MAŁŻEŃSTWO (NIE)DOSKONAŁE

Miłość potężna jak śmierć

Nieodłączną częścią związku są konflikty i trudności.
Łaska udzielana w sakramencie małżeństwa pomaga w ich pokonywaniu.

ANNA I OLGIERD UNOLDOWIE

Wrocław

Tobiasz i Sara z archaniołem Rafałem, Jan Steen, około 1658–1660,
olej na płótnie, Muzeum Bredius w Hadze

WIKIMEDIA COMMONS

Liczby nie kłamią. Obecnie co czwarte małżeństwo cywilne kończy się rozwodem, zaś w dużych miastach ten odsetek zbliża się nawet do 50 proc. W ciągu ostatnich 20 lat o ponad połowę spadła liczba zawieranych małżeństw sakramentalnych. Coraz więcej par decyduje się na życie w związkach nieuregulowanych, rośnie wiek, w którym pary decydują się na ślub, i już niedługo większość nowożeńców będzie miała ponad 30 lat. Niewątpliwie nastąpiła erozja instytucji małżeństwa, młodzi ludzie przestają wierzyć, że może im się udać. Bywa, że trwalszym spoiwem relacji jest wspólnie zaciągnięty kredyt niż wzajemne powiedzenie sobie „tak” w obecności świadków. Słyszy się też, że przed ostateczną decyzją trzeba się „wypróbować”.
Gdyby to rzeczywiście działało… Niestety, doświadczenie bardzo wielu par zaczynających w ten sposób wspólne życie jest zgoła inne. Żyją tu i teraz, bez zobowiązań, do pierwszego konfliktu, który jest wpisany w relację. Opierają swoje „razem” na czymś tak nietrwałym i ulotnym jak uczucie. Zapewne piękne, wzniosłe i zapierające dech w piersi, ale jednocześnie z natury swojej zmienne. Leopold Staff
pisał: „Budowałem na piasku | I zwaliło się. | Budowałem na skale |I zwaliło się. |Teraz budując zacznę |Od dymu z komina”. Niestety, nie da się zbudować trwałej relacji „od dymu z komina”. Można i trzeba zadawać sobie pytanie, co można zrobić, by przekonać młodych, aby nie szukali prawdziwego źródła miłości w sobie samych.
Są od lat naszymi przyjaciółmi. Swego czasu bardzo zaangażowani w życie wspólnoty służącej innym małżeństwom i narzeczonym przygotowującym się do zawarcia sakramentu małżeństwa. Zawsze radośni i pełni energii. I nagle, jak grom z jasnego nieba, wszystko przerywa zdrada i wyprowadzka z domu.

Ona zaczyna walczyć o niego, przez ponad 2 lata wspólnota modli się i pości w ich intencji. I staje się cud. On wraca, a ona przebacza. I zaczynają wszystko od nowa. I nagle, jak kolejny grom, pojawia się choroba, która po kolei zaczyna mu odbierać samodzielność. A ona wiernie przy nim trwa. I w tym cierpieniu promieniują obydwoje niezwykłym blaskiem.
Miłość bowiem może być potężna, potężna jak śmierć! Więcej, może być znakiem widzialnym rzeczywistości niewidzialnej, jeżeli tylko szuka swego źródła w Miłości odwiecznej. Jan Paweł II w jednej ze swoich katechez środowych mówił, że właśnie w tym sakramencie, sakramencie małżeństwa „Bóg udziela się człowiekowi w swej transcendentnej Prawdzie i Miłości”, inaczej mówiąc, przychodzi z łaską. Małżonkowie mogą przejść każdą próbę, również próbę życia i śmierci, podobnie jak to uczynili Tobiasz i Sara, podobnie jak nasi przyjaciele.
Łaska ta przychodzi w sposób delikatny i czasami ledwie zauważalny. Jest ona jednak bardzo konkretna. To niespodziewana zdolność do zamknięcia ust i wysłuchania małżonka do końca, bez przerywania, dopowiadania i szukania kontrargumentów. To gotowość do przebaczania, która rośnie wraz ze stażem małżeńskim i zdecydowanie przekracza nasze umiejętności. To coraz większa radość z dawania niż brania, to poczucie bycia niezwykle obdarowanym.
Łaska związana z sakramentem małżeństwa dawana jest za darmo, ale – jak każda łaska – wymaga z naszej strony otwarcia i współdziałania. Sara i Tobiasz „bez wahania idą na spotkanie próby życia i śmierci” (Jan Paweł II), podejmując wcześniej wspólną modlitwę, która ma charakter nie prośby, ale uwielbienia i dziękczynienia. To może być prosta wskazówka, aby małżonkowie modlili się wspólnie, dzięki czemu będą się uzdalniać dzień po dniu do czerpania z łaski sakramentu.