Z pamiętnika Pluszowego Mnicha
Gienek, Fryderyk i konklawe
ILUSTRACJA MWM
Gienek był smutny. Kilka dni temu oglądali z księdzem Piotrem i Fryderykiem pogrzeb papieża. Było to wielkie przeżycie, ponieważ papież Franciszek był dla nich bardzo ważny. Modlili się razem o zdrowie Ojca Świętego, gdy przebywał on w szpitalu. Cieszyli się, że wrócił do Watykanu, machali do telewizora, kiedy pozdrawiał z balkonu w poranek wielkanocny, a już następnego dnia ze smutkiem bili w dzwon kościelny na znak żałoby.
– No i co teraz będzie? – martwił się mnich. – Papież umarł, więc Kościół jest jak statek bez kapitana!
– Nie przesadzaj – uspokajał go Fryderyk. – Na statku, gdy załoga jest dobrze przygotowana, nie ma problemu z kontynuowaniem podróży. A poza tym to Pan Jezus jest kapitanem Kościoła i czuwa nad wszystkim. Mówisz tak, jakby Pan Jezus nie wiedział, co się dzieje na ziemi. A przecież wie!
– Fryderyk ma rację – wtrącił się ksiądz Piotr. – Oczywiście, że jest nam smutno, ponieważ umarł papież, którego bardzo lubiliśmy. Ale po pierwsze, to nam pomaga pamiętać, że jest życie wieczne i nasz pobyt na tej ziemi to tylko czasowa pielgrzymka. A po drugie, już niedługo będzie konklawe i kardynałowie wybiorą nowego papieża. Dla mnie to będzie szósty papież po Pawle VI, Janie Pawle I, Janie Pawle II, Benedykcie XVI i Franciszku.
– Że kto wybiera papieża? Końkardy, gokardynały, kardydy, kadry na łowach? – nie mógł sobie poradzić z wymową Freddy.
– Nie! – zaśmiał się Gienek. – Kar-dy-na-ło-wie, którzy zbierają się na kon-kla-we.
– To prawie tak jak mówiłem… – mruknął speszony szop.
– Kardynałowie to zwykle biskupi mianowani przez papieża jako jego bliscy współpracownicy. Ich głównym, choć nie jedynym zadaniem jest wybór nowego papieża na tak zwanym konklawe. Nazwa tego zgromadzenia pochodzi od łacińskiego sformułowania, które tłumaczy się jako „pod kluczem”, czyli inaczej „w zamknięciu” – wyjaśniał ksiądz. – Kardynałowie obradują razem, modlą się i głosują. To może trwać nawet kilka, kilkanaście dni, bo żeby wybrać papieża, to potrzeba dwóch trzecich głosów. My też będziemy się w tym czasie modlić, żeby kardynałowie byli otwarci na działanie Ducha Świętego i pełnili wolę Boga.
– To w takim razie bardzo się cieszę, bo to zawsze jest najfajniejsze: modlić się i szukać woli Pana Boga – rozpromienił się Gienek.
*
– Biały dym, biały dym! – krzyknął Gienek. Zerwał się z fotela, z którego śledził wiadomości w telewizji, i popędził do ogrodu, gdzie ksiądz z Fryderykiem naprawiali płot, który przewrócił się podczas ostatniej burzy.
– Pali się?! – przestraszył się szop pracz.
– Nie! – zawołał rozradowany mnich. – Biały dym w Watykanie oznacza, że kardynałowie na konklawe wybrali papieża!
Cała trójka pobiegła więc przed telewizor. Na ekranie widać było udekorowany na czerwono balkon papieski. Musieli jeszcze trochę poczekać, zanim zakończyły się wszystkie przygotowania. Wreszcie otworzyły się drzwi i na balkonie stanął kardynał, który ogłosił uroczyście po łacinie: „Habemus papam”, co znaczy: „Mamy papieża”. I wszyscy zaczęli bić brawo.
KS. PIOTR NARKIEWICZ

