Śląskie Świątynie Pojednania, cz. 2

Wotami wdzięczności upamiętniającymi zawarcie pokoju i pojednanie
między biskupem wrocławskim Tomaszem II a księciem Henrykiem IV Probusem
kolegiata pw. Świętego Krzyża na wrocławskim Ostrowie Tumskim oraz
dawna kolegiata i kaplica zamkowa pw. św. Tomasza Becketa w Raciborzu.

KS. STANISŁAW WRÓBLEWSKI

Ziębice

Kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja
na wrocławskim Ostrowie Tumskim

KLEFCIU/WIKIMEDIA COMMONS

W tradycji Kościoła na Śląsku niezmienna jest opinia o fundacji wrocławskiej kolegiaty i kapituły pw. Krzyża Świętego na wrocławskim Ostrowie Tumskim przez księcia Henryka IV Probusa jako upamiętnienie sporu i zwarcia pokoju z biskupem Tomaszem II.
Kolegiata Świętego Krzyża
W Kronice Książąt Polskich zapisano: Ale i na tym nie poprzestał [książę], lecz na znak większej swojej odmiany duchowej, jako zadośćuczynienie za wszystkie swe grzechy ufundował we Wrocławiu kolegium Krzyża Świętego i hojnie je obdarował (cyt. za: Kronika Książąt Polskich, tłum. J. Wojtczak-Szyszkowski, Opole 2019). W tym kontekście warto przybliżyć sam dokument fundacyjny kolegiaty i założonej kapituły kanoników. Akt wystawiony został 11 stycznia 1288 r. we Wrocławiu. Książę założył korporację o następującej strukturze: prepozyt – stanął na czele instytucji, dziekan, scholastyk – odpowiedzialny za szkolnictwo zależne od kapituły kolegiackiej (w planie było założenie szkoły kolegiackiej), kantor, kustosz jako prałaci i dwunastu kanoników. W połowie XIV w. ufundowany został jeszcze jeden kanonikat z odpowiednim beneficjum. Analizując ten dokument, można wyprowadzić kilka ważnych spostrzeżeń. Pierwszym jest fakt, że fundacja dotyczy już pełnej korporacji z jej wszystkimi strukturami, a nie, jak to często bywało przy tego typu inwestycjach, że kapituła ulegała ewolucji i z czasem kształtowała się pod względem liczby dostojników i posiadanego uposażenia dla swojej działalności. Jak widać, Henryk IV Probus był człowiekiem obeznanym w funkcjonowaniu instytucji kościelnych i ich znaczenia w życiu religijnym, ale także polityczno-administracyjnym dla państwa. Również sam kościół kolegiacki nie pełnił wcześniej funkcji grodowych czy parafialnych, lecz został wzniesiony z myślą o swojej roli jako świątyni kanonickiej. Po drugie, książę szczegółowo wyliczył i przyznał uposażenie każdej prałatury i kanonikatu oddzielnie, wskazując beneficja, które jak pokazują badania historyczne, były stosunkowo równe. Z dokumentu wynika, że prawo patronatu, a zatem również obsady wakującej godności wszystkich prałatur i trzech kanonikatów zarezerwował fundator sobie i swoim następcom. Pozostałe zaś prebendy kanonickie miał obsadzać biskup wrocławski.
Jest to niezwykle ważna uwaga, ponieważ skład kapituły w dniu wystawienia aktu fundacyjnego był już ustalony i znany, gdyż prałaci i kanonicy kapituły kolegiackiej Świętego Krzyża byli świadkami omawianej fundacji książęcej, a zatem prawo patronatu dla biskupa i księcia dotyczyło dopiero przyszłości wobec ewentualnych wakatów. Bardzo ciekawa kwestia dotyczy przyczyny fundacji kolegiaty. Z dotychczasowych rozważań i przywoływanych źródeł wynika, że powodem było upamiętnienie pojednania z biskupem. 

Jednakże arenga dokumentu, a zatem oficjalna przyczyna i motywy wystawienia pisma, nie wskazuje bezpośrednio na taki właśnie powód. Z analizy tej formuły dowiedzieć się można, że książę, fundując kolegiatę, pragnie publicznie wyrazić zwierzchność Boga nad sobą oraz wskazać Opatrzność jako źródło posiadanej przez siebie władzy. Publiczne zaakceptowanie Bożego panowania nad władcą miało szczególne znacznie w oczach ówczesnego Kościoła, bo niejako wskazywało wyjątkową pozycję duchownych jako Bożych sług. Aby lepiej to zrozumieć, warto odwołać się do odezwy biskupa Tomasza II do wiernych diecezji wrocławskiej z 10 sierpnia 1287 r. (punkt kulminacyjny konfliktu), gdzie wskazuje na jedną z przyczyn sporu: […] dziesięciny Bóg zarezerwował dla siebie jako znak panowania nad światem [in signum universalis dominii] (cyt. za: R. Michałowski, Princeps fundator. Studium z dziejów kultury politycznej w Polsce X–XIII wieku, Warszawa 1993).
Książę odwołał się także do ewangelicznego talentu, który otrzymał od Boga i chce go w ten sposób zwrócić, co z kolei jest komunikatem wskazującym na częściowe i zgodne z poleceniem Najwyższego zrealizowanie ciążących jako powołanie obowiązków chrześcijańskiego władcy. W dokumencie fundacyjnym wspomniał również Probus, że inwestycją tą pragnie naśladować swoich przodków.
Powyższe motywy w kontekście dotychczasowych wydarzeń i działań księcia wskazują na chęć ratowania swojej reputacji w księstwie i w oczach innych władców chrześcijańskich, a przede wszystkim Kościoła. Jednoznacznie należy uznać starania księcia za element gry politycznej na użytek wewnętrzny wobec kryzysu wywołanego długoletnią wojną z biskupem Tomaszem, ale także za podbudowę dla opinii o nim jako władcy pretendującego do tronu krakowskiego i sięgnięcia po Koronę Królestwa Polskiego, ponieważ wszystkie te czynniki były niezwykle istotne w działaniach politycznych. Trzeba bowiem pamiętać, że wzniesienie kolegiaty, jak ustalili badacze, wiąże się z czasem planowanej ofensywy politycznej i militarnej wobec dzielnicy senioralnej dziedzicznie przysługującej, co trzeba dodać, Probusowi. Znany jest dokument księcia z 25 stycznia 1288 r., a zatem wystawiony wkrótce po fundacji świętokrzyskiej, w którym zatwierdził on prawo posiadania młyna nad Oławą wrocławskiemu mieszczaninowi Janowi z Lwówka Śląskiego. Henryk Probus tytułuje się w tym dokumencie księciem krakowskim i sandomierskim, przez co jednoznacznie manifestuje swoje pretensje do Małopolski. Natomiast w samym akcie fundacyjnym kolegiaty zapisał, że w kolegiacie mają być sprawowane modły za księcia Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego.

Śledząc genealogię, można dostrzec, że pokrewieństwo obu było dalekie, a i więzy nie należały do serdecznych czy przyjacielskich. Znaleźć można inne bardzo bliskie mu osoby, które można było wymienić i za które można było sprawować ceremonie. Dopełnieniem koncepcji idei władzy nad Krakowem i późniejszych planów, zapewne koronacyjnych, jest również wezwanie kolegiaty. Patrocinium kościelne ma bowiem bardzo ważne znaczenie w ostentacyjnym wyrażaniu zarówno wiary, jak i swoich poglądów, co zostanie dalej omówione.
Kolegiata w Raciborzu
Drugą świątynią upamiętniającą prowadzony konflikt, ale też pojednanie między najważniejszymi dostojnikami Śląska, była kolegiata ufundowana przez biskupa Tomasza II przy istniejącej w Raciborzu kaplicy zamkowej. Jan Długosz zanotował: W końcu biskup wrocławski Tomasz, pamiętając o dobrodziejstwach i gościnie, jakiej jemu i jego klerowi użyczył w czasie wygnania książę opolski Kazimierz, zakłada na zamku w Raciborzu na prośbę księcia opolskiego Kazimierza kolegiatę pod wezwaniem św. Tomasza Kantuaryjskiego i uposaża ją dziesięcinami stołu biskupiego we Wrocławiu. Kolegiatę z biegiem czasu przeniesiono z zamku do miasta, a przy przeniesieniu utworzono wiele prebend dzięki hojności książąt raciborskich (cyt. za: Jana Długosza Roczniki czyli Kroniki Sławnego Królestwa Polskiego).
Oczywiście myli się w tym miejscu kronikarz, gdyż ówczesnym panem na Raciborzu był książę Przemysław (książę raciborski w l. 1290–1306), ale sam kontekst w pełni oddaje powszechne przekonanie o początku kolegiaty, której akt fundacyjny nie zachował się. O dacie erygowania kapituły świadczy zapis w sprawozdaniu wizytacyjnym kościoła w Raciborzu z 13 maja 1680 r. Wizytator zanotował, że kolegiata raciborska erygowana została w 1292 r. przez biskupa Tomasza II. Z racji doboru niezwykłego patrocinium św. Tomasza Becketa należy uznać, że omawiana instytucja kościelna nie mogła zostać zatwierdzona przed śmiercią księcia. Kwestia ta zostanie omówiona poniżej.
Pewny jest natomiast fakt, że pierwszy znany w źródłach kanonik z kapituły Tomaszowej uchwytny jest w dokumencie z 1293 r. Akt ten, wystawiony 1 sierpnia, dotyczył zgody księcia Przemysława na lokację przez cystersów z Czarnowąsów na prawie niemieckim wsi Księginice k. Rybnika. Wśród świadków dokumentu wymieniony został Tilkon, kanonik św. Tomasza.

Kanonik kapituły kolegiackiej pw. Krzyża Świętego
we Wrocławiu na rycinie zamieszczonej w publikacji
A. Rathsmanna, Fragmenty z dziejów klasztorów
i fundacji śląskich od ich powstania do czasu ich kasacji
w listopadzie 1810, Wrocław 1812

BIBLIOTEKA ŚLĄSKA, KATOWICE

Trudno stwierdzić jednoznacznie, czy kaplica zamkowa została wzniesiona bezpośrednio z przeznaczeniem na kolegiatę, czy raczej korporacja kanoników została ustanowiona przy wzniesionej lub jeszcze budowanej kaplicy niejako przy okazji. Z faktu, że uznawana była za fundację książęcą, można wnosić, że kwestią budowy i wyposażenia kaplicy zamkowej zajmował się dwór, natomiast biskup mocą prawa kościelnego erygował przy niej kapitułę. Kolegiata raciborska wykształcała swoje struktury prałackie i kanonickie z biegiem lat. W 1315 r. składała się z dziekana jako prałata i czterech kanoników. Książęta opawscy i raciborscy doposażyli kapitułę, fundując kolejne prebendy dla kanoników, uczynił to także biskup wrocławski Wacław II Legnicki (w l. 1382–1417) w 1413 r.
Istotne dla kapituły wydarzenie miało miejsce 27 lutego 1359 r. W dokumencie biskup wrocławski Przecław z Pogorzeli (w l. 1342–1376) określił szaty kanonickie, ustanowił swoją bezpośrednią jurysdykcję nad wszystkimi członkami kapituły, nakazał corocznie przed świętem patronackim kapituły przybyć całej korporacji do kapituły wrocławskiej celem złożenia corocznego sprawozdania z realizacji zamierzeń fundacyjnych biskupa Tomasza, co jednoznacznie wskazało na inicjatora powołania wspólnoty kanoników.

Kaplica zamkowa (dawniej kolegiata) pw. św. Tomasza
z Canterbury w Raciborzu, po remoncie w 2013 r.

HONS084/WIKIMEDIA COMMONS, CC BY-SA 3.0 PL

Drugim niezwykle ważnym wydarzeniem dla kapituły w Raciborzu było przeniesienie jej do nowej kolegiaty, którą stała się świątynia parafialna pw. Najświętszej Maryi Panny. Translacja nastąpiła na mocy dokumentu księcia Jana II Żelaznego 2 grudnia 1416 r. Głównym powodem była zbyt mała przestrzeń kaplicy zamkowej, uhonorowanie kościoła parafialnego w mieście oraz fakt, że kanonicy i tak swoje kanonie posiadali w mieście i tam przebywali na co dzień.
Zmiana siedziby kolegiaty wpłynęła również na liczebność jej dostojników, gdyż została doposażona przez dwór książęcy, zwiększający przez to swój splendor i majestat. Odtąd powoływano aż sześciu prałatów, dwunastu kanoników i tyluż wikariuszy. Warto przy tym zauważyć, iż aby nie zaniedbać sprawowanej liturgii, w kaplicy zamkowej nakazano, aby jedna lub dwie Msze św. były codziennie sprawowane w kaplicy oraz tradycyjne cztery doroczne procesje z relikwiami.
Z dawnych lokalnych źródeł można się dowiedzieć, że kapituła uświetniała sprawowaną liturgię miejską, charakterystyczną dla wrażliwości religijnej mieszkańców Raciborza. Pierwsza odbywała się do kaplicy zamkowej 29 grudnia w święto patrona kapituły i kolegiaty św. Tomasza z Canterbury. Druga odbywała się również do kaplicy zamkowej we wtorek tzw. Dni Krzyżowych, na wiosnę przed Wniebowstąpieniem Pańskim. Trzecia procesja odbywała się w wigilię uroczystości św. Jana Chrzciciela (23 czerwca) patrona diecezji wrocławskiej do kościoła pod jego wezwaniem na Ostrogu (dzielnica miasta). Czwarta procesja odbywała się w dniu św. Marcelego dla uczczenia patrona miasta (lokalna tradycja spisana oraz przedstawiana w zabytkach sztuki, wedle której Racibórz został cudownie uratowany przed najazdem wojsk ruskich i Scytów 16 stycznia, w dzień wspomnienia św. Marcelego I papieża) oraz, jak notowano w dyrektorium kościelnym, „na pamiątkę ustanowienia kolegiaty”.
Wezwania kolegiat. Polityka w świętych nazwach
Patrocinia, a zatem wezwania świętych lub tajemnice wiary, którym poświęcano obiekty sakralne, były w średniowieczu nie tylko sposobem rozwoju kultu religijnego i manifestacją szczególnej pobożności fundatorów czy wiernych. Bardzo często w wypadku możnowładców lub biskupów były sposobem okazania konkretnych poglądów politycznych albo publicznego zamanifestowania swojej działalności.

Gotycka dekoracja wnętrza kolegiaty pw. św. Tomasza
z Canterbury w Raciborzu

KS. STANISŁAW WRÓBLEWSKI

Stąd wobec nadzwyczaj politycznego znaczenia omawianych Świątyń Pojednania warto spojrzeć na te obiekty w tym właśnie kluczu specyficznej formy komunikacyjnej ze społeczeństwem.
Powyżej wspomniano, że wybór patrocinium dla kolegiaty świętokrzyskiej był dopełnieniem idei politycznych księcia Henryka IV Probusa. Źródłem poznawczym wezwania kolegiaty jest jej akt fundacyjny. Jak zapisano, obiekt wzniesiono na cześć Boga Wszechmogącego i Ożywczego Krzyża Świętego (oryg. ad honorem omnipotentis dei ac vivifice crucis Christi). Warto zauważyć, iż główni przedstawiciele rodu Piastów wrocławskich swoje najważniejsze fundacje rodowe poświęcali głównemu patronowi swojej dynastii, czyli św. Bartłomiejowi. Owszem, i kolegiata nosi to wezwanie, ale w odniesieniu do dolnej jej części zwanej kryptą św. Bartłomieja lub, jak zapisał w 1. poł. XVI w. Bartłomiej Stein, w opisaniu miasta Wrocławia kościołem św. Jadwigi w Krypcie. Gdyby zatem fundacja ukierunkowana była wyłącznie na podkreślenie prestiżu władcy, jego przemiany i nawrócenia oraz swoich przodków, na których się zresztą powołał, to obiekt nosiłby z pewnością wezwanie św. Bartłomieja jako głównego patrona, ewentualnie św. Jana – jako manifest pojednania i naprawienia szkód biskupowi i Kościołowi wrocławskiemu. Kolegiata w związku z tym miałaby złożone wezwanie. Przywołanie tytułu Krzyża Świętego ma według historyków inny cel. Według teologii jest to symbol zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią i szatanem. Jest wyrazem dogmatu wiary o odkupieniu ludzkości, Zmartwychwstaniu, życiu wiecznym. Myśląc tymi kategoriami, w średniowieczu uważano, że krzyż jest również symbolem zwycięstwa nad wrogami, powodzeniem planów politycznych. W wydarzeniu współczesnym Henrykowi miało miejsce takie wykorzystanie
znaku krzyża. Król niemiecki Rudolf I Habsburg po zwycięstwie nad Przemysłem Ottokarem II ufundował w 1280 r. klasztor pw. Świętego Krzyża na pamiątkę zwycięstwa nad królem Czech Przemysłem Ottokarem II, który zginął w bitwie i za którego Henryk IV Probus polecił odprawiać modły w swojej kolegiacie. Warto jednak nadmienić, że w dokumencie fundacyjnym tego klasztoru dominikanek Rudolf zapisał, iż zwycięstwo przyszło dzięki Znakowi Krzyża. Król kazał bowiem umieścić Znak Zwycięstwa na sztandarach i innych znakach wojskowych swojego rycerstwa na wzór Konstantyna Wielkiego i słynnej bitwy z 312 r. na moście Mulwijskim w Rzymie, gdzie według Euzebiusza z Cezarei zwycięstwo przyszło dzięki znakowi Krzyża Zwycięstwa.
Wydarzenie to mogło mieć niezwykle ważne znaczenie dla śląskiego księcia i jego planów zdobycia władzy w Polsce, stąd przyjęcie takiego patrocinium jako przekonanie o słuszności, zwycięstwie i rozkoszowaniu się nim jako owocu Męki Pańskiej. Drugim, wręcz arcypolitycznym patrocinium było wezwanie kolegiaty w Raciborzu. Jego wybór padł na osobę św. Tomasza Becketa, arcybiskupa Canterbury (w l. 1162–1170). Uznany za męczennika, zginął 29 grudnia 1170 r. z rąk rycerzy króla Anglii Henryka II. Również on popadł w ostry i wieloletni konflikt z władcą ze względu na sprzeciw wobec ustaw królewskich, które ograniczały możliwości wolnego działania Kościoła. W źródłach śląskich odniesienie do osoby patrona kolegiaty znajduje się w dokumencie księcia Leszka z 1309 r., w którym wymieniony został ołtarz pw. św. Małgorzaty w kolegiacie św. Tomasza męczennika wyznawcy. Wzmianka ta wyeliminowała podejrzenie, że może chodzić o św. Tomasza Apostoła, a jednocześnie osobistego patrona biskupa, który chciał podziękować za ocalenie życia w walce z księciem.
Wykorzystanie przez rządcę diecezji osoby św. Tomasza Kantuaryjskiego dla zamanifestowania swojego poglądu na cały konflikt nie wydaje się możliwe za czasów księcia Henryka, który z pewnością ze zrozumiałych przyczyn zablokowałby to przedsięwzięcie oraz zadrażnił ledwo zakończony tragiczny spór. Dlatego też większość historyków uważa, że patrocinium, a zatem i poświęcenie kolegiaty musiało mieć miejsce po śmierci księcia Henryka. Warto także zauważyć, że nie wykorzystano jako patrona osoby św. Stanisława biskupa krakowskiego, bardzo popularnego świętego w tym czasie na Śląsku. Może uważano, że byłaby to jeszcze większa prowokacja lub że jego spór z królem Bolesławem Śmiałym dotyczył kwestii oceny moralnej władcy, a nie stricte politycznej, jak w sytuacji Tomasza. Wybór tego wezwania już zawsze będzie symboliczny i będzie przynosił na myśl z pewnością gorszące i niepotrzebne konflikty na linii państwo–Kościół.
Ważne, by opisana historia i jej tragiczni bohaterowie pomogli współczesnym przezwyciężać wzajemne trudności dla budowania wyższego dobra. Niech dwie Śląskie Świątynie będą dla wszystkich znakiem prawdziwego pojednania.