ŚWIĘCI NIE PRZEMIJAJĄ. ŚWIĘCI WOŁAJĄ O ŚWIĘTOŚĆ

Bł. Pier Giorgio Frassati

Święci często są lukrowani jak babki na Wielkanoc. Ale jak polukrować ciemnego typa?
Na szczęście się nie da. Nawet jeśli urodził się w Wielką Sobotę.

MAŁGORZATA TRAWKA

Wrocław

Pier Giorgio Frassati jest patronem młodzieży i studentów,
a także ludzi gór i Akcji Katolickiej

WIKIMEDIA COMMONS

Nie zdał dwa razy do następnej klasy? Prawda. Pięścią wyganiał z domu faszystów? Prawda. Tak głośno fałszował, że przyjaciele zatykali mu usta cukierkami? Tak mówili. Jego żarty bywały nie na miejscu? Sam się do tego przyznawał. Już nie mówiąc o tych zdjęciach z fajką… Fajką, która stała się symbolem świętej normalności Pier Giorgia Frassatiego.
Lawina życia
Na początku XX w. w Turynie w rodzinie malarki Adelaide Ametis oraz wydawcy i właściciela gazety „La Stampa” Alfreda Frassatiego oprócz szacunku i miłości dzieci poznawały, czym są wymagania i dyscyplina. Nie było lekko. Nie można było się bać, okazanie strachu rodzice „premiowali” zadaniem specjalnym. Silna wola zawsze była dla Pier Giorgia kluczem do głębokiego i zaangażowanego życia.
Angażował się we wszystko z ochotą. Działał w kilku stowarzyszeniach, w których formował się przez modlitwę, ewangelizację i działania charytatywne, jak Włoska Młodzież Akcji Katolickiej, Włoska Katolicka Federacja Uniwersytecka, Towarzystwo św. Wincentego a Paulo czy organizacja skautowa, która dała mu okazję do górskich wycieczek, tak przez niego ukochanych.
Koledzy Pier Giorgia, patrząc na jego energię, pasję, radość i temperament, mówili o nim: valanga di vita, czyli „lawina życia”. Ta lawina wciągała i wciąga młodych ludzi do dzisiaj. Do dynamicznego stylu życia Frassatiego jak ulał pasuje olimpijskie motto: Citius, altius, fortius (szybciej, wyżej, mocniej). Za twórcę tej dewizy uważa się o. Henriego Didona, francuskiego dominikanina i propagatora kultury fizycznej. Z o. Didonem Pier Giorgia łączy również to, że 28 maja 1922 r. on także wybrał zakon św. Dominika.

ZOSTAŁ TERCJARZEM
DOMINIKAŃSKIM,
PONIEWAŻ ZAUWAŻYŁ,
ŻE JAKO ŚWIECKI MOŻE
BYĆ BLIŻEJ LUDZI,
A TYCH CHCIAŁ SZUKAĆ
NAWET I POD ZIEMIĄ.

Wybór kierunku inżynierii górniczej na politechnice w Turynie podyktowany był przede wszystkim chęcią niesienia Chrystusa ludziom pracy, górnikom, którzy zmagali się z ciężką robotą i niskimi zarobkami. Nieść światło Ewangelii w niebezpieczne korytarze kopalni to była nisza, którą Frassati chciał wypełnić. Mógł to zrobić jako świecki apostoł.
Ciemne typy
Jednocześnie codziennie przystępował do Stołu Eucharystycznego. Przed wyjściem w góry szedł na Mszę św. Od maja 1924 r. chodził na wyprawy z członkami założonego przez siebie i Marca Beltrama Towarzystwa Ciemnych Typów. Żartobliwy statut grupy krył ambitne cele.

U NAS BRAT ALBERT
CHCIAŁ BYĆ DOBRY
JAK CHLEB, CIEMNE
TYPY PRAGNĘŁY BYĆ
DOBRE JAK MAKARON.

Bo początek XX w. to nie czas dubajskich czekolad, ale ubóstwa dotykającego bardzo mocno mieszkańców Europy. Frassati był na to ubóstwo bardzo wrażliwy od małego. Znana jest historia, jak w wieku 4 lat oddał swoje buty ubogiej mamie małego dziecka. „Jezus odwiedza mnie w Komunii św. każdego ranka, a ja Mu się za to odwdzięczam w skromniejszy, dostępny mi sposób: odwiedzam Jego biedaków” – mawiał. Na łożu śmierci jeszcze załatwiał zastrzyki dla ubogiego. Zresztą zaraził się polio, kiedy przemierzał turyńskie dzielnice biedy. Cała rodzina skoncentrowana na umierającej w tym samym domu babci nie zauważyła, że zły stan zdrowia 24-latka nie był wynikiem bólów reumatycznych. Dopiero po śmierci seniorki uwaga rodziny przeniosła się na coraz bardziej sparaliżowanego Pier Giorgia. Na diagnozy, modlitwy, obmyślanie pomocy i pożegnanie zabrakło czasu. Dzień po pogrzebie babci Pier Giorgio odszedł po godzinach męki do domu Ojca, a może i do babci.
Było to 100 lat temu, 4 lipca 1925 r. Od 7 września będziemy mogli czcić bł. Pier Giorgia jako nowego świętego Kościoła katolickiego.

WIKIMEDIA COMMONS