BIBLIJNE PODSTAWY SAKRAMENTU POJEDNANIA

Grzech Hioba?

Księga Hioba od wieków porusza sumienia tych, którzy zmagają się z pytaniem o sens
cierpienia niewinnych. Hiob – sprawiedliwy, a jednak dotknięty dramatem –
staje się symbolem ludzkiego bólu i duchowej walki.

KS. MARIUSZ ROSIK

Wrocław

Hiob i przyjaciele, Ilja Riepin, 1869, olej na płótnie,
Państwowe Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu

WIKIMEDIA COMMONS

Żydzi dość szybko zauważyli niewystarczalność prawa dwóch dróg, według którego Bóg błogosławi tym, którzy zachowują przykazania, a inni poniosą widoczną karę (por. Pwt 30, 15-20). Jest przecież wielu ludzi niesprawiedliwych, którym wiedzie się dobrze, są natomiast pobożni wyznawcy Jahwe, których dotyka niczym niezasłużone nieszczęście. Wyrazem zmagań z tym problemem jest wyznanie psalmisty: „Upokórz się przed Panem i Jemu zaufaj! Nie oburzaj się na tego, komu się szczęści w drodze, na człowieka, co obmyśla zasadzki. Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość; nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu. Złoczyńcy bowiem wyginą, a ufający Panu posiądą ziemię” (Ps 37, 7-9).
Niezasłużone cierpienie
Sztandarowym przykładem cierpiącego sprawiedliwego jest Hiob. Urodzony w 1935 r. amerykański rabin Harold S. Kushner jest autorem przejmującej książki, zatytułowanej Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom (Poznań 1998). Książka powstała po śmierci jego jedenastoletniego syna, którego nie udało się wyleczyć, i jest owocem refleksji o ludzkim cierpieniu, zwłaszcza tym niezasłużonym, a także roli, którą w takich sytuacjach odgrywa Bóg. We wstępie autor napisał: „Jestem głęboko wierzącym człowiekiem, którego zraniło życie i chciałem napisać tę książkę – żeby ją można było oddać innemu zranionemu przez życie. Poprzez śmierć kogoś bliskiego, przez wypadek, chorobę, odepchnięcie czy rozczarowanie. Który w głębi serca wie, że jeśli istnieje sprawiedliwość na świecie, to zasłużył na coś lepszego niż los, który go spotkał. Co Bóg może dać takiemu człowiekowi?”.
Szukając odpowiedzi na pytanie o cierpienie niewinnych, Kushner jako Żyd musi zatrzymać się na Biblii hebrajskiej. W naturalny więc sposób sięga wprost po Księgę Hioba i zadaje pytanie: Dlaczego cierpiał Hiob, który przecież nie zgrzeszył?
Niemal każdy z czytelników Księgi Hioba przyjmuje trzy założenia: 1) Bóg jest wszechmocny i nic na świecie nie dzieje się bez Jego zgody; 2) Bóg jest sprawiedliwy i udziela ludziom sprawiedliwym jedynie dobra, natomiast grzesznicy ściągają na siebie zło jako konsekwencje swoich czynów; 3) Hiob jest człowiekiem sprawiedliwym.
Dopóki Hiobowi powodzi się dobrze i jest zdrowy, możemy utrzymać wszystkie trzy założenia. Kiedy jednak w jego życiu pojawia się cierpienie, wydaje się, że któreś z powyższych założeń nie może być prawdziwe: 1) jeśli Bóg jest sprawiedliwy i wszechmocny, to Hiob nie może być dobrym człowiekiem; 2) jeśli Bóg jest wszechmocny i Hiob jest sprawiedliwy, to Bóg musi być niesprawiedliwy; 3) jeśli Bóg jest sprawiedliwy i Hiob jest człowiekiem dobrym, to Bóg nie może być wszechmocny. Jak wybrnąć z tego labiryntu?
Dostęp do zła
Jedna z wielu możliwych interpretacji tej księgi przedstawia następujący sposób rozumowania. Grzech jest świadomym przekroczeniem prawa Bożego. Bywają jednak sytuacje, w których człowiek przekracza jakąś normę moralną zupełnie nieświadomie i musi ponieść konsekwencje tego czynu. 

Niektórzy egzegeci w ten właśnie sposób skłonni są patrzeć na postać bohatera księgi: Hiob dał złu dostęp do swego życia zupełnie nieświadomie (dlatego właśnie nie zgrzeszył). Uczynić to miał przez jedno zdanie, które wypowiedziane świadomie byłoby niczym bluźnierstwo: „Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” (Hi 2, 10). Hiob zło przypisał Bogu, a konsekwencją tego było pozostawanie w chorobie. Sprawdziła się w tym wypadku wyrocznia Ozeasza, który mówił w imieniu Boga: „Naród mój ginie z powodu braku nauki” (Oz 4, 6). Hiob nie wiedział jeszcze wtedy, że zło nie pochodzi od Boga; przypisawszy Mu zło, nie popełnił winy moralnej, ściągnął jednak na siebie konsekwencję swej postawy. Idąc nieco głębiej: uważny czytelnik księgi natychmiast postawi obiekcje natury chronologicznej. Przecież najpierw spadły na Hioba nieszczęścia, a później bohater utworu przypisał Bogu zło. Nie można więc widzieć w wypowiedzi Hioba przyczyny cierpienia. To prawda, jednak sama wypowiedź jest odzwierciedleniem postawy Hioba, która zaistniała jeszcze przed gradem nieszczęść – postawy nieufności. Bohater zdradza ją w słowach: „spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło” (Hi 3, 25). Brak ufności wobec Boga, wyrażony w lęku przed tym, że Bóg nie będzie wierny i ześle cierpienie pomimo prawości Hioba, istniał od dawna w jego sercu.
Powrót na drogę życia
Jak długo Hiob trwa w stanie nieszczęścia, cierpienia, choroby? Aż do momentu, kiedy uświadamia sobie swój błąd. Zdrowie, majątek i szczęście zostają mu przywrócone, kiedy odwołuje zdanie przypisujące Bogu zło: „odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele” (Hi 42, 6). Hiob jest przykładem nieświadomego przekroczenia „prawa dwóch dróg”. Z „drogi życia” zszedł na „drogę śmierci”. Stąd niebezpodstawne jest pytanie Boga: „Naprawdę chcesz złamać me prawo? Zło mi wykażesz […]?” (Hi 40, 8). Bóg ma wobec ludzi zamiary pełne pokoju: „Ja bowiem znam zamiary, jakie mam wobec was – wyrocznia Pana – zamiary pełne pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie” (Jr 29, 11). Hiob natomiast próbował przysłonić ten zamiar, co wytknął mu sam Bóg: „Któż tu plan chce zaciemnić słowami nierozumnymi?” (Hi 38, 2). Podobnym echem brzmią słowa Hioba skierowane do Boga: „Wiem, że Ty wszystko możesz, co zamyślasz, potrafisz uczynić. Kto przysłoni plan nierozumnie? O rzeczach wzniosłych mówiłem” (Hi 42, 2-3). Choć czynił to zupełnie nieświadomie, to jednak ściągnął na siebie konsekwencje tego czynu.
Jak sytuacja Hioba ma się do sakramentu pojednania? Okazuje się, że można przekroczyć Boże przykazanie nieświadomie. Nie zaciąga się wówczas winy moralnej, ale konsekwencje tego czynu i tak mogą dotknąć osoby, która go popełniła. I choć osoba taka nie popełniła grzechu z powodu swej nieświadomości, to jej grzechem jest zaniedbanie, w myśl cytowanych słów Boga zapisanych przez Ozeasza: „Naród mój ginie z powodu braku nauki” (Oz 4, 6).