Miłosierdzie i sprawiedliwość Boga: tajemnica odkupienia
Bóg jest absolutnie miłosierny i absolutnie sprawiedliwy, a kara za grzechy została poniesiona przez Jezusa Chrystusa,
co otworzyło drogę do zbawienia dla każdego, kto w Niego uwierzy.
KS. MARIUSZ ROSIK
Wrocław
Przy zmartwychwstaniu Jezus wyciąga Adama i Ewę z grobów,
fresk w kościele prawosławnym w Wiedniu
DEPOSITPHOTOS
Dwa spośród przymiotów Bożych niekiedy wprawiają teologów w zakłopotanie: Bóg jest miłosierny i sprawiedliwy. Czasem wydaje się, że sprawiedliwość wyklucza miłosierdzie, a miłosierdzie oznacza rezygnację ze sprawiedliwości. Tak bywa w relacjach między ludźmi. Zdarza się na przykład, że za zbyt długie przesiadywanie nad grami komputerowymi ojciec zakazuje synowi spotkań z kolegami przez cały tydzień. Po dwóch dniach jednak jego serce mięknie i kara zostaje złagodzona. Miłosierdzie bierze górę nad sprawiedliwością. Inaczej jest w szaleńczych planach miłości Boga. Bóg jest absolutnie miłosierny i absolutnie sprawiedliwy.
Pierwszy występek
Jak już wiemy, kara wyznaczona za złamanie Boskiego zakazu spożywania z drzewa poznania dobra i zła była jasno określona: „gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2, 17b). Biblijny mit o rajskim ogrodzie równie jasno ukazuje, iż pierwsze nieposłuszeństwo wobec Stwórcy było absolutnie najgorszą decyzją, którą kiedykolwiek podjął człowiek. To ona sprowadziła na świat trzy konsekwencje: śmierć (przynajmniej tę duchową, rozumianą jako zerwanie więzi z Bogiem), cierpienia i kolejne grzechy. Bóg jest absolutnie miłosierny, ponieważ już w Edenie obiecuje wybawienie (Rdz 3, 15). I jest absolutnie sprawiedliwy, gdyż kara musi zostać poniesiona. Co więcej, nie może być złagodzona. Przez proroka Izajasza Bóg oznajmia, że za nasze grzechy karę poniesie Jego tajemniczy Sługa: „On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas” (Iz 53, 5). Z perspektywy Nowego Testamentu wiemy, że owym Sługą jest sam Syn Boży, Jezus Chrystus.
Wybór drogi
Przed wejściem do Ziemi Obiecanej wędrujący przez pustynię Izraelici otrzymali od Boga za pośrednictwem Mojżesza prostą zasadę postępowania, którą niektórzy egzegeci nazwali „prawem dwóch dróg”. Została ona zapisana w tradycji deuteronomistycznej w następujących słowach: „Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, zachowywać Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon cudzym bogom, służąc im – oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu” (Pwt 30, 15-18).
Przesłanie tego Bożego oświadczenia w pierwotnych formach religijności Izraela było niezwykle proste: kto zachowa Boże przykazania, ten osiągnie szczęście, którego wyrazem będzie Boże błogosławieństwo; kto zaś przekroczy Boże przepisy, ten naraża się na cierpienie i śmierć. Szybko stało się jasne dla samych Izraelitów, że wszyscy znaleźli się na drodze przekleństwa. „Nie ma sprawiedliwego, nawet ani jednego” (Rz 3, 10), „wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3, 23). Co w takim wypadku czyni Bóg w osobie swego Syna? Sam schodzi na drogę przekleństwa, by ponieść karę zamiast ludzi.
Kenoza rozumiana jako uniżenie Syna Bożego, który istniał w preegzystencji na równi z Bogiem, stała się kluczem Pawłowego opisu dzieła odkupienia, skierowanego do mieszkańców Filippi. Apostoł stwierdza, że Chrystus istniał w postaci Bożej, ale „nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem”, lecz stał się człowiekiem (Flp 2, 6-7). Własną decyzją z drogi błogosławieństwa przeszedł na drogę przekleństwa, na którą poprzez przekroczenia Prawa wkroczył każdy człowiek. Jezus stał się w pełni człowiekiem, doświadczając śmierci krzyżowej. Bóg jednak nie pozostawił Go w stanie śmierci, lecz wywyższył ponad wszelkie rodzaje istot duchowych, „aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych” (Flp 2, 10). W ten sposób Chrystus powrócił na drogę błogosławieństwa, a kara za ludzki grzech została odpokutowana. Bóg okazał się w pełni miłosierny, ponieważ otworzył drogę zbawienia. Okazał się absolutnie sprawiedliwy, gdyż kara za grzech została poniesiona w całej surowości.
Droga zbawienia
Przez to, że Bóg okazał się absolutnie miłosierny i w pełni sprawiedliwy, gdy Jezus Chrystus poniósł karę za nasze grzechy – otworzył drogę do zbawienia dla każdego, kto w Niego uwierzy. Dzieło odkupienia dokonane przez Jezusa ma charakter obiektywny: dokonało się i jest faktem. Jednak przyjęcie tego domaga się osobistej decyzji wiary w Chrystusa; tylko dla tego jest ono skuteczne, kto z wiarą otworzy się na nie i przyjmie jego skutki. Dlatego Paweł Apostoł kilkukrotnie w swych listach ukazuje związek, który istnieje pomiędzy obiektywnie dokonanym dziełem Jezusa a tymi, którzy w Niego uwierzyli. Kreśląc przed oczyma mieszkańców Efezu główne rysy zbawczego planu Boga, polegającego na tym, że Jego Syn staje się człowiekiem, przyjmuje na siebie ludzkie grzechy, umiera, zmartwychwstaje i zasiada po prawicy Boga ponad wszelkimi istotami duchowymi i pozostałym stworzeniem (Ef 1, 18-23), Paweł wpisuje w to dzieło tych, którzy w Chrystusa uwierzyli. „A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – łaską bowiem jesteście zbawieni – razem też wskrzesił i razem posadził na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie” (Ef 2, 4-6).
Daje się tu zauważyć klarowna paralela pomiędzy tym, czego dokonał Jezus, który „był przebity za nasze grzechy”, a tym, co dzieje się z osobą przyjmującą z wiarą dzieło odkupienia. Chrystus stał się człowiekiem, jak każdy z nas. Chrystus umarł fizycznie z powodu ludzkich grzechów – ludzie stali się martwi duchowo z powodu swych grzechów. Przez śmierć duchową należy tu rozumieć oddzielenie od Boga w stanie grzechu pierworodnego, a więc przed przyjęciem sakramentu chrztu albo po tzw. grzechu śmiertelnym, który powoduje utratę łaski uświęcającej. Chrystus zmartwychwstał fizycznie trzeciego dnia, powstając z grobu – każdy, kto wierzy w Chrystusa, może zmartwychwstać duchowo, gdyż jego grzechy mogą być przebaczone, i w ten sposób powraca do życia rozumianego jako duchowa więź z Bogiem.

