MAŁŻEŃSTWO (NIE)DOSKONAŁE

O posiadaniu siebie i sztucznej inteligencji

Tylko osoba wolna może stać się bezinteresownym darem dla drugiego.
To kluczowe w perspektywie małżeństwa.

ANNA I OLGIERD UNOLDOWIE

Wrocław

DEPOSITPHOTOS

Od roku 2022, czyli od pojawienia się na rynku ChataGPT, któremu można zadać pytanie na dowolny temat, wszyscy, dosłownie wszyscy, mówią o sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence, AI). Jeżeli wcześniej temat AI był znany i poruszany w stosunkowo wąskich gremiach naukowców czy biznesmenów, tak teraz nie ma dnia, by media nie donosiły o jej nowych możliwościach, o perspektywach rozwoju i możliwym już niedługo zastąpieniu człowieka w większości zadań. Również tych wymagających nie sztucznej, lecz rzeczywistej inteligencji, mających wpływ na nasze codzienne życie. Z jednej strony mamy wreszcie szanse na szybkie pojawienie się leków na nieuleczalne dotychczas choroby, inteligentne odkurzacze same wysprzątają nam mieszkanie, a tzw. społeczne roboty zapewnią towarzystwo samotnym i schorowanym pacjentom. Z drugiej strony nauczyciele języka polskiego alarmują, że już nie są w stanie odróżnić wypracowania napisanego przez maszynę od własnej pracy ucznia. AI rozwiązuje z powodzeniem większość zadań z matematyki i to nie tylko na poziomie szkoły podstawowej, szerzy się dezinformacja tworzona przez sztuczną inteligencję. Do tego dodajmy jeszcze wyniki najnowszych badań (z marca tego roku) przeprowadzonych przez wiodący amerykański uniwersytet we współpracy z firmą, która stworzyła właśnie ChataGPT, z których niezbicie wynika, że im częściej rozmawiamy z maszyną, tym rzadziej chcemy mówić do ludzi! Inne z kolei badania wskazują, że regularne korzystanie z tego typu narzędzi powoduje trudności w nawiązywaniu głębokich relacji międzyludzkich, osłabia umiejętności rozumienia emocji innych oraz zdolności do aktywnego słuchania. Stąd prosta droga do dalszej erozji i tak nadwątlonych już przez źle używaną technologię relacji międzyludzkich (a średnio spędzamy ze smartfonem już 3 godziny dziennie).

Czy zatem jesteśmy skazani na świat zdominowany nie przez relacje międzyludzkie, a przez relacje między człowiekiem a maszyną, które noszą cechy uzależnienia i odhumanizowania? Nie, jeżeli będziemy umieli wychować następne pokolenie do starożytnej cnoty wstrzemięźliwości – cnoty dzisiaj nie tylko zapomnianej, ale wręcz deprecjonowanej. Nauczenie młodego pokolenia używania rozumu w dokonywanych wyborach, rozumieniu oraz panowaniu nad swoimi emocjami i popędami zdaje się być dzisiaj kluczowe. O cnocie wstrzemięźliwości pięknie mówił Jan Paweł II w swoich środowych katechezach, łącząc ją z wolnością i „samoposiadaniem”. Tylko osoba wolna może stać się darem, bezinteresownym darem, dla drugiego. Jeżeli stajemy się bezwolni, jeżeli zaczynamy być niewolnikami własnych nieprzepracowanych emocji i popędów, niezdrowych relacji, uzależnień – również tych technologicznych – to przestajemy „posiadać siebie samych” i tym bardziej nie możemy być dla innych.
Wstrzemięźliwość, która prowadzi do wewnętrznej wolności, jest nieodzowna w tak głębokiej i zażyłej więzi, jaką tworzą małżonkowie. Małżonkowie bowiem – i tylko oni – są wezwani do budowania wyjątkowej jedności – tak wyjątkowej, że aż stanowiącej obraz, przypowieść i symbol miłości pomiędzy Chrystusem a Kościołem (Ef 5, 21-32). Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że zasadniczym celem sakramentalnego małżeństwa jest opowiadanie innym o tej Miłości, a dopiero później dobro współmałżonków, ich jedność i otwartość na życie. A u podstaw tej niezwykłej relacji jest zdolność samoposiadania, życie w wolności, którą małżonkowie świadomie i dobrowolnie się dzielą.