Kilka słów o pokorze

Pokora jest postawą życiową, potwierdzeniem, że bez Boga człowiek sam nic nie może.
Pozwala też spojrzeć na problemy Kościoła z punktu widzenia nie tyle zaangażowanych
parafian, ile zwykłych wiernych, a nawet osób, które oddaliły się od wiary.

MARIA WANKE-JERIE

Wrocław

Koronacja Najświętszej Maryi Panny – Gregorio Lazzarini,
XVII–XVIII w., katedra w Padwie, Włochy

DIDIER DESCOUENS/WIKIMEDIA COMMONS CC BY-SA 4.0

Maj poświęcony jest Maryi. Przypada wtedy święto Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, a piąta tajemnica chwalebna różańca przypomina ukoronowanie Matki Bożej na Królową Nieba i Ziemi. To szczególna Królowa. Wpatruję się w Jej wizerunek w kaplicy mojego parafialnego kościoła pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Wrocławiu przy pl. Grunwaldzkim. To kopia obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, która została przywieziona po wojnie do Wrocławia z salezjańskiego kościoła pod tym samym wezwaniem we Lwowie-Łyczakowie. Uwielbiam ten wizerunek. Przedstawia Maryję z pochyloną w pokornym geście głową i dłońmi skrzyżowanymi na piersiach. Taką zapewne przyjęła postawę, kiedy odpowiadała na słowa zwiastowania. Maryja powie potem swojej krewnej Elżbiecie: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy” (Łk 1, 46-48). Cnota, która według samej Maryi zadecydowała o Jej wyborze na Matkę Boga, to uniżenie, czyli pokora.
Pokora to królowa wszystkich cnót, z niej wynikają pozostałe. Jest stanem ducha, postawą życiową, ale nabiera szczególnego znaczenia w odniesieniu do Boga. „Pan Bóg tak lubi pokorę, bo sam jest prawdą najwyższą, a pokora niczym innym nie jest, tylko chodzeniem w prawdzie” – mówiła św. Teresa z Ávili. Pokora to uznanie i potwierdzenie postawą życiową, że bez Boga człowiek sam nic nie może. To całkowite zaufanie Bogu. Człowiek pokorny nie trzyma się kurczowo swoich planów. Robi to, co do niego należy, i – dziękując Bogu – cieszy się, że mógł zrobić nawet małą, ale dobrą rzecz. 

Jest w stanie działać twórczo, ponieważ nie zajmują go poboczne sprawy, takie jak własne korzyści, pochwała czy poklask. Nie żyje w strachu, że coś mu się nie uda, niepowodzenie przyjmuje bez stresu. Pokorze towarzyszy spokój, pogoda ducha i radość. Jest ona źródłem wewnętrznej siły wynikającej z ufności w działanie Ducha Świętego.
Dlaczego u progu zaczynającego się archidiecezjalnego synodu o nawróceniu i odnowie Kościoła przypominam o pokorze? Bo gdy będzie towarzyszyć wszystkim zaangażowanym w prace grup synodalnych, będą one mogły przebiegać harmonijnie, bez straty czasu na niewiele wnoszące do sprawy popisy retoryczne. Gdy każdy w pokorze zechce wnieść jakąś skromną cząstkę, może zrodzić się z tego zarówno adekwatny do nowych wyzwań kształt struktur kościelnych, jak i wizja Kościoła dostosowana do przyszłych zadań. Pokora pozwoli także spojrzeć na problemy Kościoła z punktu widzenia nie tyle wzorowych parafian, ile zwykłych wiernych, a może nawet i tych osób, które w ostatnim czasie oddaliły się od wiary. Odszukanie „zagubionych owiec” i przyprowadzenie ich na łono Kościoła uważam za ważniejsze niż pogłębienie wiary i zaangażowania tych najaktywniejszych.
Dlatego wydaje się bardzo trafne rozpoczęcie synodu w miesiącu maryjnym i przyjęcie za myśl przewodnią słowa Matki Bożej: „Uczyńcie wszystko, co wam powie Syn”. Piękne motto. Przyjmijmy je w pokorze.