
ANETA CIESIELSKA
Wrocław
Dobro i życzliwość
Nadeszła upragniona wiosna, a wraz z nią uśmiech i wdzięczność. Kiedy od rana wita nas słoneczna pogoda, od razu czujemy się weselsi i łatwiej nam dostrzec, że ten dzień jest kolejnym darem od Boga dla nas. Pięknym prezentem, który przynosi radość. Mnie po ciężkim i trudnym początku roku przepełnia wdzięczność za to, że to wszystko za mną, że przetrwałam, że wyszłam z tego silniejsza i umocniona.
Niełatwo w dzisiejszych czasach o wdzięczność. Raczej spotykam się z postawą roszczeniową: „Przecież mi się należy”. Smutne. Wolę postawę św. Ignacego Loyoli: „Tak Bogu ufaj, jakby całe powodzenie spraw zależało wyłącznie od Niego; tak jednak dokładaj wszystkich starań, jakbyś ty sam miał wszystko zdziałać, a Bóg nic zgoła”. I z własnego doświadczenia wiem, że wtedy dzieją się cuda.
Dlatego dziś przepełnia mnie wdzięczność. Za moje życie, choć nie jest łatwe, i za cuda w nim. Za każdy dzień, za to, że Pan Jezus niesie mnie na ramionach, gdy już sama nie mam sił i nie daję rady. Jestem wdzięczna za ludzi, którzy stają na mojej drodze życia. Za tych, którzy mnie lubią i kochają – towarzyszą mi i wciąż przypominają, że jestem wartościowa.
Ale jestem wdzięczna też za tych, z którymi bywa trudno, ciężko i smutno. Ostatnio przeżyłam kolejne niełatwe doświadczenia i to niestety w miejscu, po którym nikt by się tego nie spodziewał. Dzięki takim ludziom przekonuję się każdego dnia, kim nie chcę być.
Dziękuję dobrym aniołom, których miłość i obecność czuję nieustannie. Szczególnie jestem też wdzięczna za Tatę. To niezwykłe, jak każdego dnia otula mnie z nieba swoją miłością i wsparciem.
Dziękuję za Księdza… za to, że Ksiądz jest już tyle lat. Dziękuję za to, że otacza mnie wiele dobra i życzliwości, pomimo iż tak trudno o to w dzisiejszym świecie.

