
MARTA WILCZYŃSKA
Środa Śląska
Perspektywa
Ponad 25 lat temu moi rodzice zastanawiali się, czy nie posłać mnie, kończącej wówczas ośmioletnią szkołę podstawową, do liceum z internatem, prowadzonego przez siostry zakonne. Od tego pomysłu odwiódł ich znajomy ksiądz i dzięki temu ostatecznie ukończyłam szkołę, którą sobie wymarzyłam.
To już historia, która wróciła do mnie, kiedy usłyszałam, jaki jest temat wrześniowego numeru. Jasne – nie ma co gdybać, jestem wdzięczna temu księdzu i cieszę się, że tak się sprawy potoczyły. Ale jednocześnie wydaje mi się, że chyba wszyscy ulegliśmy wtedy stereotypowemu myśleniu na temat szkół katolickich. Kiedy po latach mieszkałam i pracowałam we Wrocławiu, z podziwem patrzyłam na placówki prowadzone przez siostry czy księży, z dumą obserwowałam osiągnięcia ich uczniów i ciut zazdrościłam ogromu możliwości, które przed nimi stoją. A stereotypy, które miałam w głowie, znikały. Mam też wrażenie, że te ćwierć wieku to czas, kiedy edukacja „po katolicku” zdecydowanie się rozwinęła.
Jest jeszcze jeden wątek: moja perspektywa zmieniła się nie tylko przez upływ czasu. Patrzę inaczej na edukację także dlatego, że teraz sama jestem rodzicem i choć za młodu nie chciałam iść do szkoły katolickiej, obecnie żałuję, że w naszym mieście nie ma takiej placówki, ponieważ mogłyby do niej chodzić nasze dzieci. Ciekawe, co powiedzą o tym pomyśle za 25 lat… W każdym razie mam nadzieję, że wrzesień będzie im się dobrze kojarzył – z nowym otwarciem, z początkiem, ze szkolnymi przyjaźniami. Dla mnie ten wrzesień to także powrót do naszej korespondencji. I, jak dziecko na wakacjach tęskni za kolegami, ja też trochę tęskniłam, a w głowie kołatały się co rusz pomysły na felietony. Pasuje mi bardzo tytuł tego pierwszego tekstu po przerwie, ponieważ uświadomiłam sobie, że to zarówno spojrzenie wstecz, jak i w przód, w nowy czas pełen perspektyw. Zarówno jednych, jak i drugich spojrzeń, tak samo istotnych, życzę Księdzu, wszystkim Państwu i sobie.

