom przetrwać, zatrudniali je w parafiach jako np. zakrystianki, kucharki, organistki czy katechetki. Również zakony męskie w taki sam sposób wspierały siostry należące do tej samej rodziny zakonnej. Specyfika tamtego czasu doprowadziła do pewnego ujednolicenia posługi sióstr. Zasadniczo zaczęto w Polsce kojarzyć siostry zakonne głównie z obsługą plebanii i parafii. Często również same siostry jakby zapomniały, w jakich celach charyzmatycznych ich zgromadzenia zostały powołane przez założycieli.
Współcześnie wiele zgromadzeń żeńskich wraca do pierwotnych założeń charyzmatycznych, zostawiając etaty związane np. z obsługą plebanii, jeśli nie są to zadania apostolskie wynikające z charyzmatu zgromadzenia. Malejąca liczba sióstr powoduje też konieczność rozeznawania, w jakie dzieła siostry mają się angażować: w charyzmatyczne dzieło czy w to, które jest obok charyzmatu. Na szczęście mnogość charyzmatów żeńskich zgromadzeń zakonnych umożliwia księżom zaproszenie do współpracy to zgromadzenie, które faktycznie zajmuje się charyzmatycznie danym zagadnieniem: czy będzie to praca na plebanii, czy udział w jakimś duszpasterstwie. Odmowa podjęcia posługi jest prawem wspólnoty zakonnej, szczególnie jeśli nie wiąże się z charyzmatyczną działalnością wspólnoty lub naruszałaby regułę życia. Nie ma znaczenia, czy odmawia żeńska wspólnota czy męska.
W podejmowaniu współpracy warto wziąć pod uwagę właśnie aspekt działalności charyzmatycznej wspólnoty i jej kadrowych możliwości. Wiele zgromadzeń żeńskich boryka się też z problemem starzenia się członkiń, które mogą stanowić większość, a przecież seniorek nie pośle się do pracy na każdą placówkę. Dobrze jest dla obu stron, aby współpraca była uregulowana umową o pracę. Umowa, dotycząca stosunku pracy czy innego rodzaju posługi, np. współpracy w duszpasterstwie, daje obu stronom jasność co do zakresu podjętej współpracy, obowiązków i uprawnień.
Klarowna komunikacja
W każdej ludzkiej współpracy, a więc także tej w Kościele, ważna jest jasna komunikacja swoich oczekiwań, określenie warunków i możliwości każdej ze stron. Umawiają się przecież dorośli ludzie, rozumiejący swoją tożsamość, potrzeby i cele. Współpraca będzie rozwijać się dobrze, jeżeli każdy będzie wiedział, jakie są jego uprawnienia i obowiązki. Uniknie się w ten sposób niewłaściwych oczekiwań, pretensji czy żalu. Łatwiej też wtedy o zdrową zależność, taką, która jest partnerstwem opartym na klarownie sformułowanych zasadach.
We współpracy nie pomaga stereotypowe myślenie o sobie nawzajem. Prowadzi ono do redukcji konkretnej osoby czy rodzaju życia, powoduje zatrzymanie się i uprzednie nastawienie. Nastawienie może być entuzjastyczne lub wręcz przeciwnie, negatywne. A żadne z nich nie musi mieć powiązania z prawdą o osobie i jej kompetencjach. Jednym z istniejących nadal i przeszkadzających stereotypów jest przekonanie, że siostry nie mają dobrego wykształcenia, czy to intelektualnego czy zawodowego. Tak było w latach powojennych i w czasach komunizmu. Dziś sytuacja się zmieniła. Wiele wstępujących do zakonów kobiet ukończyło studia wyższe w różnych dziedzinach, często więcej niż jeden fakultet. Bywa, że siostry zakonne mają też za sobą doświadczenie samodzielnego życia, pracy w konkretnym zawodzie. Stereotyp zakonnicy bez kompetencji i wiedzy na szczęście powoli zanika. Same zakony żeńskie przyczyniały się do podtrzymywania takiego obrazu, nie pozwalając na rozwój intelektualny, zawodowy czy kompetencyjny sióstr, uzasadniając to wspieraniem w pokorze. Ten model wychowania sióstr kładł akcent głównie na pobożność i czasem mógł powodować frustrację w księżach, których okoliczności zmuszały do współpracy z posłaną, a pozbawioną kompetencji siostrą, co też nie było jej winą. Na szczęście pozostawiamy w Kościele za sobą ten model współpracy. Dzięki temu może ona na różnych polach przebiegać coraz sprawniej, efektywniej, z korzyścią dla wspólnoty Kościoła.
Często siostry czy księża zależni od decyzji wyższych przełożonych nie mają wpływu na okoliczności podejmowanej współpracy, zawsze jednak od nich zależy, jak podchodzą do siebie nawzajem. Postawa życzliwości, otwartości na drugiego bez względu na funkcję, wiek, płeć, stan życia jest przecież głęboko ewangeliczna. Codzienna współpraca składa się z małych gestów: cierpliwości, wzajemnej kultury, poszukiwania porozumienia, dialogu, umiejętności przebaczania błędów, do których każdy człowiek ma prawo, wyciągania konsekwencji, otwartej komunikacji, unikania przemocy i wykorzystywania drugiego, bez względu na to, czy jest to siostra czy ksiądz, przełożony czy podwładny. Zarządzanie sobą, swoimi emocjami, komunikatami, umiejętność rozpoznawania swoich potrzeb, granic wytrzymałości to kompetencje społeczne, o które warto zadbać poprzez rozwój psychologiczny i duchowy.
Różne podejścia
Wspólnota Kościoła jest w nieustannej drodze, idziemy jak Abraham: od tego, co znamy, do tego, co przed nami, gdzie Duch Święty prowadzi. Można mieć różny model patrzenia na współpracę, nabyty wcześniej, warto wziąć to pod uwagę i szukać raczej złotego środka, niż zmieniać kogoś według własnego upodobania. Dominacja którejkolwiek strony nie jest postawą ewangeliczną, podobnie jak uległość, mylona często z zależnością. Współpraca między siostrami a księżmi to wezwanie do rozwoju, które nie jest różne od tego, które istnieje w innych społecznościach. Ma za to jeden więcej atut: założenie, że osoby tworzące współpracę poddają się działaniu Ducha Świętego, który wspiera je, aby osiągnęły umiejętność patrzenia i działania wobec siebie w duchu Chrystusa.

