
O. OSKAR MACIACZYK OFM
Wrocław
„Zdobywanie” słowa Bożego
Może wystarczyłoby słuchać, kiedy Bóg mówi? Może wystarczyłoby czytać, kiedy mam przed sobą tekst Pisma Świętego? A jednak w odniesieniu do obcowania ze słowem Bożym w refleksji teologicznej pojawił się termin „zdobywać”. Tego sformułowania użyła w 1994 r. Kongregacja Nauki Wiary w Instrukcji o powołaniu teologa w Kościele. W dokumencie jest napisane, że szczególnym zadaniem teologa jest właśnie zdobywanie. Pojęcie to zostało zestawione ze słowami wskazującymi na coraz głębsze rozumienie słowa Bożego. Przez zdobywanie rozumie się w ogóle głębsze poznawanie samego Boga.
Czasownik „zdobywać” wyraża zaangażowanie człowieka, w które musi on wnieść ogrom pracy. Termin ten kojarzony jest również z jakimś ryzykiem, ponieważ przecież włożona praca i poświęcony czas niekoniecznie muszą być nagrodzone zdobyciem. Zdobywanie kojarzy się też z walką, w której przeciwnik może nam coś ukraść, odebrać, może nas przechytrzyć. Definicja w Słowniku języka polskiego (PWN) nie pozostawia już wątpliwości, że słowo to wyraża postawę agresywną, ponieważ „zdobywać” to „odebrać coś komuś przemocą”, „wygrać coś w drodze rywalizacji”, „zjednać sobie czyjeś względy dla zdobycia pożądanej rzeczywistości”, „poświęcić się dla tej sprawy”, a także „pokonać trudności”.
Jezus, kiedy mówił o osiągnięciu królestwa Bożego, zaznaczył, że jest ono dostępne dla gwałtowników (por. Mt 11, 12). Nie da się głębiej poznać Boga i człowieka bez głębszego życia. Zdobywanie zatem słowa Bożego nie należy do czynności łatwych. Nie idzie tu przecież o przeczytanie ulubionych komentarzy biblijnych lub powrócenie do wartościowych homilii wybranego duszpasterza. Chodzi o poważny wysiłek duchowy, intelektualny, wyrobienie w sobie ducha ascezy, pokory. To wszystko wiąże się z zadawaniem sobie gwałtu, ponieważ trzeba odrzucić wygodę, w której króluje wolność od napomnień zawartych w Piśmie Świętym. Należy zrezygnować z własnych wyobrażeń, korzystnych dla siebie interpretacji, naciągania kerygmatu do postawionej przez siebie tezy, bronienia za wszelką cenę swojego widzimisię. Mówiąc krótko – nie jest zdobywaniem słowa Bożego sytuacja, kiedy to człowiek decyduje, co chce od Boga usłyszeć. Zdobywać słowo Boże to stoczyć walkę z samym sobą, z własnymi przekonaniami, odrzucić stwierdzenia ulubionych opiniotwórców na określone tematy, by w końcu stać się dziedzicem przyjętego Słowa.
Duszpasterstwo, formacja do modlitwy, do spotkania ze słowem Bożym ma zatem wiele kamieni milowych. Jak bowiem odkrywać piękno tajemnicy owego zdobywania w czasach, gdy wszystko ma być fast, gdy na wiele problemów natychmiastowe rozwiązanie podsyła internetowa wyszukiwarka?

