Język żałoby

Emocje, które towarzyszą nam, gdy odchodzą bliscy ludzie,
wyrażamy za pomocą specyficznego języka.

JUSTYNA JANUS-KONARSKA

Wrocław

Żałoba jest istotną częścią naszej tożsamości

ŁUKASZ SIANOŻĘCKI/FOTO GOŚĆ

Wnaszej rodzinie najpierw odeszli dziadkowie. Jeden cicho i niepostrzeżenie, w samotności pandemicznych zakazów. Drugi – niespodziewanie i za szybko, burząc stabilny porządek codzienności żony, synów i wnuków. Pozostała pustka, żal i rozpacz. Listopad to czas zadumy nad przemijaniem i śmiercią, a także szczególną rolą żałoby, która pomaga nam przejść przez to jakże trudne doświadczenie straty.
Żałoba wewnętrzna i zewnętrzna
Żałoba to naturalny proces, który następuje w życiu człowieka po stracie kogoś bliskiego. Jest bolesna, ale pozwala nam pogodzić się ze stratą, integrując ją z naszym nowym życiem, życiem bez bliskiej nam osoby. Należy ją przeżyć i zamknąć – jak kolejny etap w naszym życiu. Według psychologów prawidłowa żałoba trwa rok, lecz tak naprawdę nie jest ważny czas, ale umiejętność radzenia sobie ze stratą i wygaszenie bolesnych emocji. Wśród etapów żałoby wymienia się negowanie straty, gniew, smutek wynikający z poczucia bezradności, a na koniec – akceptację śmierci, gdy coraz mniej w nas żalu, a wracamy do normalnego trybu codzienności.
Żałoby jako rytuału możemy uczyć się od starszych pokoleń. Ważne są troska o miejsce pochówku, modlitwa i refleksja. Dbanie o miejsce pamięci naszych bliskich mówi o tym, że stanowią dla nas ważną część życia. Tradycyjna stypa w wielkomiejskim świecie przybiera formę poczęstunku czy obiadu, wciąż jednak służy do wspólnego wspominania zmarłego i budowania pozytywnej opowieści, która zostanie z nami przez długie lata. W dobie pandemii śmierć i żałoba przestały być ceremonią publiczną i przesunięto je do sfery głębokiej prywatności. Jak w dramacie Sofoklesa, przy decyzji o pochówku stanęliśmy przed dylematem praw boskich i ludzkich. Warto jednak podkreślić, jak ważny i oczyszczający jest dla sam rytuał żałoby. Śmierć osoby bliskiej otwiera nas na pytania, co dzieje się z nami po śmierci, niezależnie od tego, czy wierzymy, czy nie.
Retoryka żałoby
Słownikowa definicja „żałoby” skupia się na trzech obszarach. To smutek po śmierci kogoś bliskiego, określony czas po śmierci osoby bliskiej, w którym nosi się odpowiedni strój i nie uczestniczy w życiu towarzyskim oraz czarne ubranie lub dodatek do ubioru noszone przez pewien okres po śmierci kogoś bliskiego. Pierwsza z definicji jest dość schematyczna i okrojona. Pozostałe dwie dotyczą poziomu ekspresji, uwikłanej w normy kulturowe i tradycję. Etymologii „żałoby” szukać możemy w prasłowiańskim „żelja” (ból, skarga, cierpienie, żal) czy w praindoeuropejskim słowie oznaczającym kłujący ból. Żałoba związana jest więc z nierozerwalnie z bólem emocjonalnym i fizycznym, którego doświadczamy.
Żałobę w języku wyrażamy na wiele sposobów. Z perspektywy uczuć i przeżyć można „być” w żałobie, „doświadczać” ją, „przeżywać”, a także „pogrążyć się” w żałobie, „przepracować” ją czy „okryć się” nią. W kontekście ubioru można „chodzić” w żałobie, „nosić” ją i „przywdziać”. Sama żałoba bywa „ciężka, głęboka, wielka”, a długość jej trwania definiowana jest jako „proces”, „okres”, „czas” lub „dni” żałoby.

Grupa określeń wyrażających fakt śmierci to samodzielne leksemy, np. „umrzeć” czy „zemrzeć”, związane etymologicznie z wyrazem „mrzeć” (tracić życie, przestawać żyć), mającym odpowiedniki we wszystkich językach słowiańskich. Określenia aktu śmierci łagodzące wydźwięk ostateczności to dość spora grupa obejmująca pojedyncze leksemy i związki wyrazowe. Eufemizowanie umierania związane jest także z niechęcią do sprawiania przykrości osobom zaangażowanym w umieranie lub śmierć kogoś bliskiego.
Śmierć to koniec życia, nieodwracalne ustanie czynności życiowych, wyrażane w formach takich jak: „przestać żyć”, „zakończyć życie”, „zakończyć żywot”. Eufemistyczne określenia aktu śmierci, które łagodzą kontekst i osłabiają grozę, łączy wspólna wartość stylistyczna – wyróżnia je nacechowanie podniosłe, uroczyste, które ma na celu uwznioślenie śmierci. Osobną grupę stanowią metaforyczne określenia oparte na pojmowaniu śmierci jako przemiany życia, przejścia do innej rzeczywistości, do nowego chrześcijańskiego świata z doczesności do wieczności, np. „zejść z tego świata”, „rozstać się” czy „pożegnać” z nim, „przenieść się do wieczności”. Inną jeszcze metaforą jest gaśnięcie, co wiąże się z wyobrażeniem ludzkiego życia jako płomienia, lub metaforyczne określenie śmierci jako snu, np. „zasnąć w Panu”. U podstaw tego ostatniego określenia leży analogia śmierci i snu, przywołująca obraz łagodnej śmierci chrześcijańskiej w stanie łaski uświęcającej.
Typowym aktem mowy związanym z sytuacją śmierci są kondolencje o określonej formie i sposobie przekazywania. Samo ich składanie bywa jednak jednym z najtrudniejszych wyzwań językowych w relacjach międzyludzkich. Bardzo często, gdy spotykamy osobę pogrążoną w żałobie, komunikat słowny zastąpiony zostaje przez współodczuwanie niewerbalne – uścisk dłoni, pocałunek czy gest przytulenia. Kondolencje zalicza się do typowo grzecznościowych i silnie skonwencjonalizowanych aktów mowy, z określonym kontekstem sytuacyjnym i wachlarzem emocji, które towarzyszą nadawcy. Łacińskie słowo „con-dolere” oznacza „współ-cierpieć”, „smucić się”, „boleć”.
Składając kondolencje, chcemy ulżyć osobie cierpiącej i zapewnić o wspólnym odczuwaniu smutku. Kondolencje w mowie wyrażamy za pomocą zwrotów takich jak np. „składam”, „przyjmij”, „wyrażam” kondolencje/ wyrazy współczucia. Wersje pisane, do których znów zaczynamy powracać, to listy pocieszające, bileciki, kartki pocztowe, depesze kondolencyjne, a czasami zwykłe SMS-y. Do tego – nekrologi w czasopismach drukowanych bądź w wersji wirtualnej czy formuła wpisów w internetowych księgach kondolencyjnych i akty żalu zawarte w komentarzach internetowych.
Na koniec
Podsumowując nasze rozważanie o żałobie i śmierci, jeszcze raz podkreślić należy, że żałoba jest istotną częścią naszej tożsamości. Bez dialogu na temat cierpienia i śmiertelności zatracamy refleksję nad tym, co kształtuje nas z nieubłagalną koniecznością i pozwala oswoić ból utraty.