Grudzień 2010

Aby Słowo Boże było dla nas żywe, skuteczne i przenikające
Ks. Marian Biskup

Nie marnujmy Bożego Narodzenia
Z Małgorzatą Kramarz rozmawia Ilona Migacz

Narodziny Jezusa Chrystusa w zbiorach Ossolineum
Barbara Lekarczyk-Cisek

Pan jest mocą swojego ludu
Paweł Kwiatkowski

Nowy model nauczyciela, czyli o kryzysie autorytetu
Łukasz Henel

Przyjemność seksualna jest nagrodą Stwórcy
Z Jackiem Pulikowskim rozmawia Bożena Rojek

Między życiem a prawem
Halina Dzięgło

W Bożym Ciele Boży Duch!
Alicja Gębarowska

Ślązaczka
Roman Duda

Paderewski jako kompozytor
Piotr Sutowicz

Czy wszyscy będą zbawieni?
Z o. Piotrem Liszką rozmawia Bożena Rojek

Król był nagi
Elżbieta Nowak

Rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Aleksandra Zienkiewicza
Ks. abp Marian Gołębiewski

Strona główna

Archiwum

Pan jest mocą swojego ludu
Paweł Kwiatkowski


Taizé jest nazwą dobrze znaną we Wrocławiu. Kojarzy się przede wszystkim ze spotkaniami młodych, które odbyły się w naszym mieście na przełomie lat 1989/1990 i 1995/1996. A jednak Wspólnota z Taizé pozostaje w dużej mierze nieznana.

Najczęściej przyjeżdża się tam w niedzielę. Ostatnie metry autobus wjeżdża dość stromym podjazdem, bo Taizé jest małą wsią położoną na wzgórzu. Widać kamienne domy, malwy, pola, pasące się zwierzęta, niewielki romański kościół. Ale już po chwili idylliczny obrazek znika, a w jego miejsce widać setki najczęściej młodych ludzi z plecakami, walizkami, roześmianych i przemieszczających się w różnych kierunkach. Niedziela jest końcem jednych i początkiem następnych tygodniowych rekolekcji – wielobarwnych, gromadzących pielgrzymów z całego świata.

Nieplanowane początki

Kiedy 70 lat temu przyjechał tu po raz pierwszy młody Szwajcar, którego później poznano jako brata Rogera, żadnych tłumów jeszcze nie było, a nikt ich nawet nie planował. Kilkudziesięciu mieszkańców żyło na uboczu wielkich spraw, z dala od dużych miast. Roger miał 25 lat, szukał miejsca modlitwy, możliwości towarzyszenia ludziom trochę opuszczonym, trochę zapomnianym. Kiełkowała w nim myśl o wspólnocie, ale niewielkiej.

Po wojnie Roger osiedlił się w Taizé ponownie, najpierw z trzema przyjaciółmi, później dołączyli kolejni. Na Wielkanoc 1949 r. siedmu mężczyzn złożyło przed Bogiem śluby wieczyste. Utrzymywali sie z pracy fizycznej, równocześnie trwając na wspólnej modlitwie trzy razy dziennie i zgłębiając Biblię. Od początku budzili ciekawość, ale w drugiej połowie lat pięćdziesiątych zaczęło ich odwiedzać coraz więcej młodych ludzi. Ludzi poszukujących modlitwy, spotkania, ciekawych tego, co w Taizé się dzieje. Bracia nie byli na to przygotowani, modlili się w małym kościele, który nie mógł pomieścić więcej niż kilkadziesiąt osób, nie prowadzili żadnych specjalnych spotkań, nie głosili nauk. Zwiększająca się ilość gości musiała wpłynąć na rytm ich życia. Wspólnota podjęła to wyzwanie. Jeszcze na początku lat sześćdziesiątych z pomocą wolontariuszy wybudowano nowy, większy, ale bardzo prosty w konstrukcji kościół, żeby kilka lat później odkryć, że jest za mały w stosunku do potrzeb. Wówczas wyburzono tylną ścianę, żeby mieć możliwość stopniowego zwiększania powierzchni. Młodym zaproponowano spotkania z wprowadzeniem biblijnym i dzieleniem się w małych grupach. Chociaż wiele szczegółów się zmienia, zasadniczy kształt zwykłego tygodnia w Taizé pozostaje ten sam od wielu lat. Po śmierci brata Rogera, jego dzieło kontynuują pozostali bracia, z nowym przeorem, br. Aloisem. A kolejne generacje pielgrzymów wciąż przybywają.

Modlitwa

Trzy razy dziennie wszystkie aktywności w Taizé zamierają, a bracia oraz ich goście zachęcani biciem dzwonów idą do kościoła na wspólną modlitwę. W środku zaskakuje brak krzeseł (poza pewną ilością dla osób starszych). Wszyscy siadają na podłodze wyścielonej wykładziną. Latem to nawet kilka tysięcy ludzi. Wśród nich bracia w białych habitach, klęczą z pomocą charakterystycznych ławeczek. Kościół jest przyciemniony, ale pali się w nim sporo świeczek i dyskretne światło. Modlitwie towarzyszą ikony, w tym utrzymana w ciemnej czerwieni ikona Krzyża ustawiona z przodu kościoła, ikona Matki Bożej oraz wiele innych.

Śpiewy z Taizé są może najbardziej znane. Używa się ich również w wielu polskich parafiach. Wielokrotne śpiewane powtórzenia wersetów biblijnych, sentencji Ojców Kościoła, a nawet Jana Pawła II, czy urodzonego we Wrocławiu teologa Dietricha Bonhoeffera wprowadzają w kontemplację Bożej tajemnicy. Confitemini Domin, „Pan jest mocą swojego ludu”, „Jezu, Tyś jest światłością mej duszy”, „Bóg jest miłością, miejcie odwagę żyć dla miłości”, „Bonum est confidere” rozbrzmiewają w wielu językach. W śpiewniku jest ich kilkadziesiąt, każdy ma swój ulubiony.

Towarzyszy temu czytanie fragmentów Pisma Świętego, modlitwa wstawiennicza i kilkuminutowa modlitwa w ciszy. Tej ciszy na początku często towarzyszy konsternacja. Jak się zachować, o czym pomyśleć. A jednak po tygodniu wprowadzenie w ciszę dla wielu pozostaje ważnym doświadczeniem.

Modlitwa poranna i południowa trwają ok. 45 minut. Wieczorna jest dłuższa, bracia stoją w kościele, aby wysłuchać pytań, próśb czy wątpliwości. Przyjeżdżający księża spowiadają. W piątek i w sobotę modlitwa jest szczególna. Najpierw ikona Krzyża zostaje położona na środku kościoła, aby każdy mógł do niej podejść i położyć swoje czoło, powierzając troski, ale także radości swoje i innych potrzebujących Chrystusowi Ukrzyżowanemu. Ten zwyczaj pochodzi od chrześcijan rosyjskich prześladowanych w czasach komunistycznych. W sobotę natomiast następuje Liturgia Światła. Na pamiątkę Zmartwychwstania modlący trzymają w górze świeczki, stopniowo rozpalane ogniem Paschału.

Wprowadzenia biblijne

Przyjedżającym bracia proponują poza zaproszeniem na modlitwę wprowadzenia biblijne i spotkania w małych grupach. Tłumaczone symultanicznie wprowadzenia opierają się na wybranych tekstach Pisma Świętego. Czasem jest to jeden fragment czytany uważnie przez cały tydzień, czasem rozmowa o kilku fragmentach wybranej Ewangelii. Nie ma tu nadmiernego teoretyzowania, czy pouczania. Bracia raczej szukają drogi, żeby doświadczenie lektury Biblii związać z wyzwaniami życia codziennego. Wprowadzenia odbywają się równocześnie w kilku grupach wiekowych, od 15-16 lat do + 29, jest też specjalny program dla rodzin z dziećmi. Kilka prostych pytań proponowanych przez braci wprowadza w grupy dzielenia. W grupach nie większych niż 10-osobowe, przybywający starają się raczej słuchać i dzielić się swoim doświadczeniem. Zwłaszcza, że jest ono różnorodne. Do Taizé przyjeżdżaja ludzie ze wszystkich kontynentów, z różnych kosciołów chrześcijańskich, jedni głęboko wierzący i zaangażowani w życie lokalnych wspólnot, inni zwyczajni, ale potrzebujący jakiejś zmiany, inni wreszcie niemal niewierzący, ale z iskierką pytania, zachęceni przez przyjaciół. Wspólnie dzielą doświadczenie tygodnia.

Ludzie

Jest zupełnie niezwykłe zobaczyć w Taizé wszystkich tych ludzi w jednym miejscu. A przecież poza różnicami w doświadczeniu religijnym są też różnice kulturowe i wiekowe. Setki nastolatków, studenci, ludzie pracujący, samotni, małżeństwa i rodziny z dziećmi, księża, zakonnice, a nawet biskupi. Jedni rozśpiewani, z gitarami, inni trochę zbuntowani, wielu poszukujących ciszy i skupienia. Na niewielkim wzgórzu czują się przyjęci i traktowani poważnie. Bracia nie chcą się stawiać w roli mistrzów duchowych, starają się raczej być świadkami Miłości Bożej. Pokazują możliwości i radości wiary, zachęcają do niej i obdarzają zaufaniem, że dobry wybór jest możliwy dla każdego. Br. Alois napisze: Tak bardzo chciałbym dodać odwagi tym, którzy zastanawiają się nad wyborem drogi na całe życie. Kiedy stajesz przed taką decyzją, może pojawić się wahanie. Kiedy jednak spojrzysz głębiej, znajdziesz radość z tego, że oddajesz się w pełni. Szczęśliwy, kto nie podda się lękom, ale zda się całkowicie na Ducha Świętego. Bracia unikają potępiania i osądzania. A przy tym wskazują, jak ważne są wiara i nadzieja, pojednanie i zaufanie, solidarność i odpowiedzialność za drugiego człowieka. W odpowiedzi przybywający gotowi są na trzy modlitwy w ciągu dnia, ciszę, której nigdy sie nie spodziewali, rozmowę w małych grupach o rzeczach, o których nigdy wcześniej nie odważyli się powiedzieć.

Zaufanie i odpowiedzialność

Od pierwszej chwili w Taizé jest oczywiste, że jak to żartobliwie mówią bracia, tygodniowe spotkanie przygotowane jest tylko do połowy. Druga połowa należy do samych przyjeżdżających. Wszelkie prace związane ze sprzątaniem miejsc zakwaterowania i łazienek, rozdawaniem jedzenia, zmywaniem, przygotowaniem miejsca modlitwy powierzane są samym przybywającym. Wybór grupy pracy jest zawsze dobrowolny, ale nie brakuje ochotników. Pracami kierują wolontariusze, którzy zdecydowali się przyjechać na kilka tygodni lub miesięcy, czasem na rok. Człowiek nie tylko otrzymuje, ale w tym samym miejscu i czasie również daje. Często pojawiają się pytania, co takiego jest w Taizé unikatowego. Odpowiedzi młodych sa często krótkie. Jak zauważa br. Marek, Polak od ponad 30 lat we wspólnocie, dostrzegają ciszę, radość, spokój...

Bracia usilnie proszą i przypominają, żeby tego doświadczenia nie zapominać po powrocie do domów rodzinnych. Przecież wartości obecne w Taizé są uniwersalne. Jakkolwiek nie tworzą żadnego formalnego ruchu, wspierają młodych pragnących kontynuować modlitwę w swoich parafiach, zachęcają do zaangażowania w świecie, w dzieła społeczne, charytatywne i misyjne. Niewielkie grupy braci żyją w tzw. fraterniach w ubogich miejscach kilku kontynentów, w Ameryce, Afryce i Azji, gdzie towarzyszą cierpiącym i potrzebującym. Od 1978 r. Wspólnota organizuje też duże spotkanie młodych chrześcijan nazywane Pielgrzymką Zaufania przez Ziemię, z których dwa odbyły się we Wrocławiu. W istocie na początku do wybranego miasta przyjeżdża zwykle tylko kilku braci, natomiast w przygotowaniach pomagają im młodzi i starsi z parafii na miejscu. Ważnym elementem spotkań jest możliwość goszczenia uczestników przez rodziny w swoich domach. W ten sposób cząstkę odpowiedzialności za Pielgrzymkę nosi czasem wiele tysięcy mieszkańców. Możliwość spotkania pielgrzymów z rodzinami jest też często podkreślana jako ważne doświadczenie dla obu stron, otwierające na nowe myśli i możliwości.

Trwałym efektem spotkań Wrocławia i Taizé jest m.in. modlitwa w pierwszą środę miesiąca w Kościele NMP na Piasku. Odbywa się już ponad dwadzieścia lat. Br. Alois, pozdrawiając z tej okazji uczestników modlitwy, napisze Ta wiernośc porusza nas i jest wsparciem dla braci. Ale jeszcze ważniejsze jest, że bardzo wielu młodych odnajdowało dzięki Wspólnocie swoje powołanie kapłańskie, zakonne czy rodzinne. Wartości oświetlane modlitwą braci są realizowane w codziennym życiu. A jak podkreślał ks. kardynał Henryk Gulbinowicz po śmierci brata Rogera, chyba najwspanialsze jest to, że wielu wrocławian dzięki Taizé mogło odkryć piękno lokalnych wspólnot i duszpasterstw.

Zainteresowani mogą dowiedzieć się więcej o wspólnocie w Taizé, korzystając ze strony internetowej www.taize.pl