Wrzesień 2011

Dobry start
Ks. Kacper Radzki

Powołanie nauczyciela
Grażyna Grzywa

Tajemnica Krzyża
Halina Dzięgło

Budować w Panu
Edward Guziakiewicz

Każde dziecko jest darem Boga
Anna Żarowska

Beatyfikacja kolejnej ofiary nazizmu
Ks. Adam Ryszard Prokop

Na naukę nigdy nie jest za późno
Ks. Henryk Szeloch

„Nasz los przestrogą”
Stanisław A. Bogaczewicz

Wspomnienie o księdzu prałacie Stefanie Wójciku
Krystyn J. Matwijowski

Ostatnie lata prymasa Hlonda
Ks. Józef Pater

Wszyscy zacznijmy wychowywać!
Z listu pasterskiego Episkopatu Polski

Horyzont
Elżbieta Nowak

Strona główna

Archiwum

„Nasz los przestrogą”
Stanisław A. Bogaczewicz


Wkrótce po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej – już 30 VI 1941 r. na ulicach Lwowa pojawiły oddziały armii niemieckiej witane tłumnie przez ludność ukraińską. Następnego dnia do miasta przybyło Einsatzkommando (oddział operacyjny), dowodzone przez SS-Brigadenführera dr. Eberharda Schöngartha, komendanta Sicherheitspolizei und Sicherheitsdientes (Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa) w Generalnym Gubernatorstwie. Oddział ten uczestniczył w „Sonderaktion Krakau”, w czasie której 6 listopada 1939 r. aresztowano profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przybycie oddziału do Lwowa wieściło kontynuację działań zmierzających do eksterminacji inteligencji polskiej. Według wygłoszonych bowiem przez Adolfa Hitlera słów: Tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolników.

Wydarzenia we Lwowie

Przed południem 2 lipca członkowie Einsatzkommando zatrzymali Kazimierza Bartla, profesora Politechniki, byłego premiera rządu RP. Zapowiadało to realizację zaplanowanej wcześniej akcji, której kulminacja przypaść miała na noc z 3 na 4 lipca 1941 r. Wówczas, po zapadnięciu zmroku, do mieszkań profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza, Politechniki Lwowskiej, Akademii Medycyny Weterynaryjnej i Akademii Handlu Zagranicznego wtargnęli Niemcy. Według ustaleń i zeznań świadków, byli oni członkami Einsatzkommando i jednostki Geheime Feldpolizei, dowodzonej przez Hauptsturmführera SS Hansa Krügera. Towarzyszyli im, pełniący funkcję tłumaczy, ukraińscy folksdojcze. Aresztowania przeprowadzano według posiadanych list proskrypcyjnych. Przygotowane one zostały jeszcze przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, prawdopodobnie w Krakowie, we współpracy ze związanymi z UON byłymi ukraińskimi studentami uczelni lwowskich. O fakcie wcześniejszego sporządzenia list świadczy obecność na nich nazwisk niektórych osób, które wcześniej zmarły. Aresztowanych profesorów i zatrzymane wraz z nimi osoby przewożono do bursy Abrahamowiczów, gdzie nocą, około godziny drugiej, przystąpiono do brutalnych przesłuchań. W czasie ich trwania, podczas ataku epilepsji, został zastrzelony Stanisław Ruff, syn ordynatora szpitala uniwersyteckiego. Następnie zatrzymani – niosąc ciało zamordowanego – pod eskortą przeszli na Wzgórza Wuleckie, gdzie zostali zamordowani. Niemcy, dokonując lwowskiego mordu, zamierzali uniknąć sytuacji zaistniałej po aresztowaniu profesorów krakowskich w listopadzie 1939 r., gdy pod wpływem głośnych protestów w Rzeszy i w innych krajach zwolniono ich z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen.

W 1943 r., gdy klęska Niemiec stała się jedynie kwestią czasu, przywódcy hitlerowscy zdecydowali o zatarciu śladów popełnionych zbrodni. Zadanie to wykonywane było przez specjalne oddziały tzw. Sonnderkommnda 1005 złożone z przeważnie żydowskich więźniów – wykonujących rozkazy niemieckich funkcjonariuszy Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS (Służby Bezpieczeństwa Reichsführera SS), Sicherheitspolizei (Policji Bezpieczeństwa) lub Ordnungspolizei (Policji Porządkowej). Późnym wieczorem 8 X 1943 r. więźniowie takiego komanda odkopali mogiłę na Wzgórzach Wuleckich. Wydobyte ciała profesorów lwowskich i osób zamordowanych wraz z nimi w lipcu 1941 r. przewieziono do podlwowskiego Lasu Krzywczyckiego, gdzie dołączone do innych kilkuset zwłok zostały spalone. Ocalałe fragmenty kości zmielono w żwirowym młynie i wraz z popiołami rozsypano po lesie. W ten sposób próbowano ukryć prawdę o popełnionej zbrodni i wymazać ją ze świadomości następnych pokoleń.

W trosce o prawdę

Przetrwanie pamięci o mordzie popełnionym na polskich profesorach we Lwowie w 1941 r. jest zasługą osób, które z determinacją i odwagą, z niestrudzonym wysiłkiem dążyły do poznania prawdy, pielęgnowania jej i dzielenia się nią z innymi. Chęć wyjaśnienia wszystkich okoliczności towarzyszących zbrodni dokonanej na profesorach lwowskich od 1941 r. przyświecała działalności Zygmunta Alberta. Wkrótce po tym tragicznym wydarzeniu, w którym stracił życie jego przełożony prof. Witold Nowicki – kierownik Zakładu Medycy Patologicznej, rozpoczął on gromadzenie wszelkich informacji, dokumentów i relacji dotyczących zbrodni. Uzyskany materiał zawarł w opublikowanych artykułach i obszernym, wydanym we Wrocławiu w 1989 r. opracowaniu „Kaźń profesorów lwowskich – lipiec 1941”.

W przypadku Karoliny Lanckorońskiej – paradoksalnie jej aresztowanie w maju 1942 r. przyczyniło się do rozpoznania przez nią i wyjaśnienia „sprawy profesorów lwowskich”. Przesłuchiwana w Stanisławowie przez Hansa Krügera, z jego ust dowiedziała się prawdy o dokonanej na profesorach zbrodni oraz o jego bezpośrednim w niej udziale. Ten fakt potwierdzony został przez przesłuchującego ją we Lwowie współuczestnika mordu Waltera Kutschmanna. Uzyskanie przez nią informacji stanowiących „tajemnicę III Rzeszy” zdecydowało o skierowaniu jej do obozu w Ravensbrück.

W 1967 r. Karolina Lanckorońska, zetknąwszy się z zamieszczonymi w londyńskiej prasie polskiej informacjami o toczącym się przed sądem w Münster procesie przeciw Hansowi Krügerowi – oskarżonemu o popełnienie mordu na Żydach stanisławowskich – postanowiła zeznawać w sprawie jako świadek. Rozprawa, w której uczestniczyła Karolina Lanckorońska, odbyła się 28 IV 1967 r. W roku następnym Krüger skazany został na dożywotnie więzienie. Przypisano mu jednak odpowiedzialność wyłącznie za masowe mordy popełnione na ludności żydowskiej, pomijając milczeniem zbrodnie wobec Polaków. Podejmowane wówczas przez Karolinę Lanckorońską zabiegi na rzecz ponownego przesłuchania jej w sprawie odpowiedzialności Krügera za zbrodnię lwowską nie przyniosły efektu. Organa sprawiedliwości RFN zajęły bowiem stanowisko, że Krüger, skazany już na najwyższy wymiar kary, nie może być ścigany za przestępstwo ujawnione po prawomocnym wyroku, gdyż stanowi ono tzw. przestępstwo uboczne.

Brak postępu w sprawie wyjaśnienia i ukarania bezpośrednich sprawców zbrodni na profesorach lwowskich sprawił, że Karolina Lanckorońska zdecydowała się opublikować w lutym 1972 r. w piśmie ofiar prześladowań nazistowskich „Freiheit und Recht” artykuł pod tytułem Aufklären, nicht totschweigen – „Wyjaśnić, nie przemilczać”. Jej apel nie spotkał się jednak z oczekiwaną reakcją wymiaru sprawiedliwości Niemiec.

Od początku lat sześćdziesiątych XX w. w działaniach mających na celu wyjaśnienie zbrodni popełnionej na profesorach lwowskich aktywnie uczestniczył Władysław Żeleński, bratanek zamordowanego w lipcu 1941 r. Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Poza licznymi artykułami poświęconymi temu wydarzeniu, które opublikował na łamach londyńskich „Wiadomości”, zaangażował się również na rzecz wznowienia umorzonego przez wymiar sprawiedliwości RFN śledztwa w sprawie lwowskiego mordu. W 2001 r. przekazał do Archiwum Akt Nowych w Warszawie bogatą dokumentację poświęconą zbrodni oraz prowadzonym przez siebie działaniom.

W 2001 r. w sześćdziesiątą rocznicę kaźni profesorów lwowskich odbyły się we Wrocławiu uroczystości upamiętniające to tragiczne wydarzenie. Uczestniczyli w nich przedstawiciele władz państwowych i kościelnych z Polski i Ukrainy. Jednym z istotnych wówczas punktów uczczenia profesorów lwowskich i upamiętnienia ich śmierci była ciesząca się dużym zainteresowaniem wystawa autorstwa Ryszarda Czocha „Leopolis docet” – „Lwów uczy”. Jednocześnie 23 czerwca tego roku uczestnicy spotkania w Sali Senatu Uniwersytetu Wrocławskiego – wśród nich prof. Tadeusz Cieszyński, syn zamordowanego we Lwowie prof. Cieszyńskiego – postanowili powołać do życia stowarzyszenie o nazwie: „Związek Potomków Lwowskich Profesorów Zamordowanych przez Gestapo w Lipcu 1941 roku”. Dnia 20 V 2002 r. zarząd Związku skierował do prezydenta Republiki Federalnej Niemiec Johannesa Raua obszerny list. W końcowych słowach napisano: Uważamy za nasz obowiązek skierować Pana uwagę, Panie Prezydencie, na to, że zachodzi konieczność złożenia przez Pana w imieniu Federalnej Republiki Niemiec i Narodu Niemieckiego publicznego aktu żalu za zbrodnię popełnioną przez Niemców na Lwowskich Profesorach i osobach im najbliższych wraz z aktem potępienia idei, która była przyczyną tej zbrodni. Niezależnie od tego zachowujemy sobie prawo do wystąpienia przed Najwyższym Sądem Republiki Federalnej Niemiec o odszkodowanie z powodu ludobójstwa na naszych Ojcach i Dziadkach, ich Żonach, Synach, Wnuku, Księdzu katolickim i ich Przyjaciołach jak również z powodu długotrwałych następstw tej zbrodni. Uzyskane środki finansowe pragniemy przeznaczyć na rzecz fundacji dla kontynuacji tragicznie przerwanej roli Lwowskich Profesorów, składając tym sposobem hołd Ich Pamięci. W odpowiedzi udzielonej 8 VIII 2002 r. prezydent Rau, przypominając podejmowane dotychczas przez przedstawicieli władz Republiki Federalnej Niemiec ogólne wyrazy skruchy za zbrodnie narodu niemieckiego popełnione na Polakach, wskazał jednocześnie na niemożność uczynienia tego ze swej strony w odniesieniu do każdego poszczególnego, nawet najbardziej tragicznego przypadku. List o podobnym charakterze wysłano do prezydenta Ukrainy Kuczmy.

Znaki pamięci

W 1954 r. we Wrocławiu, uznanym za spadkobiercę akademickich tradycji Lwowa, powstał Międzyuczelniany Komitet Uczczenia Pamięci Lwowskich Pracowników Nauki. Celem komitetu była zgromadzenie funduszy na budowę pomnika upamiętniającego profesorów lwowskich uczelni – zamordowanych w lipcu 1941 r. Podjęta inicjatywa doprowadziła do odsłonięcia 3 X 1964 r. przy Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu monumentu autorstwa Borysa Michałowskiego z napisem „Nasz los przestrogą”. Jednak decyzją władz PRL pomnikowi, który zgodnie z intencją pomysłodawców nawiązywać miał bezpośrednio do tragicznych wydarzeń we Lwowie, nadano szersze znaczenie – poświęcony został ogółowi uczonych polskich zamordowanych przez hitlerowców w okresie II wojny światowej. Podkreślił to w swym wystąpieniu podczas odsłonięcia pomnika wiceprzewodniczący Rady Państwa PRL prof. Stanisław Kulczyński – były Rektor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i w latach 1945-1949 pierwszy rektor Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej stanowiących wówczas jedną uczelnią. Nawiązując jednakże do sceny uwidocznionej na pomniku, odwołał się do wydarzeń lwowskich z lipca 1941 r. i wspomniał nazwiska straconych. Choć zdominowało to wcześniejszą treść przemówienia – nie zostało jednak w relacjach z uroczystości odnotowane przez ówczesną prasę.

W związku z 25. rocznicą kaźni odsłonięto w 1966 r. w bazylice franciszkanów w Krakowie tablicę poświęconą zamordowanym profesorom lwowskim ze wskazaniem ich nazwisk. Pojawiły się one również na tablicach odsłoniętych 29 VI 1981 r. w holu Oddziału Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu oraz w korytarzu gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego. 14 XI 1981 r. przy pomniku wzniesionym w 1964 r. odsłonięto kolejną tablicę z nazwiskami ofiar „kaźni lwowskiej”. Tablice upamiętniające kaźń profesorów lwowskich odsłonięto również przed Politechniką Wrocławską, w pobliżu Biblioteki UMCS w Lublinie, w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie, a także w katedrze łacińskiej we Lwowie i gmachu głównym Politechniki Lwowskiej oraz 19 czerwca br. w krypcie Katedry Chrystusa Króla w Katowicach.

W 1956 r. na Wzgórzach Wuleckich władze Lwowa rozpoczęły budowę pomnika upamiętniającego wydarzenia 1941 r. Prace jednak już wkrótce przerwano. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX w. staraniem rodzin pomordowanych postawiono na miejscu egzekucji skromny pomnik z tablicą zawierającą listę ofiar tragedii w językach polskim i ukraińskim. Kontynuację zabiegów zmierzających do pielęgnowania pamięci o kaźni polskich profesorów we Lwowie stanowi inicjatywa podjęta przez władze Wrocławia i Lwowa. Wyrażona została ona 7 III 2008 r. w liście intencyjnym Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza i Mera Lwowa Adriya Sadowego, w którym ogłoszono deklarację budowy na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie monumentu. Odsłonięcie pomnika autorstwa prof. Aleksandra Śliwy nastąpiło 3 VII 2011 r., w 70. rocznicę tragicznych wydarzeń, choć przebieg uroczystości i wynikający z kontrowersji wokół treści napisu brak stosownej tablicy wyjaśniającej motyw powstania pomnika – budzić może rozgoryczenie. Żywić jednak należy nadzieję, że z czasem monument z uwidocznionymi na kamiennej płycie słowami prawdy przyczyni się do utrwalenia i pielęgnowania pamięci o tragicznych dla Polaków wydarzeniach sprzed lat. Jak powiedział bowiem uczestniczący w sympozjum w Castel Gandolfo w 1994 r. filozof Paul Ricoeur: Pamięć jest tą siłą, która tworzy tożsamość istnień ludzkich, zarówno na płaszczyźnie osobowej, jak i zbiorowej. Przez pamięć bowiem w psychice osoby tworzy się poniekąd i krystalizuje poczucie tożsamości.