Skarb na nowo odkryty
O Muzeum
Archidiecezjalnym, które
przeszło całkowitą
metamorfozę, o jego
najcenniejszych skarbach
i tych mniej znanych
perełkach oraz o szansie,
by stało się ważnym
punktem na turystycznej
mapie Wrocławia
z Joanną Bradke,
pracownicą muzeum,
rozmawia
MAGDALENA LEWANDOWSKA
Wrocław
MACIEJ RAJFUR/GOŚĆ NIEDZIELNY
Magdalena Lewandowska: Jaka jest historia powstania Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu, jednej z najstarszych i największych tego typu placówek w Polsce?
Joanna Bradke: Koncepcja założenia muzeum diecezjalnego powstała w drugiej połowie XIX w. w Niemczech i była odpowiedzią na sekularyzację dóbr kościelnych. Elementy wystroju, które wyszły z użycia, nie były dłużej potrzebne, trafiały na strychy, do piwnic – coś z tymi zabytkami należało zrobić, żeby nie niszczały i by móc pokazać je ludziom.
We Wrocławiu muzeum zostało założone w 1898 r., ale pierwsza wystawa odbyła się kilka lat później – drzwi dla zwiedzających zostały otwarte w 1903 r. Pierwotną koncepcją było gromadzenie dzieł, by je chronić i udostępniać młodym artystom – taka bezpośrednia międzypokoleniowa nauka od dawnych mistrzów. Później zrodziła się myśl, by te zbiory mogły podziwiać szersze rzesze odwiedzających.
Ciągłość muzeum została zachowana także po II wojnie światowej i zmianie granic. Oczywiście, po wojnie trzeba było wszystko odbudowywać i sprowadzić zabytki, które zostały ewakuowane do Henrykowa i Kłodzka. Należało wykonać żmudną pracę odtworzenia budynków muzealnych i zbiorów, która polegała na konserwacji i katalogowaniu tych dzieł – tej misji podjął się bp Wincenty Urban i rzeczywiście, dokonał wielkiego dzieła. Mamy też dwóch metropolitów wrocławskich, dzięki którym znacznie poszerzyły się zbiory muzealne, zwłaszcza jeśli chodzi o starożytność. Pierwszy z nich to kard. Adolf Bertram, ostatni niemiecki biskup we Wrocławiu, który kolekcjonował zabytki ze starożytności. A w latach 90. kard. Henryk Gulbinowicz, który również zbierał takie artefakty, zwłaszcza etruskie, i przekazał je do Muzeum Archidiecezjalnego.
Obecnie Muzeum Archidiecezjalne otwiera się na nowo po generalnym remoncie. Można powiedzieć, że przeszło całkowitą metamorfozę.
Remont ruszył w 2018 r. Polegał głównie na gruntownej renowacji trzech budynków i dobudowaniu łącznika. Najstarszy budynek, który wchodzi w skład kompleksu, to dawny dom kapituły katedralnej z końca XIV w. Drugi budynek XVIII-wieczny, w którym obecnie znajduje się recepcja, wcześniej służył m.in. jako kancelaria kapituły katedralnej. I trzeci, znajdujący się na tyłach, to XIX-wieczny budynek dawnego archiwum książęco- -biskupiego. Od lat pokazywana była zaledwie namiastka zbiorów na kilku korytarzach i w pomieszczeniach, a dzisiaj dysponujemy wszystkimi budynkami o łącznej powierzchni ponad 5 tys. metrów kwadratowych. Pozyskaliśmy dodatkową przestrzeń, m.in. w piwnicach, które odkopaliśmy i osuszyliśmy, oraz na poddaszach, które zostały zaadaptowane na sale wystawiennicze. Obszar ekspozycji zwiększył się ośmiokrotnie, dzięki temu możemy w interesujący sposób pokazać zdecydowanie więcej zabytków.
To już nie jest XIX-wieczna romantyczna koncepcja muzeum, gdzie obok antyku stał fragment skrzydła ołtarzowego ze średniowiecza czy chrzcielnica manierystyczna.
Dzisiaj każda wystawa – a mamy ich w tej chwili dziewięć – została zaaranżowana według określonego scenariusza i koncepcji. W każdej sali zgromadzono zbiory według określonej epoki i dobrano je pod kątem największej wartości historycznej i artystycznej. Po remoncie zastosowaliśmy nową formułę eksponowania zabytków, obecnie wystawianych jest ich około 1,5 tys., a w katalogu znajduje się ponad 5 tys.
Jakie wystawy prezentowane są w muzeum?
Zwiedzający mogą być zaskoczeni. Panuje przekonanie, że muzeum kościelne prezentuje tylko sztukę kościelną, a to nic bardziej mylnego. My rozpoczynamy od wystawy Antyk i starożytność, jednej z największych w naszych zbiorach. To są zabytki greckie, italskie, egipskie, również z terenów Mezopotamii – wieki historii. I słynna mumia chłopca z epoki ptolemejskiej, III–II w. p.n.e. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kim był ten chłopiec. Raczej wyklucza się jego przynależność do rodziny królewskiej, ale mógł być synem kapłana lub wysokiego urzędnika. Na pewno pochodził z bogatej rodziny, ponieważ tylko takie mogły sobie pozwolić na mumifikacje, a tu mamy także bardzo bogate przedstawienia figuralne fragmentarycznie zachowane na kartonażu. Najprawdopodobniej mumia została przywieziona do Wrocławia w 1914 r. w darze dla bp. Bertrama od jego znajomego badacza Wilhelma Weliceusa.
Kolejna wystawa to szeroko pojęty dział średniowiecza. Jest to ekspozycja najbardziej rozbudowana. Już sam dom kapituły katedralnej z końca XIV w. jest historyczną atrakcją, a teraz, jak nigdy wcześniej, można go zobaczyć od wewnątrz, a nawet wejść do wieży. W wielkiej sali gotyckiej prezentujemy wielkoformatowe dzieła, takie jak nastawy i skrzydła ołtarzowe. W tej części znajduje się też naturalnej wielkości rzeźba św. Jerzego na koniu walczącego ze smokiem z ok. 1450 r.
Idąc dalej, mamy wystawę Malarstwo i rzeźba 1550–1800 z dziełami renesansowymi, manierystycznymi, barokowymi, czyli przekrój przez rozmaite style. Można tam zobaczyć m.in. przepiękną chrzcielnicę manierystyczną z 1611 r. z kościoła ewangelickiego z Pogwizdowa spod Jawora. Kolejna wystawa to Cranach & Cranachiana ze słynną Madonną pod jodłami Lucasa Cranacha starszego, ale też obrazami, które jej towarzyszą, i przekrój przez historię malarstwa. Tam też – co może się wydawać zaskakujące z perspektywy katolickiego muzeum kościelnego – znajduje się przedstawienie alegorii kościoła zreformowanego, czyli wizerunek Marcina Lutra nauczającego z ambony.
Prezentowane wystawy świadczą o tym, że muzeum przedstawia sztukę naprawdę różnorodną.
Rzeczywiście, obrazy, figury, naczynia, sarkofagi, dzwony, meble, księgi, paramenty liturgiczne – całe bogactwo wieków. Wystawa Lapidarium gromadzi zabytki w kamieniu: z marmuru, piaskowca, granitu, ale też brązu czy mosiądzu. Tam znajdziemy płyty nagrobne, ale i najstarszy dzwon polski z potwierdzoną inskrypcją, zwany Świętosławem, z 1300 r. Warto również zwrócić uwagę na figurę św. Jana Chrzciciela, najstarszą we Wrocławiu pełnoplastyczną średniowieczną rzeźbę romańską z 1160–1170 r.
Muzeum Archidiecezjalne we Wrocławiu zostało założone ponad 125 lat temu, aby chronić zabytki i udostępniać je publiczności
FOT. MUZEUM ARCHIDIECEZJALNE WE WROCŁAWIU
Do najbardziej znanych skarbów Muzeum Archidiecezjalnego należy na pewno Madonna pod jodłami Lucasa Cranacha starszego.
Na to, że ten obraz jest tak znany, składa się kilka elementów. Dobrze rozpoznawane nazwisko autora – Lucas Cranach starszy – i wysoka wartość artystyczna obrazu datowanego na 1505–1510 r. To wczesne dzieło niemieckiego, renesansowego malarza należy do jego najwybitniejszych prac. Swoją sławę obraz zawdzięcza jednak także sensacyjnej historii kradzieży. Po II wojnie światowej ks. Siegfried Zimmer, któremu powierzono konserwację uszkodzonego obrazu, wpadł na szalony pomysł, żeby ukraść oryginał i wywieźć go za granicę, a we Wrocławiu zostawić kopię. Fałszerstwa dokonał ze swoim uczniem, a oryginał owinął ceratą i przewiózł przez granicę. Przez długie lata ślad po Madonnie zaginął, chociaż nikt nie zorientował się od razu, że dokonano kradzieży. Dopiero w roku 1961, kiedy obraz po raz kolejny był poddawany konserwacji, Daniela Stankiewicz, konserwator sztuki, odkryła, że mamy do czynienia z fałszerstwem. Różnic jest wiele: inny rodzaj podłoża, mniejsze rozmiary, inne detale twarzy Madonny i Dzieciątka, inne elementy krajobrazu i wreszcie pierścień, który Cranach namalował prawdziwym złotem, a w kopii mamy do czynienia z żółtą farbą.
Dzieło „wypływało” w międzyczasie; kupno obrazu było anonimowo oferowane m.in. konferencjom biskupów niemieckich, szwajcarskich. Biskupi niemieccy chcieli nawet odkupić dzieło i podarować biskupom polskim w geście wdzięczności za słowa kard. Bolesława Kominka i orędzie pojednania, ale władze się na to nie zgodziły, oskarżając obie strony o paserstwo. Ostatecznie dzięki zabiegom kard. Gulbinowicza i abp. Mariana Gołębiewskiego sprawą zainteresował się departament restytucji dóbr kultury przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego i w roku 2012 po żmudnym procesie udowadniana, że to jest własność archidiecezji wrocławskiej, obraz szczęśliwie wrócił do Wrocławia. Na ekspozycji można obecnie zobaczyć tę słynną kopię, oryginał będzie dostępny już wkrótce, czekamy na ostatni element zabezpieczeń w gablocie.
A co z eksponatami mniej znanymi, na które również warto zwrócić uwagę?
Takich perełek jest bardzo dużo. Wcześniej już o kilku wspominałam, m.in. o przepięknej manierystycznej chrzcielnicy ze scenami ze Starego i Nowego Testamentu. Mamy tablicę podatkową ze starożytnego Egiptu napisaną pismem klinowym, a także etruską amforę zachowaną w komplecie. W sali, w której znajduje się rzeźba św. Jerzego, jest też jeden z moich ulubionych eksponatów: skrzydło ołtarzowe z kościoła Bożego Ciała we Wrocławiu prezentujące motyw ikonograficzny nazywany Chrystus w tłoczni mistycznej. To przedstawienie dziś niezwykle rzadkie, popularne w czasach średniowiecza, ale do dzisiaj zachowało się ich niewiele.
W jaki sposób eksponaty są obecnie pokazywane zwiedzającym?
Staramy się łączyć tradycję z nowoczesnością. Chcemy, żeby muzeum było interaktywne – oprócz zabytków eksponowanych w tradycyjny sposób w salach znajdują się również elementy multimedialne.
Na dziale starożytności mamy m.in. osiem podświetlonych gablot, a na ich tle są rozmieszczone ekrany ekspozycyjne z przedmiotami wyświetlanymi w trójwymiarze. Na największych salach ekspozycyjnych znajdziemy multimedialne totemy – wielkie ekrany, na których zwiedzający mogą doczytać więcej na interesujący ich temat. Jest tam także coś dla najmłodszych, ponieważ w każdym totemie znajduje się dla nich gra. W zależności od tego, jakie pomieszczenie zwiedzamy, jest ona dopasowana do wystawy – np. w Lapidarium można spróbować ułożyć portal ołbiński, a w sali z Madonną pod jodłami, pocierając kopię, poznamy różnice z oryginałem. Można powiedzieć, że multimedia pomagają zwiedzającym „wejść w dialog” z eksponatami.
Warto też podkreślić, że w naszym muzeum każda wizyta jest z oprowadzaniem – od środy do niedzieli można je zwiedzać z przewodnikiem o godzinach 10.00, 12.00 i 14.00. To daje szansę na lepsze poznanie zbiorów, na dopytanie o to, co nas zainteresuje, na poznanie różnych ciekawostek. Pracujemy także nad przewodnikami audio, które pozwolą na indywidualne wejście i zwiedzanie.
Dlaczego warto wybrać się do wyremontowanego Muzeum Archidiecezjalnego?
Warto tu przyjść, by odkryć na nowo prawdziwe skarby i perełki mniej znane, by posmakować historii, a także by zobaczyć, jak to miejsce się zmieniło – przede wszystkim przestrzenie, które robią duże wrażenie, a z zewnątrz prezentują się tak niepozornie. Niektórym zwiedzającym, kiedy do nas wchodzą, wydaje się, że muzeum to tylko barokowy budynek od placu Katedralnego i może wieża, która stoi obok. Mało kto wie, że budynków, sal i przestrzeni jest tyle, że samemu można się zgubić. Widać ogromną różnicę między tym, co było kilkanaście lat temu, a tym, co jest teraz: dziś to muzeum na miarę XXI w., dopasowane także do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. I oczywiście bogactwo eksponatów ukazujących historię. Zaczynamy od działu sztuki starożytnej, a kończymy na nowożytności. Wielu zwiedzających jest pozytywnie zaskoczonych muzeum dzisiaj, z czego bardzo się cieszymy.
Czy jest szansa, że Muzeum Archidiecezjalne stanie się ważnym punktem na turystycznej mapie Wrocławia?
Na pewno będziemy się starali na nowo zaistnieć w kulturalnej przestrzeni Wrocławia. Wielu mieszkańców zapomniało o muzeum, ponieważ tak długo było zamknięte, ale też nie wszyscy wiedzą, że ono w ogóle istnieje. Chcielibyśmy na nowo w tej kulturalno-historycznej świadomości – nie tylko mieszkańców Wrocławia czy archidiecezji, lecz także całego Śląska – zaistnieć. Przecież eksponaty pokazywane w muzeum pochodzą głównie z dzisiejszego Dolnego, Górnego i Opolskiego Śląska, wcześniej jednej krainy historycznej.
Cieszy, że coraz częściej pojawiają się u nas goście z zagranicy, co zaskakujące z odległych krajów azjatyckich, Amerykanie, Brytyjczycy, Włosi i oczywiście Niemcy. Całkiem sporo pojawia się także grup szkolnych, ponieważ przygotowaliśmy dla nich specjalną ofertę edukacyjną. Staramy się zainteresować dzieci i młodzież nie przez wykład, ale dzięki zaangażowaniu ich w to, co widzą. Muzeum bowiem może być dla każdego, w każdym coś poruszyć i w każdym coś zostawić.
Dziś kolekcja muzealna jest starannie zaaranżowana, z podziałem na
epoki. W wielkiej sali gotyckiej znajdują się średniowieczne nastawy
i skrzydła ołtarzowe ukazujące rzeźbę i malarstwo tego okresu
KRZYSZTOF MAZUR/MUZEUM ARCHIDIECEZJALNE WE WROCŁAWIU

