Sakramenty? Już byłem…

Jednym z wymiarów pracy duszpasterskiej parafii jest przygotowanie wiernych
do sakramentów – począwszy od chrztu, przez Komunię Świętą i sakrament pokuty,
następnie bierzmowanie, aż po sakrament małżeństwa.

EWA PORADA

Katowice

Sakramenty zbliżają nas do Boga
i dzięki Bożej łasce pozwalają żyć
zgodnie z Jego wolą

AGNIESZKA OTŁOWSKA/FOTO GOŚĆ

Co do formy przygotowania do sakramentów nierzadko toczy się w różnych środowiskach dyskusja dotycząca jego długości, jakości spotkań czy wymagań stawianych przez katechetów i duszpasterzy. Niestety w wielu przypadkach po przyjęciu sakramentu można usłyszeć takie głosy:
Komunia Święta. Pytam Jakuba, który rok temu po raz pierwszy przystąpił do Komunii Świętej: „Chodzisz co niedzielę na Mszę św. i przyjmujesz Pana Jezusa?”. Mocno zdziwiony chłopak odpowiada: „Ale Pana Jezusa przyjmuje się tylko raz, podczas Pierwszej Komunii, ja już byłem rok temu”.
Bierzmowanie. Klasa 8 szkoły podstawowej, dziewczyna przygotowująca się do sakramentu bierzmowania mówi: „No dobra, teraz chodzę na spotkania do bierzmowania, nawet jest fajnie, religia też jest całkiem w porządku, ale w liceum wypiszę się z religii”. Pytam, dlaczego? Pada odpowiedź: „No po co chodzić, przecież już będę miała bierzmowanie zaliczone”.
Sakrament pokuty. „Dlaczego mam chodzić do spowiedzi? – to nie działa, ciągle wyznaję te same grzechy. Odchodzę z konfesjonału i ciągle jestem tym samym człowiekiem. A poza tym nie będę mówił o swoich słabościach przed księdzem, który może żyje gorzej niż ja”.
Sakrament małżeństwa. Narzeczeni: „Trochę dużo tych przygotowań do sakramentu małżeństwa. Dlaczego Kościół nam tak utrudnia? Nauki z dniem skupienia, poradnia, protokoły. I całe takie zamieszanie dla jednego dnia? A właściwie dla paru chwil”. Ripostuję: „Nie dla jednego dnia, ale dla całego Waszego życia. Ten jeden dzień, ta jedna chwila tak naprawdę dopiero wszystko zaczyna”. Patrzą na mnie zdziwieni: „Ale co zaczyna? Przecież my się przygotowujemy tylko do sakramentu małżeństwa. Wystarczyłaby próba w kościele i tyle”. Zaczynamy rozmowę o sakramencie małżeństwa, jego sensie, łaskach, o działaniu sakramentu w codziennym życiu małżonków. „No, jeśli o tym będą te nauki, to rzeczywiście warto” – kwitują.

***

Bardzo często przygotowując się do przyjęcia konkretnego sakramentu, mamy na myśli dzień lub chwilę jego przyjęcia lub zawarcia. Nie zastanawiając się głębiej nad sensem sakramentu, wielu z nas przygotowuje swoje dzieci, ale nierzadko także samych siebie do momentu, w którym sakrament się staje, nie biorąc pod uwagę tego, co ma on zmieniać w naszym życiu.

A zatem:
W chrzcie nie koncentrujemy się tylko na samym momencie udzielenia chrztu i ewentualnym spotkaniu rodzinnym po ceremonii. Nasza uwaga powinna skupiać się na tym, co to znaczy, że stajemy się dziećmi Boga, jakie przywileje i obowiązki otrzymujemy. Od momentu chrztu mamy przede wszystkim szukać obecności Boga w swoim życiu, otwierać się na Jego działanie, dziękować Mu za każdy dzień i świadczyć o Jego Miłości, nawet wtedy, gdy to nie będzie łatwe.
Bierzmowanie to nie tylko uroczyste nałożenie rąk biskupa i otrzymanie darów Ducha Świętego, które kończą pewien etap w życiu. To przede wszystkim poświadczenie, że jesteśmy dojrzałymi katolikami, zdolnymi brać odpowiedzialność za życie duchowe swoje i osób, które będziemy spotykać każdego dnia. Dlatego otrzymuję łaskę i dary Ducha Świętego, aby każdego dnia z nich korzystać, stawiając czoła zadaniom, jakie przed nami stają.
Sakrament pokuty nie tylko odpuszcza grzechy, ale przede wszystkim daje nam łaskę do tego, aby każdego dnia szukać i wypełniać wolę Boga. A zatem przygotowując się do sakramentu pokuty, nie patrzymy tylko wstecz, na to, co się nam nie udało, co nie wyszło, w czym byliśmy słabi, ale przede wszystkim w przyszłość. Powiedzielibyśmy, że uczymy się na własnych błędach, aby z łaską Bożą każdego dnia coraz bardziej żyć zgodnie z Jego wolą.
Eucharystia to sakrament, przez który Pan Bóg chce być najbliżej nas – jak to tylko możliwe tu na ziemi. Przemawia do nas bardzo konkretnie przez słowo Boże czytane podczas każdej Mszy św. Słowo, które nie jest ogólnym przesłaniem, ale konkretnym Słowem skierowanym do mnie, odnoszącym się do mojego tu i teraz. Pan Jezus jednoczy się z nami w Komunii św., uczy, jak kochać ludzi wokół nas, szczególnie najbliższych, by coraz bardziej upodabniać się do swojego Stwórcy i Pana.
Podobnie w sakramencie małżeństwa czy kapłaństwa otrzymujemy konkretną pomoc duchową, aby kochać coraz bardziej męża/żonę, dzieci, bliźnich, aby coraz bardziej poznawać Boga i zbliżać się do Niego na drodze swego powołania.

***

Myśląc o sakramentach, nie powinniśmy zatem ich traktować jako czegoś, co już mamy za sobą, co przyjmujemy i tym samym zamykamy pewien etap. Raczej należałoby powiedzieć: Sakramenty – tu się wszystko zaczyna.