
ANETA CIESIELSKA
Wrocław
Pojednanie
Patrząc na to, co dzieje się wokół, myślę o tym, jak ważne jest dziś pojednanie w świecie, naszej ojczyźnie, ale przede wszystkim w naszych rodzinach i naszych małych światach. Przy czym chodzi tutaj nie o slogan, który może wypowiadamy zbyt często, ale o prawdziwe doprowadzenie poróżnionych do zgody. Bardzo nam tego dzisiaj brakuje.
Brak pojednania widać w naszej ojczyźnie bardzo wyraźnie. Patrzę na to z ogromnym smutkiem. Przypominam sobie dni, kiedy łączyliśmy się jako naród. Kiedy nieważne było, do jakiej opcji politycznej się należy, w co się wierzy… Istotniejszą rolę odgrywały wyższe cele. Tak żywo mam w sercu i głowie obrazy po śmierci św. Jana Pawła II. Wrocław wtedy się zjednoczył. Człowiek obok był obcy, a jednocześnie tak bardzo bliski.
Patrzę na nasze rodziny… Z każdej strony słyszę o tych, którzy z jakichś powodów się poróżnili i nie chcą się pogodzić. Odcinają się, odchodzą, żyją swoim życiem, z ogromnym żalem w sercu. Jak niewiele wystarczy, by odejść, a jak dużo wysiłku wymaga od nas, by wrócić, przyznać się do winy, powiedzieć „przepraszam”. Łatwo osądzamy, a trudniej jest nam kochać tych, którym mamy do przebaczenia najwięcej. Nielekko też jest pojednać się z samym sobą, zaakceptować myśl, że daleko nam do ideału, że czasem robimy rzeczy, o których kiedyś myśleliśmy z pogardą. Ciężko sobie przebaczyć i pogodzić się z prawdą o sobie.
I w końcu jak trudno pogodzić się z Bogiem, chociaż kłótnia z Nim przychodzi tak łatwo. Gniewamy się na Niego o to, że prowadzi nas innymi drogami, niż chcemy. Szybko zaczynamy wątpić i rezygnujemy. Nie potrafimy przyjąć, że Najwyższy zna najlepszy dla nas szlak.
Pojednanie w każdym przypadku łączy się z ogromnymi zmaganiami. Jednak tylko wtedy, gdy do niego doprowadzimy, znajdziemy pokój serca.

