Wołanie o pokój
Encyklika Pacem in terris (Pokój na ziemi), ogłoszona 11 kwietnia 1963 roku
przez Jana XXIII na niespełna trzy miesiące przed jego śmiercią,
była wyjątkowa i przełomowa z wielu powodów.
Była też, i jest, traktowana jako jego duchowy testament. Wciąż aktualny.
MARIA WANKE-JERIE
Wrocław
Pomnik Papieża Jana XXIII we Wrocławiu, autorstwa Ludwiki Nitschowej,
znajdujący się przy ulicy św. Marcina, odsłonięty 5 czerwca 1968 r.
SILIESIACWIKIMEDIA COMMONS CC BY-SA 3.0
Encyklika ukazała się w szczególnym kontekście historycznym. Pół roku przed jej ogłoszeniem, 11 października 1962 roku, rozpoczął obrady Sobór Watykański II, a zaledwie cztery dni później wybuchł tzw. kryzys kubański. Warto dodać, że podział powojennego świata na dwa wrogie bloki przypieczętowało wzniesienie dwa lata wcześniej, z inicjatywy Nikity Chruszczowa – przywódcy Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – muru berlińskiego, co oznaczało wkroczenie zimnej wojny, ciągłej rywalizacji między Stanami Zjednoczonymi oraz Związkiem Radzieckim, w nową fazę. Kolejną sytuacją, która groziła wybuchem konfliktu zbrojnego między supermocarstwami dysponującymi bronią jądrową, była próba rozmieszczenia na Kubie przez władze sowieckie pocisków balistycznych, bezpośrednio zagrażających terytorium Stanów Zjednoczonych. Świat stanął wówczas na krawędzi wojny. Osobiste zaangażowanie Jana XXIII pomogło ten kryzys zakończyć – 28 października Nikita Chruszczow rozkazał zawrócić statki z rakietami oraz wyraził zgodę na demontaż wyrzutni na wyspie w zamian za wycofanie rakiet amerykańskich z Turcji oraz gwarancje nieagresji USA na Kubę.
Papieska encyklika, która powstała bezpośrednio po tych wydarzeniach, była wołaniem o pokój i opamiętanie skierowanym do dwóch zwaśnionych mocarstw w obliczu zagrażającej zagłady nuklearnej.
Wyjątkowość encykliki
Był to pierwszy tej rangi dokument skierowany nie tylko – jak do tej pory – „do biskupów, duchowieństwa i wiernych świeckich Kościoła katolickiego”, ale także „do wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie”. Nadawało to encyklice szczególną rangę i miejsce wśród innych dokumentów papieskich.
Dokument rozpoczynał się słowami: „Pokój na ziemi, którego wszyscy ludzie wszystkich czasów tak żarliwie pragnęli, nie może być budowany i utrwalany inaczej jak tylko przez wierne zachowywanie porządku ustanowionego przez Boga”. Papież rozważał problematykę pokoju w różnych wymiarach, takich jak: porządek między ludźmi, prawa i obowiązki człowieka, stosunki – między obywatelami a władzami społeczności politycznej i między państwami, a także stosunek ludzi i społeczności państwowych do społeczności światowej. Encyklika kończyła się „Wskazaniami duszpasterskimi”, czyli zaleceniami, co należy robić na płaszczyźnie pastoralnej, aby zapewnić i zabezpieczyć pokój na ziemi.
Ojciec Święty uznał, że każdy człowiek może dojść do zrozumienia potrzeby dobra, dzięki swojej naturze stworzonej przez Boga, i może je urzeczywistnić, kierując się ogólnymi zasadami współżycia, które wszyscy mogą przyjąć. Nawiązywał do wolnościowych założeń demokracji obywatelskiej, jak prawo do swobodnej inicjatywy, własności prywatnej, do pracy czy do udziału w życiu politycznym. Z prawa moralnego Papież wyprowadził zasadę suwerenności ludów.
Stwierdził, że społeczeństwa współczesne są pluralistyczne i dlatego mogą być świeckie, a sytuacja w dzisiejszym świecie nakłada na wszystkich ludzi obowiązek zgodnego współżycia i współdziałania oraz rozwiązywania konfliktów i nieporozumień na drodze rokowań i rozumnych kompromisów. Ocenił, że pokój na ziemi jest możliwy pod warunkiem współpracy państw, opartej na dwóch zasadach: po pierwsze, że ludzie są sobie równi i mają prawa nierozerwalnie związane z godnością człowieka, i po drugie, że społeczeństwa są równe w swojej godności naturalnej, a z równości tej wypływa prawo każdej społeczności do istnienia, własnego rozwoju i należnego jej szacunku.
Niecodzienne były też okoliczności podpisania encykliki – choć nosi ona datę 11 kwietnia, to w rzeczywistości Jan XXIII podpisał ją dwa dni wcześniej, i to w obecności kamer telewizyjnych i licznych fotoreporterów, co zapewniło obecność w mediach na niespotykaną do tej pory skalę.
Reakcja mediów
Encyklika wywołała ogromne i – na ogół – życzliwe zainteresowanie na całym świecie, zarówno na kapitalistycznym Zachodzie, jak i komunistycznym Wschodzie, a także w krajach tzw. Trzeciego Świata. „The Washington Post” określił papieski dokument jako „wielką lampę zapaloną nad całym światem”, „The New York Herald Tribune” zwrócił uwagę na niezwykłą odwagę Jana XXIII, który „wstrząsnął sumieniami wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie”, a „The New York Times” podkreślił wyjątkowy historyczny wymiar dokumentu papieskiego, który był skierowany do wszystkich ludzi „bez względu na rasę, wierzenia czy przekonania polityczne”, oraz akcentował znaczenie ONZ jako „kamienia węgielnego” porządku międzynarodowego.
Francuski „Le Monde” nazwał encyklikę „realistyczną, spokojną, ufną co do przyszłości”, podczas gdy hiszpański dziennik „ABC” przedstawiał Pacem in terris jako „kamień milowy w rozwoju nauki politycznej Kościoła”.
Spotkanie kard. Bolesława Kominka z papieżem Janem XXIII.
Rzym, 1965 r.
MATERIAŁY OŚRODKA „PAMIĘĆ I PRZYSZŁOŚĆ”/FOTO GOŚĆ
W 1962 roku amerykański tygodnik „Time” ogłosił Jana XXIII człowiekiem roku.
Pozytywne, a niekiedy wręcz entuzjastyczne oceny nowego dokumentu papieskiego napływały również zza „żelaznej kurtyny”. Na przykład „Życie Warszawy” (w owym czasie uchodzące za najbardziej liberalny dziennik w Polsce, a może i w całym ówczesnym obozie socjalistycznym) podkreśliło, że w encyklice Papież zawarł wiele zasad podzielanych „przez wszystkich obrońców pokoju”. Nawet sowiecka agencja prasowa TASS zwróciła uwagę na nowość polityczną tego dokumentu, a zwłaszcza na zawarty w nim „wzrost znaczenia klas pracujących” w nauczaniu papieskim.
Warto w tym miejscu przypomnieć, że „walka o pokój” była jednym z najbardziej nośnych haseł propagandy komunistycznej, odgrywała szczególną rolę w retoryce zimnowojennej. Dlatego papież Jan XXIII, który sprawie pokoju poświęcił encyklikę, stał się postacią przeciwstawianą nie tylko swoim poprzednikom, ale także innym hierarchom Kościoła. Jeden z węgierskich komunistów miał nawet wypowiedzieć znamienne słowa: „Kochamy tego papieża, gdyż czujemy, że i on nas kocha jako ludzi: inni zaś uważali nas tylko za komunistów”.
Jedyny taki pomnik
O encyklice i jej autorze przypomina granitowy monument na placu św. Marcina we Wrocławiu. Przedstawia on sylwetkę Jana XXIII ustawioną na cokole, na którym wyryto napis „PACEM IN TERRIS”.
Jest to jedyny pomnik tego papieża w Polsce i jednocześnie jedyny w Polsce pomnik osoby duchownej ufundowany nie z funduszy kościelnych czy składek społecznych, lecz przez władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Decyzja Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu o postawieniu postumentu była efektem słów Ojca Świętego skierowanych do polskich biskupów na audiencji 8 grudnia 1962 roku podczas Soboru Watykańskiego II, kiedy mówił o „Ziemiach Zachodnich po wiekach odzyskanych”. Pomnik, odsłonięty 5 czerwca 1968 roku, miał stanowić wyraz hołdu społeczeństwa polskiego dla pierwszego zwierzchnika Kościoła katolickiego, który miał uznać prawa Polski do Wrocławia i ziem zachodnich, a także stworzył klimat dialogu między Kościołem katolickim, a państwami bloku wschodniego.
Pokój na ziemi?
Gdy od prawie dwóch lat armia rosyjska bombarduje Ukrainę, Rosja odchodzi od traktatu wstrzymującego próby nuklearne, zaś na Bliskim Wschodzie, po brutalnym ataku Hamasu na Izrael, wybucha wojna, grożąca z jednej strony bezprecedensową katastrofą humanitarną, a z drugiej rozszerzeniem konfliktu na sąsiadujące kraje, encyklika Pacem in terris staje się jeszcze bardziej aktualna, niż była w 1963 roku. Czy dziś jest jeszcze możliwe znalezienie płaszczyzny dialogu, jak to próbowali zrobić przywódcy USA i Związku Radzieckiego, zażegnując konflikt kubański?

