Niech ponownie zabrzmi Głos Śląska…

O znaczeniu kościoła
św. Elżbiety – fary
miejskiej Wrocławia,
odbudowie organów
i działaniach związanych
z tym przedsięwzięciem
z Włodzimierzem
Patalasem,
sekretarzem
Miasta Wrocławia,
rozmawia

WOJCIECH IWANOWSKI

„Nowe Życie”

Montaż szafy organowej
– mebla ważącego ok. 12 ton

MATERIAŁY PRASOWE URZĘDU MIEJSKIEGO WROCŁAWIA

Wojciech Iwanowski: Jakie znaczenie dla Pana – osoby związanej z miastem Wrocławiem – ma kościół św. Elżbiety położony nieopodal wrocławskiego Rynku?
Włodzimierz Patalas: Na to pytanie można odpowiedzieć dwojako. Jako osoba wierząca uważam, że w każdym mieście powinien być kościół – przestrzeń spotkania z Bogiem i realizacji swojej wiary. Myślę, że bazylika jest takim miejscem. Drugi aspekt związany jest z kościołem garnizonowym jako zabytkiem stanowiącym atrakcję turystyczną, także dla osób niezwiązanych z religią czy nawet kulturą chrześcijańską.
Był on także miejscem ważnym na muzycznej mapie naszego miasta. We Wrocławiu znajduje się wyjątkowy, pochodzący z Hali Stulecia instrument, obecnie służący katedrze pw. św. Jana Chrzciciela, nowe organy w Narodowym Forum Muzyki oraz wkrótce te, które zostaną odbudowane w kościele pw. św. Elżbiety nieopodal Rynku. Każdy z tych instrumentów zabrzmi inaczej i da szansę na wyjątkowe koncerty.
Moim pragnieniem jest wykorzystanie tych instrumentów, organizowanie koncertów czy festiwali, tak by cieszyły mieszkańców i przyciągały turystów.
Kościół przez wieki był dumą wrocławian. Nie oszczędzały go jednak kataklizmy. Podczas ostatniej z katastrof spłonął dach świątyni oraz organy. Co można powiedzieć o instrumencie znanym niegdyś jako „Głos Śląska”?
Kiedy rozeszła się wieść, że planuje się ich odbudowę, usłyszeliśmy od ekspertów, że to projekt unikatowy w skali światowej. Takiego instrumentu po wojnie nikt nie odbudowywał i nikt nie budował. Ze względu na specyfikę organów posiadających ogromną liczbę piszczałek (ok. 3500), a więc i głosów (54), o instrumencie zawsze było na swój sposób „głośno”.

Skąd w ogóle wziął się pomysł rekonstrukcji tego wyjątkowego instrumentu?
Kościół pw. św. Elżbiety jest ulokowany w centrum Wrocławia, będąc jego architektoniczną perełką. Niestety rok 1976 zapisał się jako tragiczny, ponieważ w wyniku pożaru instrument niezwykłej urody i niezwykłej muzycznej jakości spłonął doszczętnie.
W 2011 roku, w trakcie uroczystości odpustowej ku czci św. Elżbiety, podczas wystąpienia ówczesnego Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza padły słowa o tym, że Wrocław i jego mieszkańcy zasługują na to, by organy zostały odbudowane. Wtedy też, co było dla mnie pewną niespodzianką, Prezydent oznajmił, że osobą odpowiedzialną za odbudowę będzie Sekretarz Miasta, powierzając mi tym samym nadzór nad projektem odbudowy organów. I tak się to wszystko zaczęło.
Jest to niezwykłe przedsięwzięcie. Kto zaangażował się w jego wsparcie?
Miałem już wcześniej doświadczenie w przeprowadzaniu dużych inwestycji, choć nigdy w tak szczególnej materii jak instrument muzyczny. W tym sensie projekt był dla mnie rzeczywiście nowy.
Musieliśmy zabezpieczyć w budżecie miasta kwotę, na jaką opiewał kosztorys.
Nie wiedzieliśmy, czy uda się pozyskać sponsorów, a żeby rozstrzygnąć przetarg, wymagane jest zapewnienie środków na realizację przedsięwzięcia. Co miłe i ciekawe, nikt nie podawał w wątpliwość idei odbudowy instrumentu.
Z czasem znaleźli się także sponsorzy. To było zresztą jedno z moich marzeń, żeby projekt był ogólnowrocławski – mówimy przecież o wspólnym dziedzictwie naszego miasta.

Prace rzeźbiarskie w Atelier i montaż w kościele jednej z pierwszych gotowych figur

MATERIAŁY PRASOWE URZĘDU MIEJSKIEGO WROCŁAWIA

Co jest największym wyzwaniem podczas rekonstrukcji organów?
Pierwszy problem stanowiło dotarcie do historycznych źródeł pozwalających na przygotowanie dokumentacji niezbędnej do odbudowy organów. Zniszczony instrument budowano w latach 1752–1760, w dobie baroku.
Część materiałów udało się pozyskać z muzeów i archiwów wrocławskich. Część dokumentacji trzeba było stworzyć od nowa, wzorując się na organach znajdujących się w Krzeszowie, a wykonanych przez tego samego rzemieślnika – Michaela Englera. Był to zdecydowanie najtrudniejszy etap w całym procesie odbudowy.
Kolejnym wyzwaniem było odtworzenie rzeźb zdobiących prospekt organowy. Ze względu na ich ogromną liczbę stworzono we Wrocławiu specjalną pracownię rzeźbiarską, gdzie powstają wszystkie figury i ornamenty zdobiące instrument. Za powstające w pracowni figury i ornamenty odpowiedzialny jest pan Andrzej Kriese, który jest jednocześnie koordynatorem całego przedsięwzięcia.
Jak wyglądał dobór współpracowników w dziele odbudowy?
Przede wszystkim należało pozyskać dwóch ekspertów: od rzeźb i od instrumentów. To nam się udało w naszym wrocławskim środowisku dzięki dwóm wyśmienitym wrocławskim uczelniom: Akademii Sztuk Pięknych i Akademii Muzycznej. Osobą odpowiedzialną za wykonanie rzeźb został Pan prof. Janusz Kucharski, natomiast za instrument – Pan dr hab. Piotr Rojek.
Obaj Panowie, podobnie jak ja i cały zespół urzędników powołany w tym celu zarządzeniem Prezydenta Wrocławia, zaczęli żyć rekonstrukcją organów.
Nikt z nas nigdy nie zajmował się takim projektem. Z czasem do grona zaangażowanych osób dołączył ekspert od instrumentów Pan prof. Krzysztof Michałek z krakowskiej Akademii Muzycznej, na której kieruje katedrą muzyki religijnej.

Przy projekcie odbudowy organów zebrał się zespół bardzo dobrych ludzi i specjalistów zarówno z urzędu, jak i spoza niego. Jestem im wdzięczny za to, że nie potraktowali odbudowy tylko jako kolejnego zadania do wykonania, ale raczej jako pewną misję dla Wrocławia.
Za odbudowę organów odpowiedzialne jest konsorcjum firm z Belgii, Polski i Niemiec. Są to najlepsi wykonawcy na światowym poziomie ze względu na swoje ogromne doświadczenie.
Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że ciężar przedsięwzięcia spoczął na dwóch firmach rodzinnych.
Pan Dariusz Zych z Wołomina odpowiadał za kwestie snycerskie związane z przygotowaniem tzw. szafy organowej – potężnego mebla, ważącego ok. 12 ton i mieszczącego instrument, a rodzina Pana Philippa Klaisa z Bonn za sprawy związane z właściwym instrumentem.
Co dla Pana osobiście było najważniejsze w pracy nad odbudową instrumentu?
To w ogóle jest dla mnie najważniejsze przedsięwzięcie w mojej całej pracy zawodowej. Na przestrzeni lat odpowiadałem za różne, często bardzo wymagające inwestycje, żadna jednak nie była tak złożona i żadna nie wiązała się tak ściśle z historią naszego miasta. Dziś mam ogromną radość, że zbliżamy się do ukończenia projektu, który będzie służył mieszkańcom naszego miasta i nie tylko.
Kiedy ponownie zabrzmi „Głos Śląska”?
Umowa przewiduje zakończenie całego przedsięwzięcia w pierwszym kwartale 2022 roku. Natomiast podczas ostatniej wizyty w Bonn zapadła decyzja o przyśpieszeniu oddania instrumentu.
Na ten moment planujemy to wydarzenie na dzień 17 listopada 2021 roku. Mam przy tym nadzieję, że mimo pandemii i związanych z nią komplikacji termin ten zostanie utrzymany.