Ukazują chwałę Boga

O pięknie duchowej
wędrówki, górskich
krajobrazach i Słowie,
które towarzyszy na
szlaku,
z bp. Maciejem Małygą
rozmawia

WOJCIECH IWANOWSKI

„Nowe Życie”

DEPOSITPHOTOS

Wojciech Iwanowski: Czy góry zajmują szczególne miejsce w życiu duchowym Księdza Biskupa?
Biskup Maciej Małyga: Tak. Lubię góry, chodzenie i bycie pośród nich. Dla życia duchowego lub – mówiąc prościej i konkretniej – dla mej wiary i modlitwy ma to duże znaczenie. Nieraz jest jak wejście do świątyni Stwórcy. Kieruje myśli i pragnienia ku Bogu. Pasują tu słowa św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która tak opisała swe doświadczenie modlitwy: „Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu”.
Dlaczego góry tak często stają się miejscem spotkania człowieka z Bogiem?
Góry to miejsce czystego stworzenia, niezmienione przez człowieka. Podobnie jak morze i niebo. Mają taki kształt, jakby dopiero wyszły spod ręki Boga. Jasne, od momentu stworzenia dzieli je długi czas, ale zawierają w sobie ten ukryty początek, gdy Bóg mówił: „Niech się stanie”. Człowiek nie wprowadził swych zmian do świata gór. W tym sensie góry to prima natura, pierwsza natura. Jako ludzie zwykle poruszamy się pośród dzieł swoich rąk, od wyjścia z domu, przez windę, tramwaj, aż po biuro czy zakład pracy. Ta secunda natura, druga natura, nie odsyła naszych myśli do Stwórcy, lecz do nas samych. Zamyka nasze myśli w świecie człowieka.
Góry to majestat, potęga. Mają w sobie coś z wielkiej, nadludzkiej siły. Ukazują chwałę Boga. Patrząc na mocno osadzone w ziemi skaliste góry, myślimy o tym „ciężarze”, który ma w sobie Bóg. O czymś, co Stary Testament określił jako kabod, czyli „waga”, „ciężar”, a w końcu „chwała” Boga. Bóg jest nieskończenie bardziej potężny niż te góry. Do tego dochodzi jeszcze górska cisza, tak wciągająca, i poczucie nieskończoności, bezgranicznej rozległości. Jak w wierszu Jana Kasprowicza Witajcie, kochane góry z Księgi ubogich: „Oddalne to są przestrzenie”. W górach w spotkaniu z Bogiem pomagają i samotność wędrowca, i wspólnota towarzyszy drogi. Z jednej strony, kiedy idziesz sam, zaczynasz wchodzić w swój duchowy świat myśli, pragnień, a także modlitwy, rozmowy z Bogiem. Z drugiej strony, górskie wędrówki tworzą szczególną więź między ludźmi, która także sprzyja modlitwie.
Czy można mówić o „mistyce gór” jako drodze do kontemplacji i modlitwy?
Nauczył nas tego ks. prof. Roman Rogowski, wrocławski teolog i miłośnik gór. W seminarium zaczytywaliśmy się w jego książkach Mistyka Tatr i Mistyka gór. W ścisłym znaczeniu tego słowa mistyka dokonuje się w odcięciu od świata zewnętrznego i jest osobistym zjednoczeniem ludzkiej duszy z Bogiem. W przypadku mistyki gór ten świat zewnętrzny ma znaczenie, choć nie ostateczne. Jest ważną pomocą, punktem wyjścia, znakiem, symbolem, w tym sensie jest drogą, która może doprowadzić do modlitwy.

Czy modlitwa w górach różni się od modlitwy w kościele lub domu? Jeśli tak, to czym?
Zacznijmy od fundamentalnej różnicy: stworzenie świata nie jest objawieniem się Boga, a świat stworzony nie jest sakramentem. Objawienie Boga to Jego samodarowanie się człowiekowi w historii zbawienia. Owszem, nieraz określa się dzieło stworzenia świata jako pierwsze objawienie, ale to powoduje niepotrzebne zamieszanie i odbiera objawieniu jego ostrość, wyjątkowość. Objawienie to działanie Boga w dziejach człowieka, z punktem najważniejszym w Osobie Pana Jezusa, który jest „Prasakramentem”, bo przez wcielenie to Jego człowieczeństwo jest znakiem, wyrazem, „miejscem realizacji” Jego boskości. Dlatego sakramenty Kościoła, zrodzone z tajemnicy wcielenia, nie dadzą się porównać z żadną inną modlitwą. Obiektywnie patrząc, nawet najbardziej uduchowiona kontemplacja w górach nie będzie miała tego wymiaru bliskości Boga, co udział w Eucharystii. Subiektywnie, na poziomie naszych przeżyć, nieraz dzieje się inaczej, z różnych powodów. Obie te drogi modlitwy na pewno się nie zastępują i nie wykluczają.
Jak góry mogą pomóc osobie zagubionej, poszukującej sensu, wiary?
Mogą pomóc, ponieważ są dostępnym dla każdego człowieka znakiem. Aby pójść w góry, nie trzeba spełnić żadnych duchowych warunków. Do tego góry pociągają, wołają i zapraszają. Są znakiem Boga, jak mówiliśmy na początku. Odpowiedzią na pewne pytania, o których w swoim kazaniu mówił św. Augustyn: „Zapytaj piękno ziemi, zapytaj piękno morza, zapytaj piękno powietrza, rozciągającego się i rozprzestrzeniającego, zapytaj piękno nieba, […] zapytaj je wszystkie. Wszystkie odpowiedzą ci: patrz, jesteśmy piękne. Ich piękno jest wyznaniem. Te piękności, które się zmieniają, kto je uczynił, jeśli nie Piękny, który się nie zmienia?”.
Jakie fragmenty Biblii najlepiej oddają mistykę gór? Czy któreś szczególnie Księdza Biskupa inspirują?
Bardzo lubię Psalm 8. Najpierw podkreśla on majestat Boga, tak widoczny w górach: „O Panie, nasz Boże, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi! Tyś swój majestat wyniósł nad niebiosa”. Ale potem podkreśla miłość Boga do człowieka i przez to jego godność: „czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś”. W górach po raz pierwszy modliłem się tym psalmem z grupą przyjaciół, gdy wybiła godzina dwunasta. Zatrzymaliśmy się na jednym z tatrzańskich grzbietów i czytaliśmy ten psalm, podziwiając dzieło stworzenia i szykując się do rozważania w modlitwie Anioł Pański dzieła wcielenia: że Stwórca tej górskiej potęgi chciał stać się Człowiekiem. 

DEPOSITPHOTOS

Ten związek stworzenia i wcielenia ciągle powtarza się w naszej rozmowie.
Oprócz Psalmu 8 mamy w Biblii wiele innych psalmów, które opiewają chwałę Boga. Wymienię dwa, ale jest ich oczywiście o wiele więcej. Psalm 65: „Boże, nasz Zbawco, nadziejo wszystkich krańców ziemi i mórz dalekich, który swą mocą utwierdzasz góry, jesteś opasany potęgą”. Psalm 148 chwali Boga, wymieniając cały wachlarz Jego wielkich dzieł: gwiazdy, góry, ludzie, zwierzęta. Podobna w swej treści, jeszcze bogatsza, jest Pieśń trzech młodzieńców z Księgi Daniela.
Oprócz psalmów i pieśni ducha górskiej modlitwy oddają te fragmenty z Ewangelii, które mówią o osobistej, nocnej modlitwie Pana Jezusa. To była reguła Jego życia, zarówno w Galilei, na wzgórzach nad Jeziorem Galilejskim, jak i w Judei, w górach otaczających Jerozolimę. To bardzo wymowne świadectwo dla nas i naszej modlitwy. Ewangelie pokazują także Górę Przemienienia i wzgórze Kalwarii.
I mamy oczywiście cały szereg wydarzeń ze Starego Testamentu, które dokonywały się w górach. Pierwszą z opisanych tam gór jest Synaj. U jej stóp Bóg objawił Mojżeszowi swe imię „Jestem, który jestem”. Potem na jej szczycie Mojżesz rozmawiał z Bogiem i otrzymał przykazania. Na tej samej górze modlił się prorok Eliasz, doświadczając działania Boga już nie przez potężne zjawiska przyrody, lecz poprzez łagodny powiew wiatru. Istotne jest też wzgórze Moria, na którym Abraham był gotów złożyć Bogu ofiarę ze swego syna, Izaaka, ponieważ wierzył, że Bóg mu go odda. We wzgórzu Moria Biblia widzi tę samą górę, na której później stanęła Świątynia Jerozolimska, Syjon.
Co powiedziałby Ksiądz Biskup osobie, która wybiera się w góry i chce, by ten czas stał się duchowym doświadczeniem?
Odpowiem wierszem Zbigniewa Herberta pt. Podróż: „Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa / wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku / żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi / i abyś całą skórą zmierzył się ze światem”. Zatem niech to będzie długa wyprawa, aby ją poczuć, by opadło z nas rozproszenie właściwe naszej codzienności, i pozornie bez celu, nie, aby zaliczać, zdobywać, lecz zachować wolność.
Czy ma Ksiądz Biskup jakieś słowa, cytaty, modlitwy, które warto zabrać ze sobą na górską wędrówkę?
O Kasprowiczu już mówiliśmy na początku. Bardzo górskim tekstem jest Tryptyk rzymski Jana Pawła II, miłośnika Tatr i w ogóle gór. W pierwszej części tryptyku, Zdumienie, papież napisał: „Zatoka lasu zstępuje / w rytmie górskich potoków / ten rytm objawia mi Ciebie, / Przedwieczne Słowo”. Znowu widzimy, jak Stworzenie ukazuje Stwórcę i jak kieruje nasze myśli ku wcieleniu. W dalszej części poematu papież pisze zresztą o „Prasakramencie”, którym jest Osoba Pana Jezusa. Druga część poematu, Źródło, zawiera słowa pokrzepienia dla każdego wędrowca: „Zatoka lasu zstępuje w rytmie górskich potoków… / Jeśli chcesz znaleźć źródło, / musisz iść do góry, pod prąd. / Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj, / wiesz, że ono musi tu gdzieś być”. Podczas górskiej wędrówki, szczególnie w Tatrach, często przychodzi mi na myśl jeden z hymnów liturgii godzin. Pierwszy raz odmawiałem go właśnie w Tatrach, w upalny dzień, po męczącej drodze, w samo południe. Dlatego do dziś nazywam go sobie „hymnem tatrzańskim”: „Jezu, zmęczony wędrówką wśród upalnego południa, siadłeś przy studni Jakuba, by nas orzeźwić swym słowem. Tam obiecałeś nam wodę krzepiącą w drodze ku Bogu, która swe źródło ma w Tobie i moc przywraca znużonym”.

Jan Paweł II

Tryptyk rzymski

I
STRUMIEŃ
Ruah
Duch Boży unosił się nad wodami…

1. Zdumienie
Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków
ten rytm objawia mi Ciebie,
Przedwieczne Słowo.
Jakże przedziwne jest Twoje milczenie
we wszystkim, czym zewsząd przemawia
stworzony świat…
co razem z zatoką lasu
zstępuje w dół każdym zboczem…
to wszystko, co z sobą unosi
srebrzysta kaskada potoku,
który spada z góry rytmicznie
niesiony swym własnym prądem…
– niesiony dokąd?

Co mi mówisz górski strumieniu?
w którym miejscu ze mną się spotykasz?
ze mną, który także przemijam –
podobnie jak ty…
Czy podobnie jak ty?
(Pozwól mi się tutaj zatrzymać –
pozwól mi się zatrzymać na progu,
oto jedno z tych najprostszych zdumień.)
Potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół
i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku
– lecz zdumiewa się człowiek!
Próg, który świat w nim przekracza,
jest progiem zdumienia.
(Kiedyś temu właśnie zdumieniu nadano imię „Adam”.)

Był samotny z tym swoim zdumieniem
pośród istot, które się nie zdumiewały
– wystarczyło im istnieć i przemijać.
Człowiek przemijał wraz z nimi
na fali zdumień.
Zdumiewając się, wciąż się wyłaniał
z tej fali, która go unosiła,
jakby mówiąc wszystkiemu wokoło:
„zatrzymaj się! – masz we mnie przystań”
„we mnie jest miejsce spotkania
z Przedwiecznym Słowem” –
„zatrzymaj się, to przemijanie ma sens”
„ma sens… ma sens… ma sens!”

2. Źródło
Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
Jeśli chcesz znaleźć źródło,
musisz iść do góry, pod prąd.
Przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj,
wiesz, że ono musi tu gdzieś być –
Gdzie jesteś, źródło?… Gdzie jesteś, źródło?!
Cisza…
Strumieniu, leśny strumieniu,
odsłoń mi tajemnicę
swego początku!

(Cisza – dlaczego milczysz?
Jakże starannie ukryłeś tajemnicę twego początku.)

Pozwól mi wargi umoczyć
w źródlanej wodzie
odczuć świeżość,
ożywczą świeżość.