ODPOWIEDNIE DAĆ RZECZY SŁOWO

Bazylika czy katedra?

Rozpoczynają się wakacje, być może części z nas uda się choć na chwilę
gdzieś wyjechać, żeby zmienić otoczenie. Cele podróży miewamy różne, niektórzy wolą
morze, inni góry, a jeszcze innym najbardziej brakuje szerokich bulwarów
wielkich metropolii albo urokliwych zaułków małych miasteczek.

KATARZYNA PIOTROWSKA

Katowice

Bazylika św. Elżbiety (z lewej) i katedra św. Jana Chrzciciela
we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim widziane od strony Odry

ROMAN KOSZOWSKI/FOTO GOŚĆ

Dla tych, którzy planują wypoczynek połączony ze zwiedzaniem, jedną z atrakcji mogą stanowić zabytkowe budowle sakralne. Nawet, jeśli ograniczymy się tylko do odwiedzenia katolickich miejsc kultu, mamy spory wachlarz możliwości: kościoły, kaplice, bazyliki czy katedry. Może się zdarzyć, że widząc z daleka górujący nad miastem budynek o charakterze religijnym, nie będziemy od razu wiedzieli, z jakim typem kościoła mamy do czynienia. Co więcej, nawet przyglądając się z bliska, możemy nie umieć zdecydować, czy stoi przed nami bazylika czy katedra. I nic w tym dziwnego, bo nie da się ich rozróżnić „na oko”. Pewnie wielu z nas wie, dlaczego, a jeśli nie, to zaraz to wyjaśnię.
Jaki to kościół?
Obie nazwy – bazylika i katedra – mają pochodzenie greckie, ale ta pierwsza jest historycznie wcześniejsza, dlatego od niej zaczniemy.
Po grecku βασιλικός (basilikos) oznacza królewski czy nawet cesarski (βασιλεύς – basileus – to zarówno król, jak i cesarz). W starożytności taki królewski portyk znajdował się najpierw w Atenach, przy rynku (agorze), i służył za miejsce obrad. Na zasadzie pewnej analogii i chęci powielania ateńskiego wzoru terminem βασιλικά (basilika) nazwano budynki hali sądowej przy rynku (forum) w Rzymie.
Później i w innych miastach Imperium powstawały obiekty o podobnej architekturze i funkcji, tak samo nazywane. Wypada dodać, że bazyliki z czasem zaczęły pełnić funkcje hali targowych – były przestronne, zadaszone i świetnie się do tego nadawały. I nie ma w tym nic gorszącego, bo wtedy jeszcze nikt nie kojarzył ich z miejscem kultu. Dopiero chrześcijanie, którzy nie chcieli, żeby ich miejsca spotkań wyglądały jak pogańskie świątynie, zaadaptowali na potrzeby swoich obrzędów architekturę typową dla bazylik i przez to budynki kościołów tak właśnie były nazywane.
Bazylika – kościół wielonawowy
Od czasów starożytnych w architekturze sakralnej sporo się zmieniło, bazyliki rozrosły się i obrosły w dodatkowe elementy, które stały się niezbędne, by móc dany kościół tak nazywać. Dzisiaj terminem bazylika określamy przede wszystkim kościoły wielonawowe, w których główna nawa (czyli część od drzwi wejściowych do ołtarza) jest wyższa od naw bocznych i w tej wystającej części ma okna, które umożliwiają doświetlenie wnętrza. Boczne nawy oddzielone są od głównej filarami, a czasem nawet ścianą, tak że ma się wrażenie, jakby budynek składał się z kilku zlepionych ze sobą kościołów.

Chociaż sama idea uległa solidnej zmianie, to trzeba przyznać, że bazylika nie straciła nic ze swej nazwy – opisana powyżej budowla spokojnie może nosić miano królewskiej.
Katedra, czyli siedzisko
Czym zatem różni się od niej katedra? Otóż niczym poza krzesłem. Jakkolwiek trywialnie to brzmi, tym właśnie jest katedra – krzesłem. Καθέδρα (kathedra) to krzesło albo po prostu miejsce do siedzenia. W starożytności określano tym terminem zarówno zydelek w kuchni, jak i miejsce, na którym zasiadał władca.
Z czasem utrwaliło się nazywać tak miejsce przygotowane dla nauczyciela, z którego prowadził lekcje dla usadowionych dookoła uczniów. I dziś też mówimy o katedrze na uniwersytecie, która – w odróżnieniu od instytutu czy zakładu – jest jednostką skupioną wokół osoby konkretnego profesora.
Profesor przewodzi katedrze, podobnie nauczyciel grupie uczniów i tak samo św. Piotr miał przewodzić Kościołowi jako pasterz i nauczyciel, dlatego symbolicznie został usadowiony na katedrze. Kościół obchodzi nawet święto katedry św. Piotra! Katedra jako krzesło do nauczania i przewodzenia stała się symbolem biskupa, a z czasem znaczenie słowa z mebla przeniosło się na cały budynek. I tak katedrą może się stać każdy (i tylko ten!) kościół, w którym biskup ustanowi swoje siedzisko. Zazwyczaj jest to jeden kościół znajdujący się w tym samym mieście, w którym mieszka biskup, i w większości przypadków możemy mówić o jednej katedrze na diecezję.
Bywają diecezje, w których znajdują się współ-katedry, czyli z łaciny konkatedry, bo historyczne dwie diecezje zostały połączone w jedną i żal było dawnej katedrze jej miano odbierać. Ale kiedy biskup jest jeden, to i właściwa katedra jest tylko jedna. Co innego bazyliki, tych możemy napotkać nie tylko w diecezji, ale nawet w jednym mieście nieskończenie wiele. No, może z tym „nieskończenie” przesadziłam, jednak może ich być naprawdę dużo i zgodzi się ze mną każdy, kto chociaż raz był w Rzymie!
DLA CIEKAWYCH:
▸ Wyrażenie „ex cathedra” (łac. z katedry) bezpośrednio nawiązuje do pozycji papieża jako następcy św. Piotra i nauczyciela, i oznacza jego nieomylność. Używane jest również w szerszym kontekście, kiedy ktoś wypowiada się w sposób autorytatywny i bezapelacyjny.
▸ Dla tych, którzy jeszcze nie byli – w Rzymie jest ponad 50 bazylik!