
O. OSKAR MACIACZYK OFM
Wrocław
Dobre nawyki zostaną
W filmie Karol. Człowiek, który został papieżem znalazła się chwytająca za gardło scena, która, jak wynika z różnych dokumentów, wydarzyła się naprawdę. Do więzionego kard. Stefana Wyszyńskiego przyszedł oficer UB i zdziwił się, że prymas nieźle wygląda po trzech latach w zamknięciu. Kardynał zdradził, w czym tkwi tajemnica jego wytrzymałości. Zaczął od tego, że w seminarium na jego roku było 17 kleryków, z czego 12 zginęło w obozie koncentracyjnym. Następnie zadał oficerowi pytanie retoryczne: „Czy naprawdę sądzi pan, że tak trudno było mi wytrzymać to odosobnienie?”. W tej scenie nie został uchwycony jeszcze jeden powód wytrzymałości Wyszyńskiego. Chodzi o skrupulatny plan dnia, który więzień komunistów napisał od razu po przekroczeniu progu miejsca internowania. W archiwach i muzeach można do dziś zobaczyć kartki, na których prymas wypisał szczegółowy rytm dnia: godziny modlitwy, rozmyślań, czytania książek, pracy, odpoczynku, znowu modlitwy.
Dzisiaj ludzie nie lubią rutyny. Najlepiej, żeby codzienne działo się coś nowego. Współczesny człowiek szuka wciąż nowych doznań, jakby był uzależniony od tego, co jeszcze nie zostało odkryte. Zdaje się być jakąś pułapką ta gonitwa za nowym, skoro tak szybko przychodzi znudzenie i narzekanie na to, co się ma. Pojawiają się smutek, zniechęcenie, pytania o sens życia, może nawet depresja.
Półki księgarni uginają się dzisiaj od poradników, w których znajdziemy receptę na pułapkę nudy. Doradcy życia prześcigają się w udzielaniu wskazówek człowiekowi XXI w., a wspólnym mianownikiem wszystkich rad jest… – uwaga! – zrobienie sobie planu dnia i trzymanie się go kurczowo, aby wyrobić dobre nawyki. Może obok książek coachów i trenerów personalnych znajdzie się kiedyś opracowanie Jak przeżyć trzy lata w odosobnieniu i powrócić mocniejszym?, z dopiskiem: Kard. Stefan Wyszyński. Przeczytalibyśmy zapewne, jak hartować ducha pomimo trudnych doświadczeń, jak wiara czyni cuda oraz jak rutyna i dobre nawyki pomagają stąpać mocno po ziemi.
Jako duszpasterz słyszałem niejednokrotnie od rodziców, że ich dzieci wracają odmienione ze zorganizowanych wakacji. Są zdyscyplinowane, bardziej uporządkowane, sprzątają po sobie i planują dzień. Mówią tak rodzice dzieci, które były na rekolekcjach oazowych, rodzice synów, którzy uczestniczyli w rekolekcjach organizowanych w seminarium duchownym, gdzie można doświadczyć rytmu życia formacji kleryków, a także rodzice dzieci, które wstąpiły do harcerstwa i pojechały na swój pierwszy obóz. Wszędzie tam młodzi ludzie mogą uczyć się tego, co od wieków działa, rozwija i pomaga zdrowo trzymać się przy życiu. Usłyszałem też kiedyś od jednego ze starszych współbraci, z którym rozmawiałem o sensie formacji zakonnej: „Nawet gdy stracisz pamięć, dobre nawyki zostaną”.

