Wiara, kolarstwo i Polska
O duchowości w sporcie,
doświadczeniu Bożej
opatrzności, patriotyzmie
ukrytym w biało-
-czerwonych barwach
i wyjątkowej atmosferze
Tour de Pologne
z Czesławem Langiem,
wybitnym kolarzem,
menedżerem sportowym
i dyrektorem Lang Teamu,
rozmawia
WOJCIECH IWANOWSKI
„Nowe Życie”
Peleton z najlepszymi kolarzami świata w drugim etapie 75. Tour de Pologne,
z rynku w Tarnowskich Górach do Katowic, 5 sierpnia 2018 r.
FOT. SZYMON ZMARLICKI/FOTO GOŚĆ
Tour de Pologne jest najważniejszym i najbardziej prestiżowym wyścigiem kolarskim w Polsce, od 2005 r. zalicza się go do elitarnego cyklu UCI World Tour, który obejmuje największe wyścigi szosowe świata, takie jak Tour de France czy Giro d’Italia.
Pierwsza edycja odbyła się w 1928 r. – początkowo jako Bieg Dookoła Polski. Organizatorem wyścigu jest Lang Team, którego twórcą i dyrektorem generalnym jest Czesław Lang, były zawodowy kolarz, wicemistrz olimpijski z Moskwy (1980).
Tour de Pologne to trwający zwykle 7 dni etapowy wyścig szosowy rozgrywany latem (lipiec/sierpień). Prowadzi przez różne regiony Polski – od nizin po wysokie góry. Wyścig jest transmitowany w telewizji do ponad 60 krajów.
Wojciech Iwanowski: Sport to wytrwałość, dyscyplina i pokora. Czy widzi Pan w tym podobieństwo do wartości chrześcijańskich?
Czesław Lang: Oczywiście. Sport uczy pokory. Największe sukcesy osiąga się nie tylko przygotowaniem fizycznym – mięśniami, sercem – lecz także głową: koncentracją, umiejętnością podejmowania decyzji, odwagą. Sam, startując w niebezpiecznych wyścigach, zawsze modliłem się do Matki Bożej. To naprawdę dawało mi siłę i poczucie, że jestem pod opieką.
Jaką rolę odgrywa wiara w Pana codziennym życiu? Także w sprawach organizacyjnych, związanych z Tour de Pologne.
Dzięki wierze jestem spokojniejszy, pogodzony z tym, co mnie spotyka. Gdy dzielę się miłością, radością, dobrą energią – to wszystko wraca. Czuję Bożą opiekę w tym, co robię. Wierzę, że to, co dzieje się w moim życiu, pochodzi od Boga, a nie wynika z mojego planowania.
Czy był w Pana życiu duchowy przełom, taki moment, w którym szczególnie doświadczył Pan Bożej obecności?
Zdarzało się wiele razy, że mówiłem: „Jezu, weź to Ty”. W trudnych momentach zostawiałem sprawy Bogu – i one się rozwiązywały. Niezwykle poruszył mnie wypadek na Tour de Pologne kilka lat temu. Kolarz Fabio Jakobsen był w stanie krytycznym. Pojechaliśmy z żoną do szpitala, lekarz nie dawał nadziei. Zaczęliśmy się modlić i prosiliśmy o modlitwę przyjaciół. Po pół godzinie lekarz wyszedł i powiedział, że chłopak odzyskał funkcje życiowe. Dla mnie to był cud. Wierzę, że to była opatrzność Boża.
Czy w ramach Tour de Pologne znajduje się miejsce także na duchowość i modlitwę w wymiarze wspólnotowym?
Tak, od kilku lat towarzyszą nam spotkania modlitewne z Marcinem Zielińskim – w Bukowinie czy Katowicach. Wtedy kościoły są pełne ludzi: obsługa techniczna, dziennikarze, sędziowie. To cudowny czas spotkania z Bogiem.
A duszpasterze sportowi? Czy wciąż są obecni w środowisku?
Oczywiście. Komitet Olimpijski ma swojego duszpasterza, jest też biskup (Delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców jest bp Marian Florczyk – przyp. red.) związany ze sportem. Wielu księży jeździ na rowerach, odprawiamy Msze m.in. u dominikanów w Katowicach. Często zaczynamy i kończymy modlitwą – dziękujemy za to, że wszystko się udało.
Czy Tour de Pologne to tylko sport, czy także coś więcej?
To coś znacznie większego. To jedność wokół wartości: sportowych, chrześcijańskich i patriotycznych. Kiedy w jednym z etapów tragicznie zginął belgijski kolarz Bjorg Lambrecht, spontanicznie zorganizowaliśmy etap żałobny. Wzdłuż trasy były biało-czerwone flagi, dzieci trzymały belgijskie chorągiewki. Dzwony biły w kościołach znajdujących się przy trasie. To był przejmujący obraz i dowód, że jesteśmy pięknym, wrażliwym narodem.
W tym roku wyścig powraca na antenę Eurosportu. Jakie znaczenie ma to dla promocji Polski?
Ogromne. Każdy etap to pięciogodzinna transmisja pokazująca Polskę: krajobrazy, miasta, ludzi. Tour de Pologne to jedno z trzynastu najważniejszych wydarzeń kolarskich świata. Jako organizatorzy jesteśmy oceniani niemal maksymalnie. Cieszy mnie, że promujemy nasz kraj i pokazujemy jego piękno.
Czy może Pan uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić coś o przebiegu trasy?
Zaczynamy we Wrocławiu, meta pierwszego etapu będzie w Legnicy. Potem będzie Karpacz i bardzo wymagający etap z przewyższeniami rzędu 2600 m. Kolejny – z Wałbrzycha do Wałbrzycha – to aż 3600 m przewyższenia. Będzie też jazda na czas w Wieliczce. Trasa jest naprawdę trudna.
Czyli Dolny Śląsk. Czy ma on dla Pana jakieś szczególne znaczenie?
To przepiękny region – zamki, góry, natura, tajemnicze miejsca jak Osówka czy Książ. Warto je odkrywać – nie tylko dla turystów zagranicznych, lecz także dla nas, Polaków.
Na koniec proszę o kilka słów do naszych Czytelników.
Zapraszam serdecznie na Tour de Pologne! Kibice, amatorzy, dzieci – każdy znajdzie coś dla siebie. Kolarstwo to radość, a nie agresja. To narodowe dobro – biało-czerwone flagi, uśmiechy, duma z Polski. Życzę wszystkim, by czuli się częścią tego święta. I żebyśmy, jak Francuzi czy Włosi, byli dumni z własnej tradycji i osiągnięć.
Dziękuję za rozmowę – i do zobaczenia na trasie!
Z Panem Bogiem! Dziękuję.

