Kościół w społeczeństwie pluralistycznym
Polska to kraj, o którym można jeszcze powiedzieć, że jest katolicki.
Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja ta może ulec dynamicznej zmianie.
KS. MICHAŁ MRACZEK
Wrocław
Polska jest jeszcze krajem katolickim, choć religijność
polskiego społeczeństwa ulega transformacji.
Na zdjęciu: Centralna Procesja Eucharystyczna we
Wrocławiu w 2016 r.
MACIEJ RAJFUR/FOTO GOŚĆ
W przededniu akcesji Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. José Casanova, amerykański socjolog religii, zauważył, że „katolicka Polska «powraca do Europy» w czasie, gdy Europa Zachodnia porzuca chrześcijańską tożsamość cywilizacyjną”. Stawiał wtedy pytanie o modele zbieżności i rozbieżności pomiędzy przemianami religijności w Polsce i Europie. Europa na progu trzeciego tysiąclecia w jego ocenie w coraz mniejszym stopniu stanowiła rdzeń cywilizacji chrześcijańskiej, a chrześcijaństwo w swoich najbardziej dynamicznych formach stawało się coraz mniej europejskie. Stawiał więc pytanie o dalszą tożsamość religijną naszego kraju.
W kontrze do otaczającego świata
Patrząc wstecz na religijność naszego kraju, można zauważyć, że bardzo często Polska „szła” w tej dziedzinie własną drogą, znacząco odmienną od tej, którą podążała Europa Zachodnia. Stanowiła wyjątek wśród państw nowożytnej Europy – kiedy tam toczyły się wojny na tle religijnym, a władcy narzucali swoim poddanym własne wyznanie w myśl zasady: cuius regio eius religio (czyja władza, tego religia), Rzeczpospolita Obojga Narodów ogłaszała akt powszechnej tolerancji, który gwarantował pokojowe współistnienie różnych religii. Kiedy w XIX w. w Europie mieliśmy w wielu krajach do czynienia ze zmianami politycznymi, które oddalały sprawowanie władzy od religii, to w polskim narodzie doszło do zjawiska unarodowienia katolicyzmu. Proces ten miał jednak charakter oddolny, który był efektem oporu wobec zaborców. Utożsamienie się narodu i Kościoła katolickiego nastąpiło w momencie, kiedy ten był jedyną instytucją pozwalającą na zachowanie polskości. Nawet pierwsza faza industrializacji nastąpiła w okresie, kiedy większość państwa i kapitału – jak również zauważa prof. Casanova – znajdowała się w obcych rękach, stąd nie można było obwiniać Kościoła o legitymizowanie dominacji państwa lub kapitalistycznego wyzysku. Dzięki temu polscy robotnicy tamtego okresu nie byli ani zdechrystianizowani, ani wynarodowieni. Polska po I wojnie światowej, choć była krajem zróżnicowanym pod względem narodowościowym i wyznaniowym, to jednak w konstytucji z 1921 r. gwarantowała szczególną pozycję Kościołowi katolickiemu. Pojawiały się konflikty pomiędzy Kościołem i państwem, wyrósł również antyklerykalizm. Ten ostatni przenikał szczególnie do kręgów inteligencji, która przyswoiła oświeceniową, pozytywistyczną i marksistowską krytykę religii, oraz do kręgów związanych z lewicą. Tendencje te zostały jednak zatrzymane przez wybuch II wojny światowej. Przyczyniła się ona do ponownego scalenia narodu, dotkniętego doświadczeniem okupacji i ogromnego cierpienia. W tym czasie Kościół katolicki stanął po stronie obywateli, za co również ponosił brutalne represje.
Lata komunizmu
Wprowadzony po zakończeniu II wojny światowej przez władze radzieckie system komunistyczny jeszcze bardziej przyczynił się do umocnienia roli i znaczenia Kościoła katolickiego w polskim społeczeństwie, a ówczesne władze były właściwie na straconej pozycji. Warto przy tym również pamiętać, że w przeciwieństwie do II Rzeczypospolitej Polska po 1945 r. stała się bardzo jednolita pod względem narodowościowym i wyznaniowym – przynajmniej formalnie zdecydowana większość społeczeństwa była wyznania rzymskokatolickiego. W okresie PRL Kościół wygrał wszystkie starcia z ówczesnym państwem, a tym samym można powiedzieć, że wygrał całą wojnę o sekularyzację. Równocześnie w krajach Europy Zachodniej, jak zauważa prof. Casanova, zachodziły procesy drastycznej, ciągłej i, jak się na razie wydaje, trwałej sekularyzacji. Kiedy Europa stawała się już praktycznie postchrześcijańska, w Polsce postępowało odrodzenie i umocnienie katolicyzmu. To, co ówcześnie dokonywało się w Europie i Polsce w wymiarze przemian religijności, po raz kolejny wydawało się niezsynchronizowane.
Przemiany ustrojowe po roku 1989 sprawiły, że nasz kraj wszedł na drogę demokracji. Towarzyszyły temu trwające do dziś przemiany w sferze gospodarczej, politycznej, kulturowej i społecznej. Bezpośrednio po upadku komunizmu Kościół katolicki cieszył się bardzo dużym autorytetem, a znaczna część społeczeństwa była przekonana do jego nauczania. Dotyczyło to praktycznie wszystkich grup społecznych. Przemiany ustrojowe przyczyniły się jednak również do budowania nowego ładu społecznego i moralnego, sprawiły, że część społeczeństwa zaczęła się integrować wokół innych wartości i nowych autorytetów.
Warto powrócić do pytania prof. Casanovy o miejsce katolickiej Polski w postchrześcijańskiej Europie. W 2004 r. wskazywał on z nadzieją, że Polska ma wyjątkową szansę wykazać fałszywość teorii sekularyzacji (zakładającej, że sekularyzacja jest celowościowym procesem nowoczesnej zmiany społecznej). Polska, zachowując swój katolicki charakter i stając się nowoczesnym europejskim państwem, mogłaby udowodnić, że upadek religii w Europie nie jest zdeterminowany procesem modernizacji społeczeństw, lecz wyborem Europejczyków.
Polska religijność dzisiaj
Co dzisiaj, ponad 20 lat od tamtych rozważań, możemy powiedzieć o katolickiej Polsce? Czy możemy jeszcze używać tego określenia? W czasie spisu powszechnego w 2011 r. pierwszy raz od II wojny światowej zapytano Polaków o ich wyznanie. Katolicy stanowili wtedy 87,8% ludności kraju. Dużym zaskoczeniem okazały się jednak wyniki spisu przeprowadzonego dekadę później: katolicy stanowili wtedy 71,4% ludności. W tym krótkim okresie liczba Polaków deklarujących wyznanie katolickie zmniejszyła się o 16,4%. Szczególnie wymowny był wzrost liczby osób odmawiających odpowiedzi na pytanie o wyznanie – z 6,9% w 2011 r. do 20,5% w 2021 r. Jak zauważają polscy socjologowie religii, prof. Mirosława Grabowska czy prof. Krzysztof Koseła, powszechność odmów odpowiedzi na pytanie o przynależność wyznaniową należy uznać za jeden z przejawów przesileń cywilizacyjnych. Również zainicjowane przez ks. abp. Józefa Kupnego badania religijności mieszkańców archidiecezji wrocławskiej wskazują na dość dużą dynamikę zmian.
Na pewno można jeszcze powiedzieć, że Polska jest krajem katolickim. Ale bez wątpienia religijność polskiego społeczeństwa jest w procesie transformacji. Najwolniej następuje proces dystansowania się od katolicyzmu na poziomie deklaratywnym, a zdecydowanie szybciej – w wymiarze praktyk religijnych oraz w braku akceptacji nauczania Kościoła szczególnie w dziedzinie moralności. W tym ostatnim obszarze zmiany zachodzą najszybciej. Jak te procesy będą przebiegały dalej? Zanikanie kościelnie ukształtowanej religijności w najmłodszym pokoleniu może być zapowiedzią długotrwałego trendu spadkowego w kolejnych latach i zmniejszania się liczby katolików w Polsce. Rodzi się również pytanie o odpowiedź Kościoła na zachodzące procesy. Może potrzeba dziś nie tylko diagnozy tego, jak jest, lecz także pogłębionej refleksji na temat przyczyn odchodzenia wiernych od katolicyzmu? Może szansą jest metoda synodalna zaproponowana przez papieża Franciszka? Na pewno w naszej archidiecezji szansą jest trwający synod diecezjalny, który rodzi nadzieję na odnowę wspólnoty Kościoła lokalnego i życia religijnego.
Na zakończenie wróćmy do prof. Casanovy i jego pytania o katolicką Polskę w postchrześcijańskiej Europie. Czy udowodni ona fałszywość teorii sekularyzacji? Ostatnie 20 lat pokazuje, że nie będzie to takie łatwe, jak mogło się jeszcze wtedy wydawać. Ale można odnieść wrażenie, że jest jeszcze na to szansa. We wspólnocie Kościoła jest ogromny potencjał, ale musi ona lepiej odnaleźć się w społeczeństwie pluralistycznym, gdzie przynależność do Kościoła nie jest już jedyną opcją, lecz jedną z wielu.

