Warto…


przeczytać

Podróż za niejeden uśmiech

W tym miesiącu nadal pozostajemy na wschodzie. Sławomir Koper częstuje nas opasłym tomiskiem pt. Wielkie Księstwo Litewskie. Podróż po bliskich Kresach (Fronda, Warszawa 2023). Ciacho jest wielkie, pożywne i niebiańsko dobre. Koper wie, jak ukontentować czytelnika. Potrafi gawędzić godzinami, łącząc współczesne wątki z historią omawianych miejsc. Wtrąca dykteryjki z magnackich domów, pokazuje dygnitarzy w peniuarach i laczkach, chętnie zagląda też do kuchni, by posmakować miejscowych specjałów. W karcie dań: uszy świńskie z grochem (fuj!), szczawiowa na boczku (marzenie Wańkowicza), kiszki ziemniaczane (smakoszem był Konwicki), a na deser legumina (ulubiona słodkość Piłsudskiego). Oczywiście Koper nie zatrzymuje się na przepisach kucharskich czy wizytowaniu knajpek. Zapis jego podróży to kompilacja rozmów, własnych spostrzeżeń i poszukiwań historycznych. Chodząc z panem Sławomirem po Grodnie, Kownie czy Wilnie, widzimy ich obecną odsłonę, ale jednocześnie autor funduje nam powrót do przeszłości. Kopra nie interesuje odgrzewanie kotletów. On raczy czytelnika faktami nieznanymi, których nie ma w innych, oficjalnych monografiach i źródłach. Tylku tu przeczytacie o największym skandalu epoki Księstwa Warszawskiego, o tym, jak było z romansem Piłsudskiego, u kogo ukrywała się Eliza Orzeszkowa w czasie powstania styczniowego i czy Radziwiłłowie byli podłymi zdrajcami. Czasy, miejsca i osoby oczami Kopra. Bez sztuczności i pudrowania. W książce nie brak wzruszeń, szczególnie gdy się trafi na ślady polskości. Wizyta na cmentarzu na Rossie czy okoliczności odkrycia grobów królewskich w katedrze wileńskiej takich uniesień dostarczą. Są też elementy komediowe. Podróż po Republice Białorusi to, jak mawia autor, swoiste déjà vu filmów Barei. Koper bawi i uczy. Polecam!

AGNIESZKA BOKRZYCKA


obejrzeć

Western powstaniowy

Paweł Maślona zabiera nas w całkowicie inny wymiar opowiadania historii polskich bohaterów. Kos to obraz, jakiego w polskiej kinematografii jeszcze nie było. Wątki historyczne są przeplatane wyjątkowym poczuciem humoru, co w efekcie daje bardzo dynamiczny obraz i balans pomiędzy trudnymi kwestiami historycznymi a lekkim amerykańskim sposobem prowadzenia narracji. Oglądając film, mamy wrażenie, że widzimy western połączony ze słynnym Django Quentina Tarantino. Identyfikacja wizualna i zwiastun Kosa łudząco przypominają materiały promocyjne filmów tamtego reżysera. Dlatego mamy wrażenie, że już gdzieś chyba to widzieliśmy. Nie zgadzają się jednak aktorzy i fabuła. Tym razem dostaliśmy film o wyjątkowym Polaku. Kościuszko walczy o wolność w każdym możliwym wymiarze. Powrót Tadeusza do Polski jest związany z chęcią wzniecenia powstania przeciwko Rosjanom. Już na początku filmu widzimy wolnościowe odniesienie w nocnej rozmowie Tadeusza z jego amerykańskim przyjacielem Domingo. Wchodząc w głąb historii Kościuszki, poznajemy człowieka, który łączy w sobie rolę inżyniera, żołnierza i filozofa. W Ameryce Północnej pomagał w budowie fortyfikacji. Jego pracę docenił Jerzy Waszyngton, powierzając mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Kościuszko dzięki licznym sukcesom militarnym został amerykańskim generałem brygady.
W filmie Maślony Tadeusz Kościuszko zostaje przedstawiony jako człowiek, który walczy o wolność na każdym możliwym polu. Po powrocie do Polski staje się orędownikiem chłopów i chce doprowadzić do wzmocnienia wspólnoty narodowej. Jest zwolennikiem równości, pojednania i uznania wzajemnych praw wszystkich grup społecznych. Dzięki temu film jest ciekawą propozycją, która daje nam wiele powodów do myślenia o obecnej sytuacji naszej Ojczyzny, jej przyszłości oraz naszym nastawieniu do siebie.

MICHAŁ ŻÓŁKIEWSKI

W Kudowie, jak w każdym dolnośląskim uzdrowisku,
znajduje się pełen uroku park zdrojowy

Singletrack Glacensis to największa w Europie sieć wąskich, jednokierunkowych
ścieżek rowerowych, która stanowi jedną z atrakcji Kotliny Kłodzkiej


zwiedzić

4 rzeczy do zrobienia wiosną

Przyroda budząca się do życia oraz krajobraz bogaty w kolory zachęcają do eksplorowania dolnośląskich parków, do pieszych i rowerowych wycieczek, spędzania weekendów poza domem i odkrywania nowych miejsc. Oto nasze propozycje, które pomogą w znalezieniu przepisu na udaną wiosnę.
Znajdź swoją trasę! Wiosna to idealny czas, żeby wyciągnąć rower z piwnicy i wrócić na ścieżki. W każdym zakątku Dolnego Śląska znajdziecie trasę dla siebie. Na ziemi kłodzkiej jedną z najciekawszych propozycji jest Singletrack Glacensis, czyli największa w Europie sieć wąskich, jednokierunkowych ścieżek o różnym stopniu trudności. Dolina Baryczy zaskoczy świetnie przygotowanymi trasami z widokiem na rozległe stawy rybne. Na tych, którzy szukają ekstremalnych wrażeń, czekają trudniejsze ścieżki w Górach Sowich i Karkonoszach. Do turystyki rowerowej doskonale nadają się również tereny Gór i Pogórza Kaczawskiego – niewielkie wzniesienia nie powinny sprawić problemów amatorom jazdy na rowerze. Wszystkie trasy możecie wyszukać na stronie www.dolnyslaskrowerem.pl oraz w aplikacji Dolny Ślask Rowerem.
Odkryj atrakcje bez tłumów. Nie lubicie tłoku w trakcie podróży? Mamy na to sposób. Na ziemi kłodzkiej znajdziecie mnóstwo klimatycznych miasteczek do odwiedzenia. Bardo Śląskie przyciąga pielgrzymów do bazyliki mniejszej z figurą Matki Boskiej, ale zachęca również ruinami zamku średniowiecznego oraz sklepikiem z piernikami bardzkimi. Warto wstąpić także do Wambierzyc, słynących z bazyliki z monumentalnymi schodami oraz z ruchomej szopki, dostępnej przez cały rok. Nie można też opuścić wizyty w Ząbkowicach Śląskich, gdzie punktami obowiązkowymi są Krzywa Wieża i wizyta w laboratorium doktora Frankensteina.

Rajski Dolny Śląsk! Śpiew ptaków, bajeczna paleta barw, zapach kwitnących kwiatów – arboretum oddziałuje na zmysły, gdy przyroda budzi się do życia. Na Dolnym Śląsku mamy trzy takie miejsca – Arboretum Wojsławice, Arboretum Leśne w Stradomi Wierzchniej oraz Arboretum w Lądku-Zdroju. W Wojsławicach w maju kwitnie największa w Polsce kolekcja różaneczników i azalii, a czerwcu królują piwonie i róże. Arboretum Leśne jest jednym z największych w Polsce ogrodów botanicznych. Jego główną atrakcją są drzewa i krzewy, w tym najbogatsza w kraju kolekcja sosen. Ogród w Lądku-Zdroju utrzymany jest w charakterze spacerowego parku z ławkami, ścieżkami i mostkami. Wyróżnia się naturalnością i niewielką ingerencją w leśny ekosystem.
Wiosna na łonie natury. Coraz wyższe temperatury, kwitnące kwiaty i zieleń wokół – wiosna to idealny moment, żeby odkrywać dolnośląskie parki: zdrojowe w uzdrowiskach czy miejskie – w regionie jest wiele miejsc do wyboru. Wrocław może się poszczycić aż 44 parkami. Niektóre z nich są małe, np. park Tołpy, inne nadrabiają wielkością i rozlewają zieleń na przestrzeni nawet 100 ha jak park Szczytnicki czy Grabiszyński. W miejscowościach uzdrowiskowych – takich jak Cieplice, Długopole, Duszniki, Kudowa, Lądek, Polanica czy Szczawno – można udać się na relaksujący spacer po malowniczych alejkach oraz zaczerpnąć leczniczych wód.

umwdKATARZYNA SZAJDA
MATERIAŁ PRZYGOTOWANY
PRZEZ WYDZIAŁ PROMOCJI
WOJEWÓDZTWA